wróć do strony głównej

wróć do spisu treści

A "WIERZĄCYCH", LECZ NIE PRAKTYKUJĄCYCH




Część światła

I. Chrzest Pana Jezusa w Jordanie

Wkrótce po swoim chrzcie w Jordanie (Mk 1,9), ruszyłeś, Panie Jezu, na drogi i bezdroża Ziemi Świętej lecz nie sam. Wybrałeś bowiem towarzyszy, uczniów, przyjaciół bliskich sercu, by ich nauczyć myśleć, tak jak Ty i nauczać wszystkie narody (Mt 28,19)... Oni się jednak okazali ludźmi małego formatu: Judasz - zdrajcą, Piotr - zaprzańcem, Tomasz - niedowiarkiem, Jakub i Jan Zebedeusze - karierowiczami, a wszyscy razem oprócz Jana - zwykłymi tchórzami... A Tyś ich wybrał, mimo iż wiedziałeś o tym z góry... i nie zraziłeś się... Judasza, nawet w chwili zdrady, nazwałeś przyjacielem, Piotrowi zaś, gdy się ukorzył, dałeś najwyższą władzę nad Kościołem, by od początku troszczył się o jego wzrost i rozwój... Nad tym Kościołem, "który wierzy pierwszy i w ten sposób prowadzi, karmi i podtrzymuje naszą wiarę" (KKK 168)... Dlaczegóż dziś tak wielu nie chce tego zrozumieć...?

Mówią, że wierzą w Boga, lecz do kościoła nie chodzą. Bóg - wymądrzają się: "tak", ale już kościół - "nie" bo tam są księża, zwykli ludzie, którzy zrażają ich... Nie przystępują do spowiedzi także z powodu księży, którzy - jak mówią - ułomni są jak oni, a więc nie będą im zawierzać swoich intymnych spraw. W ten sposób "okazują pozory pobożności, lecz wyrzekają się jej mocy" (wg 2Tm 3,5), bo widać nie pojmują, że "Kościół jest bez grzechu, ale nie bez grzeszników" (ks.kard.Charles Journet)... Bo nie dociera do nich, że Bóg wciąż powołuje zwykłych ludzi do stanu duchownego: słabych, skażonych grzechem i skłonnych do upadków, a nie aniołów niebieskich... Ty, Panie Jezu, przewidując ich niedoskonałości, już z góry uprzedziłeś: "Czyńcie i zachowujcie wszystko, co wam polecą, ale uczynków ich nie naśladujcie" (Mt 22,3), i sam uczyłeś jak oddzielać ziarno od plew. Cóż zatem może takich ludzi oddalać od Kościoła...? Wszystko... bo księża, to tylko pretekst osłaniający ich lenistwo, ich wygodnictwo i obłudę religijną. "Najtrudniej bowiem wzbudzić Boga w człowieku przekonanym o swej doskonałości" (wg Stanisława Brzozowskiego)...

Panie, Ty wiesz, że taka "wiara", to nie jest wiara chrześcijan, bo i cóż byłby to za syn, który by ojca nie odwiedzał ? Ty wiesz, że ci, którzy nie chodzą do kościoła, zrywają kontakt z Tobą, z Bogiem żyjącym w Hostii Świętej. A "kto nie widzi - nie poznaje; kto nie poznaje - ten nie kocha... a kto nie kocha Boga - kocha samego siebie" (św.Jan Maria Vianney). Prosimy zatem, pomóż tym "wierzącym"- nie praktykującym, rozważyć sprawę swojej wiary i zastanowić się nad sobą. Pomóż zrozumieć im, że "wiara, to powierzenie swego martwego żywota Tobie, o Chryste, który naszą śmierć przemieniasz w życie. Wiara, to zgoda na to, by życie było niesione przez wspólnotę Kościoła" (wg ks.kard.Jeana Marii Lustigera). Niech więc nie ważą się odrzucać skarbu, jakim jest dla nas Kościół, tylko dlatego, że nie podoba im się ręka, która podaje go...

Spraw, by pojęli, że prawdziwi Twoi wyznawcy, Panie nasz, "przychodzą w każdą niedzielę do kościoła świadomi tego, że jeśli nawet nie są chorzy [na duszy], to mogą nimi stać się za chwilę... Świadomi tego, że nie ma takiego człowieka, któremu nie groziłby grzech... Przychodzą, byś, o Jezu, włożył na nich swe ręce i byś uchronił ich od złego... Abyś ich uratował od szaleństw tego świata: od zafascynowania pieniądzem i władzą, od żądzy posiadania tak rzeczy jak i ludzi... By mogli odbudować właściwą hierarchię wartości, wracając do prawdziwego chrześcijaństwa... I wreszcie, aby się uchronić od rozmaitych schorzeń psychicznych i fizycznych" (wg ks.Mieczysława Malińskiego), bo "do kościoła chodzi się nie po to, by osądzać księdza i badać jego życie, lecz po to żeby modlić się i słuchać z jego ust Słowa Bożego" (wg MB do Mirjany Dragiević)... Bo "słuchanie słowa Bożego prowadzi do słuchania wszystkich, nie ograniczania się do własnych poglądów" (Chiara Bernardi)...

Spraw, Panie, aby sami zechcieli się przekonać, jakie owoce daje dobrze przeżyta Eucharystia; by sami mogli odczuć to, że "wchodzi się do kościoła, ażeby kochać Boga, a wychodzi się stamtąd, aby kochać bliźniego", gdyż "otwarcie się na głębokie spotkanie z Tobą podczas Mszy świętej, przygotowuje nas na otwarcie się na innych ludzi i przyjęcie ich w Bogu" (Ch.B.jw.). Bo "skoro uczestniczy się w tajemnicy Odkupienia, skoro człowieka [po Mszy świętej] Ty sam wypełniasz, Panie Jezu, i wszelkie Twoje dary, których udzielasz mu, to już nie on dotyka osoby niewierzącej, ale Ty sam przez niego.... Jeśli ten człowiek do niej uśmiechnie się z miłością, to poprzez jego uśmiech dotknie ją Twoja miłość. I jeśli ucałuje osobę niewierzącą, przez niego Ty, o Jezu, sam ucałujesz ją" (wg s.Emmanuel Maillard).

Ojcze nasz... 10 Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu... O mój Jezu...


II. Pan Jezus objawia swoją chwałę na weselu w Kanie Galilejskiej

Ty wiesz, o Chryste, że wesele, to wielkie wydarzenie... i nie tylko z powodu czegoś nadzwyczajnego, jak to było na tamtym weselu w winnej Kanie (J 2,9), ale dlatego, że wesele i dziś, i zawsze, łączy sprawy Boże z człowieczymi... Bożą miłość z ludzką miłością, Bożą nadzieję z ludzką nadzieją, Boże radości z ludzkimi. A wszystko za sprawą modlitwy, za sprawą sakramentu, który wzmacnia wzajemną więź... To piękne... lecz "wierzący", ale nie praktykujący zwykle nie widzą potrzeby łączenia obu spraw.

Im niepotrzebny jest żaden z Twych sakramentów; żadna modlitwa wspólnotowa czy osobista gdzieś w zaciszu. Im niepotrzebne jest odniesienie do Boga ani przed pracą czy nauką, przed odpoczynkiem czy podróżą, bo oni lepiej wiedzą, jak to powinno być... Co prawda, mówią, że Bóg jest wszędzie, więc zewsząd ich usłyszy, ale też nigdzie tego nie czynią, bo nie mają nastroju, bo jest im jakoś "głupio"... Bo wstydzą się, by ktoś ich nie "przyłapał" na modlitwie, albowiem "bardziej umiłowali chwałę ludzką, niż Bożą" (J 12,43).

I nigdy nawet nie przychodzi im do głowy, że "ten, kto się nie modli, jest jak ociężały ptak, który nie może wzbić się w powietrze" (św.Jan Maria Vianney). Nie wiedzą bowiem, że podczas modlitwy "opadnie z nich pancerz, w który codziennie opinają się przed atakami ludzi; że staną przed Bogiem bezbronni, otwarci, czekając, by położył na nich swoje ręce i oczyścił ich niczym trędowatych" (wg ks.Mieczysława Malińskiego). Nie rozumieją, że "modlitwa winna poprzedzać i ożywiać każdą ważniejszą czynność. Z niej bowiem dusza czerpie swą siłę w ciężkich chwilach" (PJ do Sługi Bożej Józefy Menéndez)... Nie zdają sobie sprawy z tego, że poprzez samo "wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, nikt nie może osiągnąć usprawiedliwienia" (Ga 2,16)... A wszystko to dlatego, że "chociaż Boga poznali, nie oddają Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękują, bo znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce" (wg Rz 1,21).

"Wiadomo - przekonywał święty Maksymilian Maria Kolbe - że roślina potrzebuje deszczu i słońca. Niech jednak gałązka zostanie odcięta od pnia, wówczas pod wpływem ożywczego słońca będzie usychać; a ten sam deszczyk, który przyśpieszył jej wzrost, przyczyniać się będzie do jej szybkiego gnicia. Tak samo jest w życiu duchowym" pozbawionym kontaktu, choćby tylko słownego, z Bogiem. Prosimy więc, o Chryste, pomóż im modlić się, czyli "rozmawiać z Bogiem... O czym ? O Nim i o nich samych... O ich radościach i smutkach, zdobyczach i niepowodzeniach, o szlachetnych ambicjach i codziennych kłopotach. O ich słabościach i prośbach o łaskę, o miłość i o skruchę...

Pomóż im poznać Boga i poznać samych siebie i... zaprzyjaźnić się" (wg św.Josemarii Escrivy de Balaguera). A nade wszystko, pomóż zrozumieć to, że "być w tłumie wiernych to za mało, aby uważać się za Twoich uczniów", Panie... "Nie można być długo chrześcijaninem, jeśli przestanie się modlić, tak jak nie można żyć długo, nie oddychając" (ks.Romano Guardini). Bo "jeśli człowiek traci modlitwę, to bardzo szybko traci więź z Bogiem, a więc i swoją wiarę" (s.Emmanuel Maillard)... Zechciej przekonać ich...

Ojcze nasz... 10 Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu... O mój Jezu...


III. Głoszenie królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia

Tyś, Panie Jezu, mówił o królestwie Bożym w sposób przystępny, najczęściej w przypowieściach. Inaczej bowiem Twoi słuchacze "otwartymi oczyma nie widzieliby, otwartymi uszami nie słyszeliby ani by też nie rozumieli" (wg Mt 13,13), co chciałeś im przekazać, gdyż "stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli" (Iz 6,9) tak jak dzisiejsi - "wierzący", lecz nie praktykujący...

"Twierdzą, że znają Boga, lecz uczynkami przeczą temu" (Tt 1,16), gdyż tak naprawdę, nie pojmują swojej wiary... Żyją jak chcą, robią, co chcą, nie wiedząc nawet, że w ten sposób szkodzą bliźnim. Nie przykładają się do wzrostu duchowego, choć "prawem duszy jest jej nieustanny wzrost; rozwój aż do doskonałości osiągalnej dla niej i życie wieczne - nie śmierć, gdyż jest podobna do Boga" (PJ do Anny Dąmbskiej). Wszystko to sprawia, że wiara ich z każdym dniem ubożeje, gdyż trudno im zrozumieć, iż "cała żywotność królestwa szatana ma swe korzenie w opieszałości chrześcijan" (św.Pius X)... A przy tym nie chcą słyszeć, że coś z nimi jest nie tak. Prosimy zatem, powiedz im, "aby się nie bronili przed prawdą o samych sobie. Niech się nie okłamują i nie tłumaczą się.

Niech się nie usprawiedliwiają, lecz niech ocenią jasno, jacy naprawdę są - by mogli prosić Ducha Bożego o pomoc i o siły w dokonaniu przemiany. Ty bowiem za nic masz formalną przynależność [do chrześcijaństwa] tych, którzy odrzucili Ducha i sami idą poprzez życie, żerując na bogactwie darów, jakimi ich obdarzył. Bo choć miliony ludzi przyznają się do Ciebie, nie Ciebie ukazują światu, ale własne oblicza, w których jak w lustrach odbija się świat. Ty prawie nie masz świadków" (do A.D. jw.).

Jeżeli uważają, że są ludźmi wierzącymi, to niechaj zrozumieją, że "wierzyć to znaczy "pójść za". Wierzyć, to znaczy być zachwyconym. Wierzyć to znaczy naśladować, bo tam, gdzie nie ma naśladowania, nie ma zachwytu i nie ma "pójścia za" - tam też i nie ma wiary" (wg ks.Mieczysława Malińskiego)... "W życiu chrześcijanina wiara nie jest faktem dokonanym, lecz ustawicznym zobowiązaniem, rzeczywistością dynamiczną, żywą, która ma wzrastać" (ks.kard. Anastasio Ballestrero). I nie gdzie indziej, ale "w Kościele można otrzymać wiarę; i jedynie w Kościele można w tej wierze wzrastać" (Dominika Żukowska). Nie można więc zaakceptować takiego nastawienia: "Bóg - tak, lecz Kościół - nie", bo "skoro ludzie żyją i muszą żyć we wspólnocie, skoro istnieją ludzie wierzący w Ciebie, o Chryste, jako Człowieka, przez którego wyłącznie mogą dojść do Boga i usłyszeć Twoje ostatnie słowo zbawienia, przebaczenia, łaski i wiecznego życia - musi istnieć wspólnota tej zebranej wokół Ciebie owczarni, musi istnieć Kościół. I tak jak na zewnątrz i obok Boga istnieją pewne rzeczywistości do których musimy mieć pozytywny stosunek - właśnie dlatego, że Bóg tego od nas żąda - to ludzie muszą i mogą szukać pozytywnego stosunku do Kościoła, by w końcu znaleźć go" (wg o.Karla Rahnera SJ)...

Przekonaj ich, że Kościół daje moc panowania nad sobą. Kto tego nie potrafi, ten jest kaleką duchowym, choć tego nie dostrzega. "Kościół jest bowiem wspólnotą tych, którzy w najwyższym wysiłku całej swej egzystencji, z nadzieją, wiarą i zaufaniem pielgrzymują ku wiecznej tajemnicy, nazywanej przez nas Bogiem, i którzy zgodnie z ową postawą wobec tej tajemnicy, kształtują swą codzienność" (o.K.R.jw.).

Ojcze nasz... 10 Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu... O mój Jezu...


IV. Przemienienie Pana Jezusa na górze Tabor

Tyś, Panie Jezu, przez krótką chwilę ukazał trzem wybranym uczniom cały Majestat swej postaci, której "twarz jaśniała jak słońce, odzienie zaś było białe jak światło" (wg Mt 17,2), bo Ty w ogóle, od początku "przyszedłeś na ten świat jako światło, aby każdy, kto w Ciebie wierzy, nie pozostawał w ciemności" (wg J 12,46)... Niestety, życie pokazało, że nawet pośród Twych wyznawców są tacy, którym brak światłości, bo niby są "wierzący", lecz nie praktykujący... Niby świadomi tego, jak po Bożemu trzeba żyć, a mimo to postępujący wbrew Twemu nauczaniu. Nie można bowiem mienić się katolikiem... wierzącym, jeśli nie praktykuje się na co dzień miłosierdzia, gdyż ten, "kto umie dobrze czynić, a nie czyni, grzeszy" (Jk 4,17)... Nie może się uważać za sprawiedliwego ten, "który nie daruje, nie zapomni, nie przebaczy, ale dotąd ściga, dopóki nie zostanie wypłacone mu wszystko, co do grosza. Aż zapłaci mu każdy wierzyciel za swoje zło, swój błąd, swoją słabość, swoją głupotę" (wg ks.Mieczysława Malińskiego)... Prosimy zatem, pomóż im zrozumieć swoją wiarę.

Tym wszystkim, którzy "sami miłować nie umieją, miłosierdzia nie świadczą, w ten sposób niszcząc dzieło Twoje, a szczodrobliwi są tylko dla siebie... którzy zdradzają Boga, a dzieci Jego wydają na łup nieprzyjaciela... Tym, którzy uczestniczą w złu nie tylko przez czynione zło, ale także przez zaniedbanie dobra" (PJ do Anny Dąmbskiej)... Tym, co "usilnie się starają kształcić w zakresie spraw tego świata, który [może znienacka] zniknąć w jednej chwili, zostawiając ich z niczym, a przy końcu życia ani nawet o minutę nie przedłuży ich istnienia... Bo oni zupełnie nie znają tego, co może im dać trochę nieba na tej ziemi, a potem życie wieczne" (wg Cataliny Rivas)... Dopomóż im, bo "jeśli mówią, że mają z Tobą współuczestnictwo, a mimo to, chodzą w ciemności, to kłamią i nie postępują zgodnie z prawdą" (wg 1J 1,6)...

Ty wiesz, o Chryste, że "można być porządnym człowiekiem nie będąc chrześcijaninem, ale nie można być dobrym chrześcijaninem, nie będąc przyzwoitym człowiekiem, bo wierzyć - to działać jak uczyłeś: wychodzić naprzeciw potrzebom bliźnich, praktykować miłość bliźniego, praktykować dobro, praktykować odwagę w dawaniu świadectwa swojej wiary, swojej więzi z Kościołem i przynależności do Boga" (Sługa Boży Stefan Wyszyński)... Nie można złączyć w jedno: wiary i chłodnej kalkulacji, wyrachowania czy asekuranctwa... wiary i obłudy religijnej. Nie ma więc racji bytu taki katolik - "ale", czyli "wierzący"- nie praktykujący, gdyż "z prawdy Twej nie można przyjmować tylko tego, co się komu spodoba" (do A.D. jw.). Błagamy więc, dopomóż im zrozumieć katolicyzm u sedna swej istoty i racz przekonać ich, że ci, "co "żyją po pogańsku są przez Boga tak postrzegani, jakby ich nie było" (wg św.Antoniego z Padwy).

O Panie, który "bierzesz wszystko, co nam ciąży, który przemieniasz wszystko, co nam w nas samych przeszkadza" (wg br.Rogera z Taizé), dopomóż im zrozumieć, że muszą przemienić się... Spraw, by pojęli, że z Twoją Boską pomocą i oni szybko mogą się stać takimi ludźmi, w których "będziesz miał upodobanie" (wg Mt 3,17).

Ojcze nasz... 10 Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu... O mój Jezu...


V. Ustanowienie Eucharystii

Umarłeś, o Chryste, na krzyżu za wszystkich - za wierzących, by umocnić ich wiarę i za niewierzących - by uwierzyli; za zagubionych, by Cię odnaleźli oraz za pogan - aby Cię poznali. A za "wierzących", których wiara opiera się tylko na słowach, czy też umarłeś, Panie...? Za tych, co sami gdzieś na uboczu, bez Kościoła, bez jego pasterzy, bez modlitwy, bez Eucharystii i bez wzrastania duchowego... bez przykazania miłości bliźniego próbują wmówić sobie i Tobie, że oni także wierzą...?

"Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba" - wołasz i do nich z kart Ewangelii. "Jeżeli nie będziecie spożywali ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" - ostrzegasz, lecz oni nie słuchają... I wciąż zapewniasz, że "kto spożywa Twoje ciało i pije Twoją Krew, ma życie wieczne, a Ty go wskrzesisz w dniu ostatecznym"... I przekonujesz, że "Ciało Twoje jest prawdziwym pokarmem, a Krew Twoja jest prawdziwym napojem... że kto spożywa Twoje Ciało i pije Twoją Krew, trwa w Tobie a Ty w nim... że ten, kto Cię spożywa, będzie żył przez Ciebie" (wg J 6,53-57)... Niestety... im Stół Pański jest zupełnie niepotrzebny... Stół, który "wzywa jak rok długi: "Pójdźcie, jestem na usługi... pełen chleba, pełen wina"... lecz ucztuje pajęczyna...

Za to koło innych stołów,

koło kupowanych wołów,

Wiosek szacowanych nisko,

zawsze bywa zbiegowisko !

Nieraz i dopchać się można,

tak je otacza brać pobożna,

Która wzorem dusz się mieni,

skoro duszę ma... w kieszeni...

***

I tak czeźnie Chleb Żywota

przywalony kupą złota" (wg Karola Huberta Rostworowskiego).

Wejrzyj więc na nich, Panie nasz, i spraw, by w Twoim świetle poznali samych siebie... Spraw, by pojęli to, że "Bóg, wszystkiego ma w nadmiarze, jedynie spotkań z człowiekiem zawsze Mu będzie mało" (Matylda z Magdeburga)... I racz im uświadomić, że "kiedy w ostatniej swej godzinie będą musieli stanąć przed Tobą; kiedy przeminie to, co jest przemijające; kiedy obumrze to, co śmiertelne; gdy pozostanie już tylko to, co w życiu było światłem, wtedy sami zobaczą - z radością lub ze smutkiem - że każda Msza, każda Komunia była zadatkiem chwały, która im będzie towarzyszyć przez całą, całą wieczność... W godzinie śmierci Msze, które przeżyli sercem, na pewno będą dla nich największym pocieszeniem" (s.Emmanuel Maillard). A jeśli takich Mszy w ogóle nie przeżyli, bo nie chodzili na nie...?

Niech każdy sam zadecyduje, bo "nie pilnuje się nikogo, a jedynie pomaga, by wszyscy stali się dobrymi chrześcijanami i obywatelami; ludźmi wolnymi, którzy mają własne poglądy i przyjmują odpowiedzialność za własne czyny... I niech nie mówią, że są niegodni, lecz postarają się być godni" (wg św.Josemarii Escrivy de Balaguera), gdyż nie ma wiary bez więzi z Kościołem i bez Eucharystii. I "nikt nie może zrozumieć, jak bardzo Ty, o Panie, Bóg jesteś godny chwały, jeśli równocześnie nie wpatruje się w Ciebie" (wg ks.kard. Anastasia Ballestrero OCD)... A "jeśli ktoś uważa się za osobę wierzącą i potrzebuje większego niż Ofiara Eucharystyczna zaproszenia do kościoła, to znaczy, że w ogóle nie rozumie swojej wiary" (Dominika Żukowska). Bo nie ma wiary połowicznej, a zatem i alternatywy: "wierzący" - nie praktykujący... gdyż taka "wiara-nie wiara" to jest mistyfikacja... to podrywanie autorytetu ludzi prawdziwie wierzących ! To jest wyraźne upodobnianie, ale jedynie do szatana, bo szatan także wierzy, ale nie praktykuje...

"Biada wam obłudnicy" - wołałeś, Panie Jezu ! "Podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa !" (Mt 23,27)... Biada tym, "którzy mówią: "Znam Go", a nie zachowują Jego przykazań, gdyż są kłamcami i nie ma w nim prawdy" (wg 1J 2,4). Prosimy więc, rozjaśnij mrok w tych zakłamanych duszach, "żeby nie uważali się za sprawiedliwych i nie podnosił karku wobec Ciebie, który widzisz, jakie co jest" (wg św.Augustyna), ale by przemyśleli, jak to jest z tą ich wiarą...

Ojcze nasz... 10 Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu... O mój Jezu...

wróć do spisu treści

wróć do strony głównej