wróć do strony głównej


„Rośnie zainteresowanie Różańcem. Pada stereotyp o Różańcu jako modlitwie starszych pań. Po modlitwę różańcową sięga coraz więcej mężczyzn. Również tych młodych, wykształconych, odnoszących życiowe sukcesy” (www.idziemy.com.pl/kosciol/czas-na-rozaniec/1/).

ĘSKIE PLUTONY RÓŻAŃCA... I NIE TYLKO...



reprod. z „Królowej Różańca Świętego” nr 4/2013

W dniu 20 stycznia 2013 roku na stronie: http://info.wiara.pl/doc/1430789 Bacznosc-Do-rozanca, ukazała się następująca informacja, która stanowi kolejny wyraz tego, jak wielką nadzieję pokładają wierni w modlitwie różańcowej; jak bardzo jest ona ceniona i rzeczywiście traktowana jako prawdziwy, skuteczny oręż w walce o lepszy świat.

Męskie Plutony Różańca powstają w Łodzi i okolicach. Za cel stawiają sobie walkę m.in. o męstwo, odwagę, jedność rodzin i Kościół. Jedyną ich bronią będzie różaniec.

Dowódcą pierwszego Plutonu Różańca w Łodzi jest Radek Dziedzic. "Różaniec to potężny oręż, który pomaga w osiąganiu męstwa" - podkreśla Dziedzic. "Nie walczymy przeciwko nikomu ani niczemu. Naszą intencją jest to, by Bóg obudził serca mężczyzn do pełni życia. Modlimy się też w intencji kobiet, kapłanów, rodzin, Ojczyzny, więźniów, ludzi opuszczonych, papieża i całego Kościoła" - wylicza Dziedzic.

Pluton składa się z 21 mężczyzn. Każdy z nich codziennie odmawia jedną tajemnicę Różańca ("Ojcze Nasz", 10 razy "Zdrowaś Maryjo" i "Chwała Ojcu"), modlitwę do św. Michała Archanioła i wezwanie: "Prowadź nas, Panie, drogą prawdy, honoru, pokory i męstwa". Raz w miesiącu, podczas spotkania osobistego lub poprzez internet, dowódca przydziela nowe tajemnice.

"Dlaczego taki jest skład plutonu? Bo mamy 20 tajemnic różańca. Dwudziestu z nas odpowiada za to, żeby pluton odmówił każdego dnia cały różaniec, a 21. jest rezerwowym i jego zadaniem jest zastąpienie jednego z nas w sytuacji awaryjnej" - wyjaśnia dowódca łódzkiego plutonu.

Kto może dołączyć do Plutonu Różańca? "Zapraszamy wszystkich mężczyzn, dla których męskość jest drogą, a pragnieniem ich serca jest dojść do Królestwa Bożego" - zachęca Dziedzic. "Uważamy, że w dzisiejszym, zabieganym świecie, człowiek nie zawsze znajduje czas, aby być człowiekiem, aby prawdziwie żyć. Ale warto to robić" - podkreśla.

Do łódzkiego plutonu można dołączyć, kontaktując się z jego dowódcą - adres mailowy: [email protected] Z naszych informacji wynika, że rekrutacja cieszy się tak dużym powodzeniem, że w Łodzi mogą powstać prawie dwa Plutony Różańca.



Mężczyzna z natury powołany jest do zdobywania, panowanie (przede wszystkim nad samym sobą), odpowiedzialności za płodność oraz zabezpieczenia bliskich przed jakimkolwiek zagrożeniem zewnętrznym czy wewnętrznym. Wielu mężczyzn pragnie spełnić swoje męskie zadania, ale stają bezradni wobec wewnętrznych przeszkód... Odpowiedzią na potrzeby męskiej duszy jest wspólnota "Lew Judy", która powstała w 2007 roku w Toruniu, stawiając sobie za cel inspirowanie mężczyzn do poznawania Boga i siebie samych poprzez formację duchową. Jednym z efektów kilkuletniej formacji było uznanie wielkiej wartości modlitwy różańcowej.

Dzięki modlitwie, duchowej pracy nad sobą oraz wsparciu grupy, każdy z członków wspólnoty może odnaleźć siebie i dobrze realizować powierzone mu zadania życiowe. Wielką pomocą będzie dla niego modlitwa różańcowa, która, niestety, coraz bardziej zanika wśród mężczyzn, gdyż postrzegana jest jako bardziej kobieca, a nazwa "róża różańcowa" dla wielu brzmi "niemęsko". Dlatego z inicjatywy tej wspólnoty, w połowie 2012 roku, także w Toruniu, powstał pomysł stworzenia (analogicznych do Róż Różańcowych) Męskich Plutonów Różańca, co w obecnej dobie jest znakiem czasu; odpowiedzią na wielką potrzebę prawdziwych, dojrzałych, silnych mężczyzn... broniących przed złem tych, których kochają.

Idea tworzenia takich plutonów walczących pod sztandarami Maryi, bardzo szybko zaczęła się rozszerzać, a Plutony Różańcowe stały się kompaniami braci, którzy za pomocą duchowego oręża walczą o swoje rodziny, o samych siebie, o kobiety, o duchowieństwo, o Kościół i Ojczyznę, a także modlą się we wszystkich powierzonych im intencjach. Każdy z żołnierzy codziennie odmawia jedną tajemnicę Różańca. Na czele plutonu stoi dowódca, który odpowiada za sprawne funkcjonowanie i utrzymanie pełnego składu grupy.

Poszczególne plutony są ze sobą w łączności, tworząc coraz większą męską armię różańcową. Przykładem takiej łączności był I Zjazd Męskich Plutonów Różańca, który odbył się 22 III 2014 r. w Toruniu, pod hasłem: "W końcu bądźcie mocni w Panu siłą Jego potęgi". (wg Elżbiety Marek „Plutony Różańcowe "Lew Judy" – „Różaniec” nr 9/2014 – tam znajdziesz całość).

Wszelkie szczegółowe informacje dotyczące tworzenia plutonów, możliwości wstąpienia do nich, warunków wstąpienia do nich, wymagań związanych z tą przynależnością, podejmowanych zadań; dotyczące miejsc powstawania plutonów i stale aktualizowanej ich liczby oraz zagadnienia dotyczące innych męskich spraw, ważnych dla współczesnego katolika – można znaleźć na stronie: www.lewjudy.info

PRAWDZIWI MĘŻCZYŹNI ODMAWIAJĄ RÓŻANIEC

Strona internetowa o takim tytule ruszyła przed kilku laty na Facebooku. Jej powstanie zainicjował David Calvillo z Teksasu, który założył apostolat różańcowy. Logo apostolatu to wzniesiona zaciśnięta męska dłoń z owiniętym wokół ręki różańcem.

Na stronie tej, pod adresem: www.realmenpraytherosary.org - członkowie apostolatu przekonują, że Różaniec nie jest modlitwą tylko „dla starszych pań”. Różaniec to uniwersalna modlitwa, nawet dla bardzo zapracowanych, nie wymaga specjalnego miejsca”.

Źródło: http://www.idziemy.com.pl/kosciol/czas-na-rozaniec/1/



„W modlitwie różańcowej znaleźć można podporę, wzmocnienie i drogę doskonalenia duchowego – przekonuje założyciel apostolatu różańcowego „Prawdziwi mężczyźni odmawiają różaniec”.

Calvillo odkrył zalety modlitwy różańcowej pewnego dnia podczas rekolekcji w klasztorze benedyktynek w pobliżu Rio Grande City. Fascynację tą formą rozmyślań pogłębiła lektura książki św. Ludwika de Monfort „Tajemnica Różańca”. Wkrótce potem wpadł na pomysł zainicjowania apostolatu, zachęcającego mężczyzn do częstego odmawiania i promowania modlitwy różańcowej.

Członkowie apostolatu przypominają, że Różaniec jest modlitwą kontemplacyjną i nie polega na mechanicznym odmawianiu formuł. Mówiąc, że nie jest modlitwą „dla starych pań i na pogrzeby”, przekonują że znakomicie służy nie tylko katolikom” (wg źródła: PAI/psd http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,2212,rozaniec-modlitwa-dla-prawdziwych-mezczyzn.html).


reprod. fotografii z okładki książkowej

Oto kilka świadectw prawdziwych mężczyzn, którzy zaprzyjaźnili się z różańcem:

Ekwadorczyk Gabriel Garcia Moreno (1821-1875) żyjący w Ekwadorze, był tak kochany przez swój naród, że trzykrotnie wybierano go na stanowisko prezydenta kraju lecz jednocześnie był bardzo znienawidzony przez przeciwników, którzy przez 30 lat dominowali na scenie politycznej kraju, doprowadzając Ekwador do anarchii i do widma bankructwa. A byli nimi liberałowie oraz członkowie wpływowych lóż masońskich. Ludzie ci mieli tak wielkie wpływy, że prezydent dwukrotnie musiał ustąpić z tego stanowiska, a nawet uciec ze swej Ojczyzny, gdyż groziła mu śmierć.

Moreno pochodził z głęboko religijnej rodziny, wstąpił nawet do seminarium duchownego, ale ostatecznie ukończył studia prawnicze uzyskując stopień doktora. Wszystko to, w połączeniu z jego osobistymi zdolnościami, pozwoliło podźwignąć kraj z dna, na którym się znalazł. Będąc wybrany po raz drugi na urząd prezydenta „ogłosił nową konstytucję, która czyniła katolicyzm religią państwową i zapewniała innym religiom tolerancję. W czasie jego rządów nastąpił znaczny rozwój gospodarczy kraju i szkolnictwa. W ciągu kilku lat powstało ok. 500 szkół elementarnych, otworzył nowe kolegium jezuickie w Quito, politechnikę i szkołę rolniczą. Nadzór nad edukacją sprawował Kościół, a ponieważ w kraju brakowało kadr na odpowiednim poziomie, sprowadzał specjalistów zza granicy. Nauczaniem chłopców zajmowało się Zgromadzenie Braci Szkół Chrześcijańskich, dziewczynek – Zgromadzenie Sióstr Nauczycielek od św.Doroty. Szpitale prowadziło zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia św.Wincentego à Paulo, a jezuitom powierzono opiekę nad młodzieżą.

Prezydent zmniejszył liczebność armii, ale dbał o jej lepsze wyszkolenie, utworzył też szkołę kadetów. Każdy pułk miał mieć swego kapelana. Zrewidował Kodeks Karny zaostrzając kary za niektóre przestępstwa; przeprowadził czystkę wśród sędziów i urzędników administracji podejrzanych o korupcję. Zreformował system penitencjarny, opierając go na bardziej humanitarnych zasadach...

Osobista pobożność prezydenta była powszechnie znana. W każdy Wielki Piątek szedł w procesji niosąc krzyż, a lektura, z którą się nie rozstawał, była książka Tomasza à Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”. Był wielkim czcicielem Najświętszego Serca Jezusa i codziennie modlił się w kaplicy przed Najświętszym Sakramentem. Codziennie uczestniczył we Mszy świętej i codziennie odmawiał Różaniec. Najpewniej ta jego pobożność, a przede wszystkim wprowadzenie kraju na drogę Bożą, ściągnęły na niego tak ogromną nienawiść, że zaocznie wydano na niego wyrok śmierci i w kilka dni po objęciu prezydentury po raz trzeci – został zamordowany (wg „Śmierć prezydenta” – „Gość Niedzielny” nr 9/2020 – tam znajdziesz całość).

Błogosławiony Karol Habsburg

11 listopada 1916 roku arcyksiążę Karol został pilnie wezwany do Wiednia: cesarz Franciszek Józef, po 68 latach panowania, umierał. Skonał 21 listopada wieczorem. Karol, zgodnie z przepowiednią papieża, wstąpił na tron cesarski. Według słów konającego władcy, działo się to w sytuacji jeszcze gorszej niż podczas Wiosny Ludów, kiedy to na tron wstąpił młody Franciszek Józef.

W takich oto okolicznościach, w samym środku wojny światowej, koronowany na króla Węgier, tuż przed namaszczeniem, Karol składał przysięgę, że „zadba o sprawiedliwość dla wszystkich i dążyć będzie do zachowania pokoju”. Według wspomnienia cesarzowej Zyty, „to święte przyrzeczenie złożone w katedrze było idealnie zbieżne z politycznym programem, jaki zamierzał wcielać w życie po objęciu tronu”. I rzeczywiście, w ogarniętej krwawym szaleństwem Europie, błogosławiony Karol to jedyny władca starający się przerwać bezsensowną wojnę, której nikt nie mógł wygrać, a wszyscy przegrywali. Był w tej sprawie osamotnionym sprzymierzeńcem papieża Benedykta XV, zabiegającego o zawarcie pokoju. Zyskał przydomek Friedenskeiser - „cesarz pokoju"; niestety, zarówno koalicyjny sojusznik Karola, niemiecki cesarz Wilhelm, jak i przeciwnicy: Włochy, Anglia a zwłaszcza Francja pozostawały głuche na jego zabiegi. Nie pomogła nawet gotowość do ustępstw – mimo że propozycje takie składał Karol w wyjątkowo korzystnym dla Austro-Węgier momencie wojny (targana rewolucją Rosja już się z niej wycofała; Stany Zjednoczone jeszcze do niej nie przystąpiły, a państwa centralne odnosiły sukcesy na frontach). Z pewną ostrożnością postawić można tezę, że „postępowy" świat tak bardzo nienawidził samego świętego cesarza, jak i ostatniego katolickiego mocarstwa – Austro-Węgier, że prawdziwym celem wielkiej wojny było po prostu zniszczenie tego państwa za wszelką cenę.

W 1921 roku Karol podjął dwie próby powrotu na Węgry, których królem był jako Karol IV. Wydawało się, że sytuacja mu sprzyja: kraj właśnie podniósł się po tragedii komunistycznej dyktatury Beli Kuna, a władzę sprawował w nim admirał Miklos Horthy, tytułujący się regentem. Horthy w 1918 roku z własnej inicjatywy przysiągł Karolowi, że nie spocznie, póki nie dopomoże mu w powrocie na tron. Ostatecznie jednak, kiedy stanął przed szansą spełnienia obietnicy, dwukrotnie tego nie uczynił.

Próba powrotu na węgierski tron spotkała się z powszechnym potępieniem. Karolowi – cesarzowi pokoju – zarzucono, że zagraża pokojowi. Czechosłowacja straszyła wypowiedzeniem Węgrom wojny, pogróżki te były wspierane przez noty polskiego MSZ. W tej sprawie jednomyślne były główne obozy polityczne, a jedyny głos poparcia dla Karola z Polski pochodził z ust Mariana Zdziechowskiego, który notę ministerstwa nazwał czynem hańbiącym. Publikacji artykułu Zdziechowskiego odmówiły zresztą wszystkie polskie gazety.

Ostatecznie 30 października 1921 roku, po otrzymaniu specjalnego błogosławieństwa od nuncjusza apostolskiego, Karol i Zyta opuścili Węgry na zawsze, udając się na portugalską wyspę na Atlantyku, Maderę. Tam zamieszkali wraz z dziećmi (łącznie mieli ich ósemkę, z czego trójka urodziła się już na wygnaniu; najmłodsza córka – Elżbieta już po śmierci ojca).

Warunki życia na Maderze były fatalne; cesarz (dość chorowity) przeziębił się, a wkrótce potem wyszło na jaw, że cierpi na zapalenie płuc. 25 marca 1922 roku miał już bardzo wysoką gorączkę. Dwa dni później przyjął ostatnie namaszczenie, po czym przywołał do siebie prawowitego następcę tronu – dziesięcioletniego syna Ottona. Nie wiadomo, o czym rozmawiali, Karol powiedział później tylko: Musiałem dać mu przykład. Powinien wiedzieć, jak w podobnych sytuacjach przystoi zachować się katolikowi i Cesarzowi. Przy łożu Karola czuwała cesarzowa Zyta oraz węgierski kapłan, o.Zsamboki, który udzielał konającemu Komunii świętej. Wspólnie odmawiali Różaniec. Przebaczam wszystkim moim wrogom, wszystkim, którzy przysporzyli mi cierpień i działali przeciwko mnie – oświadczył cesarz w przededniu śmierci. 1 kwietnia przyjął Najświętszy Sakrament, ucałował krzyż, wyszeptał: Niech się dzieje wola Twoja! – i skonał.

Karol Austriacki był człowiekiem wiary. Codziennie uczestniczył we Mszy świętej i przyjmował Najświętszy Sakrament; odmawiał Różaniec, nosił szkaplerz karmelitański. Był kochającym mężem i ojcem ósemki dzieci. Przedwcześnie osierocając je, do końca okazywał troskę o ich wychowanie. Przy okazji pierwszej Komunii świętej Ottona, bł. Karol poświęcił całą rodzinę Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.

Jego realne rządy trwały zaledwie dwa lata, dał się jednak w tym czasie poznać jako monarcha oddany służbie swoim ludom, a także sprawie powstrzymania bezsensownej wojny. Święty Jan Paweł II, beatyfikując go w 2004 roku, podkreślił, że „cesarz Karol pojmował swój urząd jako świętą służbę poddanym sobie ludom”(Piotr Tadeusz Waszkiewicz Artykuł ukazał się w 14. numerze magazynu Kontrrewolucja. Oprac. PCh24.pl ).

https://www.pch24.pl/nagroda--jaka-bog-zeslal-austrii---blogoslawiony-karol-habsburg,46821,i.html

Wyjątkowa misja

José Eduardo Verástegui Córdoba (ur.1974r.) – meksykański aktor, piosenkarz i model znany w Polsce z pamiętnego filmu „Cristiada”, podczas pandemii koronawirusa podjął się wyjątkowej misji, „każdego dnia gromadząc tysiące użytkowników portali społecznościowych, w celu wspólnego odmawiania Różańca. Modlono się do Matki Bożej z Guadalupe w intencji zakończenia pandemii, za rodziny oraz o pokój na świecie... W ten sposób, w dniu 13 maja czyli we wspomnienie Matki Bożej Fatimskiej, zgromadził na modlitwie aż 200 tysięcy osób. Następnego dnia rzucił wyzwanie aby na zakończenie maryjnego miesiąca maja i w niedzielę Pięćdziesiątnicy zgromadzić milion osób z różnych części świata odmawiających Różaniec. 7 czerwca zaprosił do wspólnej modlitwy w intencji bardzo dotkniętych skutkami epidemii Stanów Zjednoczonych oraz m.in. z powodu niepokojów społecznych, jakie miały miejsce po tragicznej śmierci jednego z obywateli, który był Afroamerykaninem.



Te internetowe różańcowe spotkania nazwał Rosario por el Mundo, czyli Różaniec dla świata. Uczestniczą w nim również Polacy. 31 maja wiele osób łączyło się z Eduardo nie tylko przez media społecznościowe, ale modliło się razem z nim w tym samym czasie w swoich kościołach. - Moi rodzice o godzinie 20 czasu polskiego, czyli o godzinie 13 czasu meksykańskiego, w łączności z Eduardem odmówili różaniec przy grobie bł.ks.Jerzego Popiełuszki – opowiada Marek Popiełuszko, bratanek męczennika.

Wiemy, że Różaniec jest potężną bronią. A o tym, że często pojawiają się różne przeszkody w dążeniu do dobra, mógł przekonać się nie tylko artysta, ale wszyscy modlący się razem z nim, kiedy w czasie odmawiania modlitwy, w mediach społecznościowych od czasu do czasu pojawiały się nieprzewidziane "usterki techniczne"...

Setki uczestników tego wirtualnego spotkania modlitewnego piszą i powierzają w swoich komentarzach intencje... Swoje intencje dołączają uczestnicy wspólnej modlitwy nie tylko z Meksyku, ale też z Kolumbii, Peru, Chile, Paragwaju czy Dominikany. Są też prośby Europejczyków na przykład z Hiszpanii, Włoch czy Polski. W ostatniej dekadzie czerwca, kiedy ukazał się ten artykuł – Różaniec dla Świata wciąż trwał. Każdy mógł dołączyć do tej modlitwy prowadzonej przez Eduarda Verestagui na facebookowym profilu pod adresem: www.facebook.com/EduardoVerestagui/ (wg Iwony Flisikowskiej „Wyjątkowa misja” – „Gość Niedzielny” nr 25/2020 – tam znajdziesz całość).

Miliarder z różańcem

„Pierwszą restaurację otworzył w 1960 roku. Udało się to tylko dzięki ciężkiej pracy i jasnym wymaganiom stawianym najpierw sobie, a potem wszystkim współpracownikom. Z czasem sieć zaczęła się rozwijać. Dziś Domino’s Pizza znana jest na całym świecie. Ale to tylko początek historii. Tom Monaghan znakomicie ulokował zyski ze sprzedaży pizzy... zbudował miasto. Dokładnie tak. Najpierw na Florydzie założył katolicki uniwersytet o nazwie Ave Maria, a następnie, aby studenci mieli gdzie mieszkać, wystawił nowoczesne akademiki. Z kolei, aby mieli gdzie się modlić, wybudował kilka kościołów; jeden z nich został konsekrowany jako katedra.

Do miasteczka uniwersyteckiego zaczęli zjeżdżać nie tylko adepci nauki. Osiedla się tam coraz więcej osób, które cenią sobie spokój i chrześcijańskie wartości. W najbliższym czasie ma przybyć 11 tys. domów. Powstała sieć sklepów i restauracji. Najlepszą kawę serwuje lokal na rogu ul.Zwiastowania i Bulwaru Jana Pawła II.

A Monaghan ? Każdy dzień rozpoczyna lekturą Biblii i uczestnictwem w Eucharystii. Codziennie przesuwa w palcach paciorki różańca. Chętnie słucha konferencji religijnych i spotyka się z duszpasterzami akademickimi, którzy podejmują całą masę inicjatyw wśród studentów. Wielu uważa go za fanatyka. On natomiast na takie zarzuty z uśmiechem odpowiada, cytując słowa Jezusa: "Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy [wszystko] się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków" (Łk 16,9). (ks,Mariusz Rosik „Miliarder z różańcem” – „Niedziela” nr 38/2019).

Krzyż Ameryki



„Przez pół roku dwaj pielgrzymi Bożego Miłosierdzia szli przez Amerykę Północną, by postawić na tym kontynencie znak krzyża – symbol największego cierpienia ale i nadziei. Szli osobno, ale razem. Wojciech Jakowiec zmierzał na południe, z kanadyjskiego Edmonton do sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe w Meksyku, by osadzić podstawę pionowej belki. Roman Zięba wyznaczał poziome ramię z zachodniego – na wschodnie wybrzeże USA – z San Francisco do Nowego Jorku... Nieodłącznym elementem tej pielgrzymki był Różaniec...

Wielką wartością tej pielgrzymki były setki spotkań, z ludźmi sukcesu i bezdomnymi, z mieszkańcami metropolii i faweli, z mormonami, Indianami w rezerwatach, z amiszami, z żydami mesjanistycznymi, z chrześcijanami różnych Kościołów. Z ludźmi, o których Roman i Wojtek wiedzieli tylko tyle, że chcieli pomóc pielgrzymowi...

Na zakończenie pielgrzymki razem weszli do strefy zero... W dniu 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości i uroczystych amerykańskich obchodów Dnia Weteranów, o godz. 15 mieli odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego na dawnych ruinach WTC. W Polsce była wtedy godz. 21 – czas Apelu Jasnogórskiego. W jednym czasie odbyła się modlitwa za Amerykę i za Polskę... Z różańcami w dłoniach stali przed wielkim szklanym wieżowcem One World Trade Center, który powstał w miejsce dwóch zniszczonych wież...” (Wojciech Dudkiewicz „Krzyż Ameryki” – „Niedziela” nr 38/2019 – tam znajdziesz całość opisu tej fascynującej pielgrzymki).

„Kiedy senator Robert Kennedy (1925-1968) w dniu 5 czerwca 1968 r. został śmiertelnie raniony przez zamachowca-Palestyńczyka, Sirhana Bishara, jego ostatnią czynnością - co zarejestrowała telewizja – było sięgnięcie do kieszeni, wyjęcie różańca i umieszczenie go z czcią na sercu. Ojciec dominikanin, Gabriel Harty, gdy komentował ten bolesny fakt, wyraził słowa o następującej treści: "Osoba, która bierze do ręki różaniec, ma większą władzę niż prezydent Stanów Zjednoczonych" (ks.Józef Orchowski).

Patrząc pobieżnie można odnieść wrażenie, że kult maryjny, szczególnie w Polsce, jest przesadzony, albo że przysłania samego Boga. Ale to nieprawda, bo jeśli przyjrzeć się Jej postaci, to widać wówczas, że nie tylko nie przysłania, ale pomaga w lepszym zrozumieniu Go albo w przyjęciu wobec Niego właściwej postawy. Bo Nazaretanka jest człowiekiem – i to takim, który w tę bliskość Boga wszedł najbliżej jak to jest możliwe. Maryja stała się więc bliższa mi niż kiedykolwiek wcześniej, choć to nie oznacza, oczywiście, że przestałem być niesfornym synem. Ale zwracam się do Niej codziennie w Nowennie Pompejańskiej.

Modlitwę różańcową mogę polecić zwłaszcza mężczyznom. Trudno o lepsze połączenie kształtowania ducha, umiejętności, zdecydowania i wytrwałości, a także rozmowy opartej o konkrety, której przecież bardzo potrzebujemy, i jednocześnie zwrócenia uwagi na wrażliwość, co czasem zdarza się nam zatracać. Mocna modlitwa” (Paweł F.Nowakowski –historyk, teolog, adiunkt w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii „Ignatianum” w Krakowie – „Rycerz Niepokalanej” nr 3/2015).

„Od niespełna 15 lat raz lub dwa razy w tygodniu spotykamy się z przyjaciółmi po to, aby odmówić jedną tajemnicę Różańca. Nie jesteśmy regularną wspólnotą, ale dzięki wspólnej modlitwie nasze relacje stają się delikatniejsze, subtelniejsze, zaczynają łączyć nas specyficzne więzy, jakich próżno by szukać wśród osób nie połączonych wspólnym doświadczeniem modlitwy... Można zatem powiedzieć, że wytrwała modlitwa różańcowa przeobraża duszę człowieka. Zyskuje się nową wrażliwość, nowe odniesienie do Boga i bliźniego. A wszystko to dzieje się stopniowo i niejako w ukryciu. Temu procesowi sprzyja z pewnością charakter modlitwy różańcowej” (Grzegorz „Prawdziwi mężczyźni modlą się na różańcu” „Królowa Różańca Świętego” nr 2/2012 - tam znajdziesz całość).



Janusz Dariusz Telejko – poeta, [kompozytor, wokalista, autor licznych sztuk teatralnych, organizator Międzynarodowych Festiwali Muzycznych], scenarzysta, reżyser, dziennikarz, działacz katolicki i animator kultury. Wicedyrektor Radia Rodzina odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi za 25 lat pracy artystycznej i [nadanym przez papieża Benedykta XVI] Krzyżem „Pro Eccelsia et Pontifice” („Za Kościół i Papieża”) – jednym z najwyższych odznaczeń Kościoła katolickiego. Patriota. Apostoł nowenny Pompejańskiej” – w jednym z wywiadów zwierzył się z tego, w jaki sposób zetknął się z różańcową nowenną Pompejańską: „Zacznę od tego, że Pan Bóg „obdarzył” mnie chorobą. Okazało się, że po wycięciu guza skóry mam raka skóry. . Kiedy się o tym dowiedziałem, doznałem tak wielkiego szoku, że wyjechałem do Czernej do ojców karmelitów. Jechałem przygotować się na śmierć, bo rak to przecież wyrok śmierci. Tam upadłem przed cudowną Matką Bożą Szkaplerzną, odprawiłem spowiedź życia. W jakimś sensie przemyślałem wszystko. Doszedłem do wniosku, że jeśli taka jest wola Boża, nie będę bał się śmierci.

Uczestniczyłem we Mszy świętej o godz.18.00, a po Eucharystii gorąco się modliłem przed obrazem Matki Boskiej. Płakałem i prosiłem, aż w końcu z emocji przysnąłem. Obudziłem się tuż przed zamknięciem kościoła, ok. godz.21.00. Poszedłem jeszcze raz przed obraz Matki Bożej i przy klęczniku znalazłem karteczkę z nowenną pompejańską. I kiedy tam, w Czernej, odmówiłem ostatnią „zdrowaśkę”, uspokoiłem się.

Następnego ranka zadzwoniłem do mojego chirurga, który mnie operował, on jednak zbagatelizował moją wiarę, więc powiedziałem mu: „Wie Pan, ja teraz powołam się na przewodniczącą konsylium lekarskiego – Matkę Bożą – i zacznę od modlitwy, a potem się do Pana zgłoszę”. Od tamtego czasu minęło już 11 miesięcy i jak dotąd, dzięki Bogu, nic złego się nie dzieje.

Trwam nieustannie w nowennie Pompejańskiej, nie przerywam jej, kończę jedną, a zaczynam drugą w tej samej intencji. Tak sobie zagospodarowałem dzień, że na nowennę Pompejańską mam zawsze czas. Zapalam sobie świeczkę przed obrazem Matki Bożej, odmawiam różaniec i to mnie uspokaja. Do końca życia będę odmawiał różaniec, z różańcem w ręku chcę umrzeć. Uważam, że nie ma innej drogi do zbawienia, jak przez Maryję” (wg „Królowej Różańca Świętego” nr 2/2012 – tam znajdziesz całość).



„Ciężko jest – tak myślałem – odmawiać w ciągu dnia wszystkie części Różańca. W szkole, do której uczęszczają moi wspaniali dwaj synowie, jest kilka kół tzw. Żywego Różańca. Rodzice ofiarują modlitwę za swoje dzieci. Kilkakrotnie, podczas wywiadówek, wśród rodziców krążyła lista, na której można było zapisać się do Róży. Zawsze przekazywałem ją dalej – bo jak można w ciągu dnia znaleźć czas na dziesiątkę Różańca ? Ja jestem przecież zapracowany !

Nadszedł lipiec 2014 roku. Dopadło mnie wiele problemów. Wypalałem dwie paczki papierosów dziennie, a moje noce były nieprzespane ! Małżonka (od kilku lat odmawiająca nowennę Pompejańską) namawiała mnie kilkakrotnie, abym zaczął modlić się tą nowenną, ale ciągle słyszała tę samą wymówkę. Jednak pod koniec lipca powiedziałem: "Dość, muszę coś zmienić i właśnie teraz nastał ten czas". Rozpocząłem nowennę Pompejańską.

Myślałem, że nie dam rady, dlatego dopiero po kilku dniach powiedziałem żonie o tym wydarzeniu. W weekendy – zamiast porannego papierosa i kawy na tarasie – odmawiałem Różaniec. Przestałem palić, co uważam za pierwszy cud ! Kolejnym były przespane noce. Telewizor stał się w moim domu bezużytecznym meblem. Ogarnął mnie jakiś wewnętrzny spokój. Wspólny spacer z żoną i dziećmi, do tej pory odbywał się sporadycznie. Teraz wszystko się zmieniło. Oddałem swoje troski Matce Najświętszej. Po kilku dniach napisałem meila do opiekunki Żywego Różańca w szkole, z informacją, że chcę przystąpić do Róży. Odpowiedź była błyskawiczna. "Witam w gronie Róży różańcowej św.siostry Faustyny". I tak zaczęły się piękne dni.

Mimo pracy – jak to we własnej firmie – codziennie znajduję czas na modlitwę. Odmawianie czterech części Różańca oraz jednej dziesiątki z racji przynależności do Róży, stało się umileniem i odpoczynkiem każdego dnia. Mimo różnych przeciwności, bo szatan szalał strasznie – trwam !

Intencja moja jest nadal zanoszona przed tron Boga za wstawiennictwem Matki Bożej i gorąco ufam, że moje prośby zostaną wysłuchane. I nade wszystko dziękuję Matce Najświętszej za łaski, których moja rodzina już doświadczyła” (Sylwester „Królowa Różańca Świętego” nr 4/2015).


reprod. z „Różańca” nr 6/2007

„Moje nawrócenie – mówi Grzegorz Gryniewicz, pielgrzym Bożego miłosierdzia, były kierownik schroniska dla bezdomnych – zaczęło się w 2006 roku, ale to był proces. Około 5 lat wcześniej zacząłem się modlić, choć nie chodziłem wtedy do kościoła, To była modlitwa, której w ogóle nie rozumiałem. Prawdziwe nawrócenie nastąpiło dopiero wtedy, kiedy zmarła moja mama. Prosiłem wtedy Pana Boga o łaskę nieba dla niej i żarliwie modliłem się, ufając w Boże miłosierdzie. Modlitwa za osobę, którą bardzo mocno kochałem, sprawiła, że zbliżyłem się do Pana Boga. Ta modlitwa zmieniła mnie.

Już podczas pobytu w więzieniu czułem, ze muszę się za kogoś modlić. I mieliśmy taką sytuację, że we trójkę (ja i jeszcze dwóch kolegów w więzieniu) modliliśmy się za mamę naszego kolegi. Oddziałowy był zdziwiony, że my, wielcy gangsterzy, z różańcem w ręku idziemy się modlić. Wielki szok. Ale tak było. Pamiętam, że odmówiliśmy wtedy Różaniec. Modliliśmy się do Matki Bożej i mama mojego kolegi została uzdrowiona z żółtaczki typu C. Dla mnie to był kolejny znak – Pan Bóg coraz bardziej budował moją wiarę.... I posługuje się mną. Widziałem, że ludzie wokół mnie zaczynają się modlić i chodzić do spowiedzi. W kościele zrobiło się spokojnie, ucichły rozmowy. Ksiądz nie wiedział, o co chodzi, jak to się stało, że nikt nie przeszkadza w sprawowaniu Mszy świętej, że w kościele jest cicho, jak makiem zasiał...” („Zachowuję czujność” - „Różaniec” nr 3/2015 – tam znajdziesz całość).



„Kilka lat temu przystąpiłem do spowiedzi z całego życia. A raczej rozpoczął się proces nawrócenia. Wówczas wyznałem, że mam na swoim sumieniu życie nienarodzonych poprzez akceptację środków wczesnoporonnych. O ile sobie teraz przypominam, to chyba użyłem takiego określenia: "współudział w morderstwie". Spowiednik wyraził swoje zdziwienie, gdyż, jak powiedział, byłem pierwszym mężczyzną w jego kapłańskim życiu, który przyznał się do takiego grzechu... A co stało się potem ? W moich myślach pojawiły się pytania i wątpliwości: Ile warte jest ludzkie życie ? Ile, że tak powiem, "zdrowasiek" trzeba zmówić...?" Jak mogę zadośćuczynić ? Jak wynagrodzić ? Zacząłem szukać i znalazłem dokument Międzynarodowej Komisji Teologicznej pt. : "Nadzieja zbawienia dla dzieci, które umierają bez chrztu" (19.01.2007). Szczególnie trafiły do mnie punkty: 69, 78 i 79 owego dokumentu. Było to dla mnie jak światło w ciemnościach.

Natychmiast podjąłem decyzję, aby ofiarować Bogu przez ręce Najświętszej Maryi Panny odpusty zupełne i cząstkowe za dusze tych dzieci. Wiedziałem, że sam nie dam rady, więc zwróciłem się o pomoc do Maryi. Przeczytałem też o odpustach (jakie i w jaki sposób mogę je uzyskać). Tak rozpocząłem wówczas swoją "rehabilitację" - wynagrodzenie. Od tamtego czasu niemalże po każdym zmówionym Różańcu czy innych modlitwach, które są obdarzone łaską odpustu – ofiaruję te uzyskane odpusty za dusze w czyśćcu cierpiące i za dusze dzieci nienarodzonych, które zginęły przed narodzeniem. Postanowienie to rozszerzam również poprzez zamawianie intencji Mszy świętych... Nie traktuję tych odpustów jako jakiegoś zabobonu czy modlitwy "dla świętego spokoju", ale to kwestia wiary. Jak pisze św.Paweł Apostoł – mamy modlić się za wszystkich – w tym rzecz i za nienarodzonych. To taka "cicha pomoc". („Cicha pomoc” – „Nadzieja i życie” nr 4/2016 – tam znajdziesz całość).



„Modlę się nowenną Pompejańską już od półtora roku. Moje nawrócenie zaczęło się wtedy, kiedy żona odmówiła tę nowennę w mojej intencji. Wcześniej byłem wierzący ale się nie modliłem – piłem alkohol, paliłem papierosy, przeklinałem, zadawałem się z przestępczym towarzystwem i nie interesowałem się rodziną. Kiedy i ja zacząłem się modlić nowenną Pompejańską, wszystko się zmieniło i ja zmieniłem się jako człowiek. Teraz dbam o rodzinę i ona jest dla mnie najważniejsza. Nie piję alkoholu, nie palę, nie przeklinam i mam innych znajomych. Może nie jest ich wielu, ale są to ludzie modlący się. Cieszę się, że Bóg dał mi łaskę nawrócenia i zobaczenia życia z tej dobrej strony. Dziękuję Bogu i Matce Przenajświętszej za te łaski” (Irek – „Królowa Różańca Świętego” nr 5/2016).



„Modlitwa ta stanowi dla mnie coraz większą wartość... Nie rozstaję się z różańcem i trudno mi nawet powiedzieć, ile dziesiątek dziennie odmawiam. Minimalnie jest to pięć całych części – drugi raz nowenna Pompejańska, za rodzinę, dziesiątka z róży ojców, za dziecko nienarodzone (duchowa adopcja), za pewnego kleryka itp. Pozostałe, niekiedy drugie tyle lub więcej, oddaję do całkowitej dyspozycji Matce Bożej.

Ktoś zapyta: kiedy ? jak ? W ciągu dnia w drodze do pracy, podczas spaceru, bardzo dużo w samochodzie, w domu późnym wieczorem, albo też, w miarę możliwości, przed Najświętszym Sakramentem lub Tabernakulum. Uważam jednak, że to nie liczba jest najistotniejsza, ale chęć coraz głębszego rozważania i pełniejszego zjednoczenia w tajemnicach z Panem Jezusem i Maryją” (Paweł „Prawdziwi mężczyźni modlą się na różańcu”; „Królowa Różańca Świętego” nr 2/ 2012 - tam znajdziesz całość).

ŻYWY RÓŻANIEC MĘŻCZYZN

„Pan wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał" (Łk 10,1).

Jezus Chrystus wybiera mężczyzn. Ustanawia ich fundamentem Kościoła, wysyła na wszystkie strony świata, aby głosili Ewangelię. Piotra ustanawia opoką Kościoła. Janowi zaś oddaje z krzyża Maryję za Matkę.

W religii chrześcijańskiej mężczyzna jest podporą wiary, Kościoła, działalności misyjnej. Mężczyzna bowiem jest bardziej stały i trzeźwy, mnie ulega zmiennym nastrojom, gwałtownym uczuciom, łatwowierności.

W każdej parafii mężczyźni powinni tworzyć Żywy Różaniec. Różaniec jest nabożeństwem mądrym i mocnym. Jest modlitwą mężczyzn. Dlatego widzimy różaniec w rękach królów, hetmanów, rycerzy, wybitnych uczonych, odkrywców, wielkich Polaków, bohaterów narodowych, męczenników i świętych.

Prawie we wszystkich swoich ostatnich objawieniach Maryja trzymała w ręku różaniec i usilnie prosiła o jego odmawianie. Jeżeli chcesz ofiarować 5 minut swojego życia w intencjach swojej parafii, nie zwlekaj – wspólnota Żywego Różańca czeka na Ciebie. Zgłoś się do księdza proboszcza ! (Jarosław Sudoł „Królowa Różańca Świętego” nr 4(8) str 19 zima 2013).


reprod. z „Różańca” nr 6/2007)

„Modlitwa różańcowa jest czymś w rodzaju podpory, jest to droga do doskonalenia duchowego – mówi Alfred Zygadło, członek męskiej róży im.św.Maksymiliana Marii Kolbego na wrocławskim Jerzmanowie. Różaniec nie może być tylko mechanicznym odklepywaniem formułek – mówi Władysław Drelichowski, zelator jerzmanowskiej róży. – Do modlitwy różańcowej trzeba dojrzeć, ponieważ włączając się w nią musimy pamiętać, by codziennie odmawiać jedną dziesiątkę Różańca w intencjach papieskich, misyjnych, bieżących sprawach parafii, naszego społeczeństwa, jaki i całego Kościoła – dodaje Franciszek Bronowicki, kolejny członek męskiej róży.

To tylko niektóre z licznych zadań wspólnoty. Przede wszystkim muszą żyć według Ewangelii, która jest fundamentem i źródłem życia chrześcijańskiego oraz w każdą pierwszą niedzielę miesiąca uczestniczyć w zmianie tajemnic różańcowych. Mimo duchowej odpowiedzialności męskie róże istnieją i pochwalić się mogą coraz liczniejszym gronem – w końcu Różaniec, to modlitwa dla prawdziwych mężczyzn...

Jerzmanowska parafia to jedna z tych, która poszczycić się może długoletnim udziałem mężczyzn w Różańcu. W tym roku męska róża obchodziła 10 lecie istnienia”... (wg Anny Buchar „Niedziela” nr 11/2015).



W parafii św.Walentego i św.Trójcy w Latowiczu, (dekanat siennicki, Diecezja Warszawsko-Praska), jest aż 40 róż różańcowych, w tym 9 męskich, które istnieją tutaj już od 100 (!) lat].

http://www.idziemy.com.pl/kosciol/dzien-skupienia-wspolnot-rozancowych

http://www.diecezja.waw.pl/3349

PUBLICZNY MĘSKI RÓŻANIEC ULICAMI MIASTA


Łódzka grupa Wojowników Maryi fot.Przemysław Janiszewski

Pomysłodawcą i współorganizatorem Męskiego Różańca Warszawa, od którego rozpoczęły się Męskie Różańce ulicami miast w duchu nabożeństwa wynagradzającego - był Artur Wolski. Odtąd, w kilkudziesięciu miastach w Polsce a także za granicą zaczęto organizować takie Męskie Różańce. Podejmując tę inicjatywę, z okazji 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę, w dniu 13 październiku 2018 roku, Łódzkie Duszpasterstwo Akademickie "Piątka", po raz pierwszy zorganizowało publiczny męski różaniec ulicami Łodzi, nawołując mężczyzn do walki duchowej o ich rodziny, o społeczeństwo, i cały naród polski. Po Mszy świętej w kościele pw. Zesłania Ducha Świętego, którą odprawił abp Grzegorz Ryś, najważniejszą ulicą miasta ruszyła ta szczególna, męska demonstracja z różańcami w ręku... Demonstracja JEDNOŚCI I BRATERSTWA; demonstracja wiary, nadziei i miłości obejmująca swą modlitwą 3 główne intencje:

I. Pragnienie by Maryja stała się Damą męskich serc.

II. Aby Polska stała się Bogiem silna !

III. Pokutę za grzechy nieczystości, wyuzdania, aborcji, braku odpowiedzialności, egoizmu i pychy

W swojej homilii arcypasterz wyjaśnił w swoim wystąpieniu, iż „Bardzo się liczy to, że po tej mszy świętej pójdziecie z różańcem przez Piotrkowską. Ktoś może powiedzieć: a co to zmienia, te 50 zdrowasiek ? Co to znaczy wobec problemów ludzi, którzy żyją w tym mieście ? Wobec zła, z którym się muszą zmierzyć ludzie w tym mieście ? Co to znaczy, te 50 zdrowasiek? Znaczy tyle, ile jest waszego życia włożonego w te pół godziny. Ostatecznie zawsze za tym darem składanym Bogu, choćby był najmniejszy, liczy się ofiara życia. Dajesz siebie. To może oznaczać ryzyko obśmiania, niezrozumienia. [Ale Ty] dajesz siebie...”

Punktem docelowym był kościół oo.Jezuitów pw.Najświętszego Imienia Jezus, gdzie w samo południe odmówiono modlitwę Anioł Pański, kończąc to niezwykłe wydarzenie... Wtedy, rzeczywiście, było to niezwykłe wydarzenie, ale teraz stało się ono normą. W każdą pierwszą sobotę miesiąca męska wspólnota Wojownicy Maryi, organizuje publiczny Różaniec męski ulicami Łodzi. Całość rozpoczyna się Mszą świętą w kościele pw.Zesłania Ducha Świętego, a kończy się też w samo południe - odmówieniem modlitwy Anioł Pański w tym samym kościele, który był na początku - u oo.Jezuitów

Twórcy Męskiego Różańca mówią o sobie: „Jesteśmy mężczyznami, którzy pragną wypełnienia woli Maryi – naszej Matki i Królowej. Pragniemy czynić dokładnie to, o co nas wszystkich prosiła i nieustannie prosi. Jaj wola jest wolą Jej Syna – Jezusa Chrystusa, który jest naszym Panem i bratem... Wierzymy, że naszą rolą, tj. rolą mężczyzn w Bożym zamyśle jest ochrona na życie wieczne wszystkich tych, których Bóg podarował nam tu na ziemi. Tak jak św.Józef był opiekunem Świętej Rodziny, tak i my mamy zadanie bronić świętości naszych rodzin i bliskich. Chcemy czynić to razem we wspólnocie mężczyzn. W tej jedności umacniamy naszą męską tożsamość i męskie cnoty”

Dzisiaj, czyli na progu trzeciej dekady XXI wieku, gdzie w wielu krajach, a zwłaszcza w Europie Zachodniej, która w „rankingu” niewierzących stawia cały kontynent na czołowym miejscu – u nas, w Polsce nie tylko zachowała się wiara, ale – co jest pewną nowością – jest ona coraz żywsza wśród wielu mężczyzn, którzy nie tylko nie ulegli „urokom” apostazji, ale organizują się w licznych wspólnotach męskich odmawiając Różaniec. Właśnie Różaniec, który dotąd przypisywano tylko starym pobożnym babciom – szczególnie ich pociąga. Istnieje bowiem Żywy Różaniec Mężczyzn, Męski Różaniec, Męskie Plutony Różańca, Nazaret – Męska Grupa Różańcowa czy Publiczny Męski Różaniec ulicami miasta.

Są także inne męskie wspólnoty, które mimo, iż w swojej nazwie nie mają słowa Różaniec, publicznie odmawiają tę szczególną modlitwę, co wywołuje agresywne reakcje Europejczyków zwanych „postępowymi”. Świetnie opisał to ksiądz Paweł Siedlanowski:

„...Gdy na ulicach miast i miejscowości w Polsce zaczęły pojawiać się grupy mężczyzn modlących się publicznie na różańcu, zapanowała panika ! Histeria pojawiła się nie tylko po stronie organizacji lewackich, Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Alarm podnieśli też co poniektórzy katoliccy publicyści i duchowni, reprezentujący tzw. otwarty Kościół, przestrzegający przed „radykalizacją postaw społecznych” i dostrzegający w splecionych różańcową koronką męskich dłoniach niebezpieczną broń. Jak się okazuje, wypisywane na sztandarach , podczas czarnych marszów i prowokacji środowisk lgbt, lewicowe hasło „faszyzm nie przejdzie” (określających tym mianem wszystko, co nie pasuje do neomarksistowskiej wizji rzeczywistości) zaczadziło też głowy, zdawać by się mogło, sensownie dotąd myślących ludzi...

OMZRiK [który[ szczególnie upodobał sobie grupę modlitewną Żołnierze Chrystusa – na stronie internetowej zamieścił wiejący grozą wpis: „Różaniec do smagania. Różaniec do zabijania!”Cóż tak zmroziło pracowników fundacji ? „Różańce, które widzieliśmy owinięte na pięściach fanatyków religijnych z organizacji Żołnierze Chrystusa, wydawały się nam dziwnie ciężkie i długie” – czytamy we wpisie na www.omzrik.pl. „Postanowiliśmy sprawdzić, co się za tym kryje. Okazało się, że produkują je firmy zajmujące się militariami. Tzw. różańce wykonane są z ekstremalnie wytrzymałej linki, używanej w armii do produkcji spadochronów. Na lince znajdują się ciężkie, centymetrowej średnicy kulki ze stali, natomiast krzyż, który jest jej zakończeniem, jest tak wykonany i wyprofilowany, by wbijać się w ciało”. Wow ! Powiało grozą ? Czytamy dalej: „Nie są to więc żadne różańce, lecz niebezpieczna broń służąca do ranienia i zabijania przeciwnika ! Różaniec może być używany jako kastet, ale przede wszystkim jest to ekstremalnie groźna broń do smagnięcia np. w twarz, głowę i szyję. Efekt jest podobny do użycia tzw. police sapp... Może być śmiertelny”...

Aby wzmocnić wrażenie koszmaru, OMZRiK przytacza wyniki badań z Izraela (dlaczego stamtąd ?), gdzie „podczas prób wykonanych w Izraelu taki krzyż (7 cm) na lince wbijała się głęboko w ciało... również „Gazeta Wyborcza” (2.09.2020) [dolewa oliwy do ognia, wciągając w to nawet paulinów z Jasnej Góry, którzy] musieli się tłumaczyć, iż spotkanie modlitewne mężczyzn nie było... szkoleniem paramilitarnych katolickich oddziałów. Zabolał zwłaszcza bilboard zapraszający na Marsz Niepodległości w 2019 roku. „Znamienny jest sposób w jaki różaniec jest trzymany na plakacie” – pisze publicysta „Tygodnika Powszechnego” – T.Królak... (ks.Paweł Siedlanowski „Liczenie szabel” – „W naszej Rodzinie” nr 11/2020 – tam znajdziesz całość).

A wystarczyłoby zajrzeć na naszą stronę, gdzie pod zakładką „Najskuteczniejszy oręż na dobre i na złe” oraz „Dlaczego oręż ten tak bardzo jest skuteczny ?” – jest szczegółowo wyjaśniona orężna moc Różańca jako siły duchowej, jako nadzwyczaj skutecznego oręża w walce ze złem, w walce z szatanem, a także jako siły sprawczej w modlitwach, które za wstawiennictwem Królowej Różańca Świętego docierają do Boga.

A potem jeszcze trzeba by było zapoznać się ze świadectwami skuteczności tego oręża, zaglądając pod zakładkę: „Zadziwiająca moc Różańca świętego”, gdzie przytoczono szereg wydarzeń, które właśnie dzięki modlitwie różańcowej, przybrały nadzwyczajny obrót zadziwiający świat.

Gdyby ludzie wiedzieli, że mają w zasięgu taką broń, siedziałbym samotny w piekle. Ale wy nie słuchacie papieży, świętych i proroków. Ani własnego serca. Zwyciężam was dzięki waszej głupocie i pysze. Nie boję się was. Ale boję się Jej różańca” (szatan podczas egzorcyzmu prowadzonego przez księdza egzorcystę Francesco Bamonte). Teraz wiadomo kto steruje tymi wszystkimi, którzy wrogo postrzegają Różaniec, zwłaszcza, że święty Jan Paweł II, widząc nadzwyczajną skuteczność modlitwy różańcowej, nadał jej moc egzorcyzmu. Odtąd Różaniec zyskał miano najskuteczniejszego oręża w najtrudniejszych zmaganiach. Stąd też „ogromnym błędem jest patrzeć na Różaniec jak na modlitwę tylko pobożnych niewiast, bo jest on przede wszystkim orężem przeciw demonowi. W tym sensie jest to modlitwa dla wojownika, bardzo męska” (Elwira Zwolińska).

„Mężczyzna XXI wieku – wedle ideałów neomarksistowskich – miał być słabeuszem, dandysem, rozmemłanym chłoptasiem podciągającym opadające gatki, zbyt słabym, by hołdować „opresyjnemu, patriarchalnemu modelowi rodziny”, ściskającym w ręku smartfon. Bez honoru, wypranym z wiary w Boga i kościelnych „przesądów”. [A tutaj – proszę – jest ściskającym w swoim ręku różaniec (sic !), czyli] mężczyzną, który lubi czarno-białe sytuacje, który kocha wyzwania... który z miłości do Chrystusa i Jego Matki [idąc z różańcem przez ulice] znosi uszczypliwości przechodniów i toleruje przyszywaną na prędce łatkę dziwaka... który słyszy o sobie, że jest faszystą i nazistą, mimo to zachowuje spokój gdy inni plują, przeklinają [i poniżają go]” (wg ks.P.S.jw.).

Na taką okoliczność wymyślono przysłowie – wprawdzie trywialne, lecz doskonale oddające istotę sprawy, a jednocześnie znane niemal na całym świecie: Psy szczekają, karawana idzie dalej...

ŻOŁNIERZE CHWYCILI ZA RÓŻAŃCE

„Bronią prawdziwego mężczyzny jest Różaniec – przekonuje świadectwo żołnierzy służących w Polskim Kontyngencie Wojskowym w Republice Łotewskiej. W natowskiej bazie Atazi, gdzie od początku czerwca 2017r. stacjonują również polskie oddziały, powstało Koło Żywego Różańca.

Dwudziestu żołnierzy odmawia codziennie dziesiątek Różańca w intencji swoich i całego kontyngentu wojskowego. Żołnierze enhanced Forward Presence Battle Group Latvia uczestniczą również w nabożeństwach różańcowych w kaplicy znajdującej się na terenie bazy. Ze względu na wielonarodowy skład eFP Battle Group Latvia Różaniec odmawiany jest w kilku językach...” (Marta Gabryjelska „Różaniec” nr 4/2019 – tam znajdziesz całość).

MĘSKA LINA RATUNKOWA

Na co dzień zabiegani, zapracowani, oddani swoim pasjom, świadomie znajdują czas na „uczepienie się” Maryi. Dlaczego?

Modlitwa różańcowa czasem bywa rozumiana i traktowana jako modlitwa kobieca... ale i mężczyźni modlą się na różańcu. Świadomie, dojrzale, z pasją, odkrywają tajemnice po to, by mocniej i konkretniej stąpać po ziemi – patrząc w niebo. I nie wstydzą się czepiać sukni najlepszej z Matek, by Maryja rzuciła ratunkową linę z paciorków. Mężczyźni modlą się, by podołać życiowym wyzwaniom. Różaniec jest męski. A przekonują o tym prawdziwi faceci. Faceci sukcesu.

Marcin Kwaśny (aktor): – Potrzebuję tej modlitwy do wyciszenia się, kontemplacji, rozważania tego, co w życiu najważniejsze.

Oczywiście modlę się na różańcu. Staram się odmawiać codziennie cały Różaniec, a jeśli z braku czasu mam z tym trudność, odmawiam przynajmniej jedną dziesiątkę. Zobowiązałem się jakiś czas temu do adopcji duchowej dziecka poczętego, która zakłada właśnie taką codzienną modlitwę. Różaniec odmawiam najczęściej w samochodzie, gdy jadę do pracy, na plan zdjęciowy. I nie modlę się wyłącznie dlatego, że Maryja w czasie objawień w Fatimie o to prosiła i przykazała, tylko po prostu czuję, jak bardzo jest mi to potrzebne. Potrzebuję tej modlitwy do wyciszenia się, kontemplacji, rozważania tego, co w życiu najważniejsze. Ładuje moje akumulatory duchowe. Noszę różaniec zawsze ze sobą w kieszeni, to taka moja tajemna broń. Mam zresztą bardzo wiele różańców, ale modlę się na różańcu prostym, sznurkowym, który dostałem od znajomego z mojej wspólnoty. Jest… niezniszczalny, nie zrywa się jak wiele innych mimo częstej modlitwy.

Najbardziej lubię modlić się tajemnicami radosnymi i światła. Mocno na mnie wpływają, wskazują odpowiednią perspektywę życia i działań. A tajemnicą, która chyba najbardziej na mnie wpływa, jest Przemienienie na górze Tabor. Jest w niej wielka moc, przypomina, jak Bóg pokazał swą chwałę. Dzięki rozważaniu tej tajemnicy mam nadzieję i chęć do własnej przemiany, wierzę, że mogę się przemieniać wewnętrznie, dojrzewać w wierze, dążeniu do nieba. Ale moja przemiana może nastąpić nie dzięki własnej sile, a dzięki mocy od Boga.

Dla mnie Różaniec i jego tajemnice to swoiste odkrycie. Przez 18 lat byłem poza Kościołem, nie wierzyłem. 5 lat temu nawróciłem się, czy raczej wciąż się nawracam. Od trzech lat towarzyszy mi modlitwa różańcowa, którą odkryłem podczas pielgrzymki do Medjugorja w 2015 roku. To tam niejako nauczyłem się modlić na różańcu. Od tamtego czasu w jakimś stopniu moja duchowość się kształtuje i jest w dużym stopniu duchowością maryjną. Należę do Rycerstwa Niepokalanej.

Początki modlitwy różańcowej? Przez chwilę ta modlitwa wydawała mi się żmudna, żeby nie powiedzieć – nudna. Potem odkryłem, że poczucie „nudy” to były podszepty Złego. Bo jeśli naprawdę szczerze i głęboko rozważa się tajemnice różańcowe i prosi Ducha Świętego o światło, ta modlitwa okazuje się żywa i fascynująca, i z każdym „Zdrowaś Maryjo” odkrywam coś nowego. Gdy się modlę, rozważam tajemnice różańcowe, coś inspirującego i ważnego przychodzi mi do głowy. Mam też nadzieję, że kiedyś uda mi się dotrwać do końca Nowenny Pompejańskiej. Na razie „poległem” po 21 dniach. Ale będę wracać i próbować, bo modlitwą różańcową można wyprosić wszystko… •

Rafał Szałajko (aktor): – Po różaniec sięgam, gdy jest beznadziejnie i nie wiem, co myśleć. Wtedy po prostu się modlę.

Na różańcu modlę się codziennie, rano albo późnym wieczorem. Staram się odmówić cały Różaniec, a jeśli akurat nie mam takiej możliwości – przynajmniej jedną tajemnicę. To świetna modlitwa dla całych rodzin, idealna do wspólnej modlitwy z dziećmi. Z synami modlę się wieczorem dziesiątką Różańca – to w sam raz, by im tę modlitwę „zaszczepić” i nie zrazić do niej. Synowie wyraźnie się wyciszają.

Dla mnie Różaniec to pełnia. To cała nasza wiara zawarta w paciorkach, główne punkty wiary nanizane na sznurek. Za każdym paciorkiem odkrywam coś istotnego. Bardzo mnie inspiruje rozważanie tajemnic światła, czyli tajemnic dodanych przez naszego papieża Jana Pawła II. Wraz ze starymi tajemnicami stanowią pełnię, kwintesencję chrześcijaństwa. Różaniec uwielbiam za dostępność, za to, że mogą odmawiać go wszyscy – inteligent i hydraulik, wielki i maluczki, święty i grzesznik. Różaniec jest katolicki, powszechny. To jest taka lina, która łączy nas z niebem. Często to lina ratunkowa, cuma, która trzyma w dobrym porcie. Albo lina, która ciągnie z przepaści. Lina do nieba, w której jest zawarta cała wielkość i mądrość naszej wiary. Nie bez znaczenia jest to, że w jakimś stopniu zostawiła nam go Maryja – czyli człowiek, który jest w niebie, i na tym różańcu nas do nieba wciąga.

Dla mnie Różaniec to forma medytacji, którą można odmawiać w skupieniu, i zawsze warto walczyć o to skupienie. Ale można też odmawiać w rozgardiaszu, w rozpaczy, rozproszeniu. Bardzo po ludzku. I też jest ważny. Kiedyś modliłem się w potrzebie, gdy mój syn ciężko chorował. Odmówiłem Nowennę Pompejańską. Wiluś walczył z rakiem. A choć w moc Różańca nigdy nie wątpiłem, fakt, że syn wyzdrowiał, przekonał mnie ostatecznie do tej modlitwy. Przyznam, że Nowenna Pompejańska była dla mnie wówczas bardzo trudna – bywałem wykończony, zasypiałem trzymając w ręku różaniec. Ale uwaga: świetnie jest zasnąć trzymając różaniec. Po różaniec sięgam, gdy jest beznadziejnie i nie wiem, co myśleć. Wtedy po prostu się modlę. I potem wszystko, jak pisał Tołstoj, się ukształtuje. Ale coraz częściej sięgam też po różaniec i bez intencji: żeby po prostu dziękować i rozmawiać… Warto zawsze nosić go przy sobie. To taki początek. Ale dobrze w końcu modlić się, To bardzo hipsterska, męska modlitwa, z wielką siłą. Daje siłę. •


reprod. „Niedziela” nr 44/2020 z Archiw.Wojowników Maryi

Krzysztof Skórzyński (dziennikarz): – Warto już w dojrzałym życiu, odkryć Różaniec raz jeszcze, dla siebie i po męsku.

Modlitwy różańcowej nauczyła mnie moja babcia jeszcze w dzieciństwie. Potem odkryłem ją ponownie, gdy zacząłem chodzić na piesze pielgrzymki do Częstochowy. Wtedy Różaniec stał się niejako codziennością. Modlitwa nadawała rytm marszowi, pomagała w drodze, dochodziło się w rytm tych zdrowasiek na nocleg. Potem, po ślubie, urodziło mi się dziecko i przestałem chodzić na pielgrzymki. Trochę zapomniałem wtedy o Różańcu. Jednak siedem czy osiem lat temu pojechaliśmy z żoną do Częstochowy. Kupiłem tam taki zwykły, metalowy różaniec na palec i noszę go do dziś. Ten różaniec przypomina mi o modlitwie. Widząc go (bo przecież nie da się nie zauważyć), staram się odmówić przynajmniej dziesiątkę dziennie. Wszystkich panów do takiej „metody” namawiam. Ponieważ noszę mój różaniec na lewej ręce (na prawej mam obrączkę), widać go na wizji, gdy gestykuluję. I bywa, że telewidzowie pytają w listach, co to jest. Oczywiście odpowiadam: „To mój różaniec”. Nie wiem, czy to świadectwo. Po prostu opisuję prawdę.

Jak i kiedy się modlę? Chociażby jadąc do pracy, wtedy po prostu przesuwam palcem po różańcu. Cieszy, że i moje dzieci lubią Różaniec – zwłaszcza syn, który mobilizuje mnie przy wieczornej modlitwie do wspólnej dziesiątki. Zastanawiam się jednak, dlaczego czasem modlitwa różańcowa jest kojarzona z czymś niemodnym, „damskim”, nie dla prawdziwego faceta. Może dzieje się tak (podkreślam, że nie wszyscy mają takie skojarzenia i stereotypowe podejście), że Różaniec kojarzy się nam z pobożnością kobiecą, nieco ludową. Sam przecież nauczyłem się tej modlitwy od babci. Babcia ją kochała – modliła się codziennie całym Różańcem, a ja przy tym wyrastałem. Jednak warto już w dojrzałym życiu, odkryć Różaniec raz jeszcze, dla siebie i po męsku. Korzystając oczywiście z korzeni, z których się wyrosło. Nasz papież Jan Paweł II starał się nauczyć nas rozumienia tej modlitwy. Tak, by była przystępna dla wszystkich. Papież pokazywał również mężczyznom, że warto się nią modlić. Jan Paweł II, mocny, odważny, do końca aktywny, z różańcem się nie rozstawał. Wydaje się, że to nie do końca się udało…

Z drugiej strony jednak wokół Różańca wiele się dzieje. W mojej parafii na przykład działa męska róża różańcowa. To świetna inicjatywa, choć może brakuje odpowiedniej nazwy w męskiej estetyce? Mężczyźni we własnym gronie odkrywają tajemnice różańcowe. I uczą się ich „nie klepać”. Sam ostatecznie nauczyłem się modlić świadomie, właśnie „bez klepania”, gdy trafiłem na księdza, który porównał modlitwę Różańcem do… dziecka przy nodze mamy. Dziecko stoi, trzyma się spódnicy i jęczy: „Mamo, daj jajko z niespodzianką. Mamo, daj jajko z niespodzianką”. I tak w kółko. Świadomie prosi, bo wie, kogo prosi, i wie, czego chce. Za którymś razem w końcu dostanie od niej to jajko, choćby po to, żeby się odczepiło. Trochę tak jest z Różańcem: stajemy przy nodze Mamy, prosimy i prosimy, i prosimy. I w końcu... Ona się nad nami lituje” (Agata Puścikowska „Męska lina ratunkowa” „Gość Niedzielny” nr 40/2018).

Rafał Patyra (dziennikarz TVP, prowadzący popularny „Teleexpress”) – wyznał: „...Staram się modlić w różnych intencjach i okolicznościach, choćby jadąc samochodem. Szczególny jest Różaniec odmawiany całą rodziną wieczorem.

– Czyli nawet w najbardziej zabieganym dniu da się znaleźć czas na modlitwę!

...Gdy wyjeżdżam z domu, to zanim włączę w samochodzie radio, najpierw odmawiam dziesiątkę Różańca. Zajmuje to chwilę, a ja się dzięki temu czuję pewniej. Prosty akt strzelisty przed ważnym momentem w pracy też nie zabierze dużo czasu. Zdarza mi się go wypowiadać podczas wiązania krawata przed lustrem. W naszej modlitwie nie chodzi chyba o czas, który trzeba jej poświęcić. Chodzi o stan umysłu czy serca, w którym na ten moment zastygniemy. Tak to widzę, choć pewnie to widzenie jest mocno niedoskonałe.

– Znany dziennikarz nosi różaniec na ręce i w katolickim tygodniku mówi o wspólnej modlitwie całą rodziną... Czy nie obawia się Pan reakcji koleżanek i kolegów po fachu?

– Nie mam z tym problemu. Kiedyś było mi trudniej, ale chyba jakoś dojrzewam w wierze i dziś noszenie różańca czy przeżegnanie się przed posiłkiem w restauracji są rzeczami tak naturalnymi, że przestaję mieć świadomość, iż ktokolwiek może na mnie patrzeć i się dziwić. To mój oręż i moja walka. Nikt jej za mnie nie stoczy. Redakcyjni koledzy na ogół wiedzą, jakim wartościom staram się hołdować, i zdziwienia nie okazują. A jeśli komuś coś w tym nie pasuje – jestem gotów do konfrontacji. Zawsze możemy porozmawiać. Mam sporo różnych doświadczeń życiowych, chętnie się nimi podzielę. Ale oczywiście – nic na siłę.

– Która modlitwa jest Pańskim „faworytem”?

– Zdecydowanie Różaniec, choć jak wspomniałem, staram się korzystać z wielu form modlitwy. Ale różaniec jest „number one”. Szatan wyje, gdy go słyszy. Trudno o lepszy miecz na tego wroga. Do boju !” (Fragmenty wywiadu z R.P.: Damian Krawczykowski „Różaniec – Mój „Number one” – „Niedziela” Ogólnopolska 40/2019 – tam znajdziesz całość).

MĘSKA RZECZ

Różaniec, „choć często jest przedstawiany jako modlitwa dla starszych pań oraz na pogrzeb, to paradoksalnie może służyć jako poważny oręż w procesie stawania się prawdziwym mężczyzną. Różaniec bowiem jest wyjątkową modlitwą, która uczy wytrwałości i wierności. Wymaga skupienia i stałości, ale najpierw trzeba znaleźć na niego czas. I choć mężczyźni zazwyczaj nie lubią wymagań i trudów, to pierwszym owocem modlitwy jest właśnie uznanie, że tylko poprzez stawianie sobie wymagań i pokonywanie przeszkód razem z Jezusem można stawać się prawdziwym mężczyzną.

Rozważanie tajemnic z życia Jezusa jest okazją do uczenia się pokory i miłości. Patrząc na Chrystusa, który autentycznie kocha, który pragnie dobra osób otaczających Go; patrząc na Tego, który mówi prawdę, używa czułych i miłych słów niosących pocieszenie, a kiedy indziej reaguje odpowiednio do sytuacji i plecie bicz, aby wypędzić ze świątyni przekupniów – mężczyzna uczy się brania odpowiedzialności i bezinteresownej służby drugiemu człowiekowi... Nie jest więc to nudna modlitwa, lecz pełne przygód spotkanie z Jezusem, który pragnie naszego wzrastania..

Różaniec może służyć jako Boże narzędzie do umacniania relacji miłości i przyjaźni. Pozwólcie więc, że na koniec przytoczę słowa Mikołaja, młodego mężczyzny, który dzięki odmawianiu Różańca zrozumiał, że jego wizja miłości była zakłamana, ponieważ myślał tylko o braniu. Dzięki Różańcowi zrozumiał, że miłość to dawanie, i jest przekonany, że mając taką broń jak różaniec – nie przegra życia” (wg ks.Łukasza Wiśniewskiego MIC „Męska rzecz” _ „Różaniec” nr 10/2017 – tam znajdziesz całość).

Hanik niezłomny

„Do pokaźnej liczby błogosławionych Polaków dołączy ks.Jan Macha. Piętnaście minut po północy 3 grudnia 1942r. 28-letni „Hanik” został zgilotynowany przez Niemców w więzieniu przy ul.Mikołowskiej w Katowicach. Niedawno papież zatwierdził dekret o jego męczeństwie.

Po wybuchu drugiej wojny światowej ks.Jan Macha – syn mistrza ślusarskiego ze starego Chorzowa, wysportowany piłkarz ręczny i utalentowany muzyk, sprawujący już wtedy posługę wikarego w parafii św.Józefa w Rudzie Śląskiej – zaangażował się w działalność charytatywną (świadczył materialną i duchową pomoc rodzinom pozbawionych środków do życia z powodu uwięzienia ojców i mężów) i w antyhitlerowskiej działalności konspiracyjnej (przyłączył się do podziemnej organizacji „Konwalia”, w której został odpowiedzialny za tzw. opiekę społeczną. Zadenuncjowany przez donosiciela został aresztowany 5 listopada 1941r. na dworcu w Katowicach. W tym czasie na podstawie donosu o propolskiej postawie i podeptaniu swastyk w obozie Auschwitz siedział już jego młodszy brat Piotr.

Ksiądz Macha trafił do więzienia w Mysłowicach. Był tam bestialsko katowany i głodzony... Hanik jednak nie dał się złamać i nikogo nie wydał. Duchową siłę czerpał z modlitwy na różańcu wykonanym z nitek siennika oraz drzazgi ze stołu i odmawiania brewiarza. Prosił o modlitwę swoich bliskich, a także napisał modlitwę, w której prosił Boga aby mu wolno było stanąć u bram nieba razem ze swoim prześladowcą. „Święty albo idiota” powiedział o nim wtedy jeden z esesmanów” hb (wg „Dobre Nowiny” nr 1/2020 – tam znajdziesz całość).

RÓŻANIEC. MĘSKA SPRAWA

„To, że modlitwa różańcowa kojarzy się głównie ze starszymi kobietami, które szepcząc, przesuwają paciorki między palcami, jest ogromną porażką mężczyzn. Różaniec to najbardziej męska broń na świecie – co do tego [wielu] mężczyzn nie ma wątpliwości. Zapytaliśmy kilku z nich, dlaczego odmawiają Różaniec. Ich odpowiedzi nie pozostawiają złudzeń:

Odmawiam Różaniec ponieważ:

Święty Różaniec jest potężną bronią. Używaj go z ufnością, a zadziwią cię wyniki – Josemaria Escriva, ksiądz.

Regularna modlitwa to najbardziej męska rzecz jaka poznałem – Stanisław, student

Różaniec łączy ręce: niewinne ręce dzieci, drżące ręce starych ludzi, silne ręce robotników: z różnych stron świata wznosi się niczym prawdziwa psalmodia, która w jakiś sposób może stanąć obok recytowanego przez mnichów Boskiego Oficjum – Jan XXIII, papież

Matka Boża prowadzi mnie do Jezusa oraz wyprasza mi wiele łask – Rafał, uczeń liceum.

Za sprawą Różańca spływają na lud chrześcijański wielkie dobrodziejstwa – Urban IV, papież

Daje mi poczucie zakotwiczenia w Bożej rzeczywistości i uświadamia, jak mało ważna jest większość spraw, którymi się codziennie przejmuję. To niesamowita satysfakcja i zaszczyt robić to samo, co setki świętych na przestrzeni wieków i ramię w ramię z nimi "strzelać do szatana – Andrzej, student.

Różaniec odmawiany powoli i rozważany – w rodzinie, grupie czy osobiście – stopniowo przybliża do uczuć Jezusa Chrystusa i Jego Matki, przywołując wszystkie wydarzenia będące kluczem do naszego zbawienia – Jan Paweł II, papież

Kocham w ten sposób pozdrawiać Najświętszą Panienkę i chcę przez Maryję dojść do doskonałości – Leszek, uczeń technikum

Pokładam wielką nadzieję w Różańcu Matki Bożej jako wielkim remedium na zło naszych czasów – Pius XII, papież

Wydaje mi się najskuteczniejszą metodą modlitwy błagalnej. Zaobserwowałem, że sprawy, w intencji których go odmawiam, zawsze rozwiązują się w pomyślny sposób. Różaniec daje mi poczucie bezpieczeństwa – jest to modlitwa stara, odmawiana przez wielu świętych i wielkich ludzi, niezmiennie zalecana przez Kościół i odnosząca się do Maryi, zatem po prostu musi być potężnym orężem. To pewnie dlatego papież Pius IX, gdy zapytano go o największy skarb Watykanu, wskazał na swój różaniec – Konrad.

Ze względu na swą kompozycję, Różaniec jest najdoskonalszą formą modlitwy. Stanowi mocną obronę naszej wiary, a w tajemnicach będących przedmiotem naszej kontemplacji, wskazuje nam wspaniały wzór cnót. Pośród licznych form pobożności wobec Maryi, najbardziej ceniona i rozpowszechniona jest piękna modlitwa Różańca świętego. Przypomina, w doskonałym zestawieniu, wielkie tajemnice Jezusa i Maryi, Ich radości, cierpienia i zwycięstwa – Leon XIII, papież

Kocham moją Mamę i chcę Jej mówić o tym cały czas – Krzysztof, student

Ten, kto odmawia Różaniec, nie daje miejsca szatanowi, aby pracował w jego myślach– Pius (Ojciec Pio) z Petrelciny, zakonnik. („Różaniec. Męska sprawa” - „Rycerz Niepokalanej” nr 3/2017).

Zajrzyj także do CIEKAWOSTEK RÓŻAŃCOWYCH, gdzie na pewno zainteresują Cię ciekawostki: „Modlitewna grupa na nowojorskiej giełdzie” oraz „James Caviezel, odtwórca roli Jezusa w filmie Mela Gibsona „Pasja”. Ponadto pod hasłami: RÓŻANIEC W RĘKACH LUDZI MŁODYCH, WIELKIE I MNIEJSZE ŁASKI RÓŻAŃCOWE, RÓŻANIEC STAŁ SIĘ MOJĄ MODLITWĄ, RÓŻAŃCOWA NOWENNA POMPEJAŃSKA, RÓŻANIEC EGZORCYZMEM itp., gdzie ZNAJDZIESZ MNÓSTWO ŚWIADECTW, JAKIE SKŁADAJĄ MĘŻCZYŹNI ODMAWIAJĄCY RÓŻANIEC, którzy za jego przyczyną doświadczyli wielkich łask.



„Nie siła, nie armia, lecz z Boża pomoc uzyskana dzięki tej modlitwie, mocnej jak proca Dawida, stanowi wrota Kościoła, dające nieustraszony opór nieprzyjacielowi piekielnemu” (wg Czcigodnego Sługi Bożego Piusa XII).

wróć do strony głównej