wróć do strony głównej



AK ZACHOWAĆ SZACUNEK W ODMAWIANIU RÓŻAŃCA



„Życie codzienne z jego niepokojem i zalewem informacji powoduje, że żyjemy na powierzchni nas samych. Aby nasza modlitwa stała się wewnętrzna, trzeba żeby zeszła z głowy do serca. Wtedy głębia naszej duszy powoli przesiąknie obecnością Boga, a nasze serce wejdzie w „stan modlitwy” (o.Jan Laurenceau OP).

„Modlitwa powinna być traktowana jako najważniejsza czynność życia ludzkiego, w której człowiek wznosi się do obcowania z Bogiem i dlatego ona ma prawo żądać od wszystkich włądz naszej duszy całkowitego przejęcia się jej doskonałością i świętością” (o.Jacek Woroniecki OP).


reprod. ze strony: http://obrazmojegoserca2.blog.onet.pl/page/319/

Jak zachować szacunek wobec Boga i Najświętszej Maryi Panny, do których kierujemy naszą modlitwę różańcową, najlepiej opisuje wielki czciciel i apostoł Różańca świętego - święty Ludwik Maria Grignion de Montfort. Oto niektóre jego wskazówki przytoczone według książki „Przedziwny sekret Różańca Świętego” (patrz bibliografia):

„Kto odmawia Różaniec powinien być w stanie łaski lub przynajmniej postanowić sobie wyjść ze stanu grzechu... Jeśli jednak rzeczywiście byłoby absolutnie konieczne być w stanie łaski Bożej, aby modlitwy, które odmawiamy były Bogu przyjemne, to wynikałoby z tego. że ci, którzy są w grzechu śmiertelnym nie powinniby się modlić, jakkolwiek właśnie oni potrzebują modlitwy więcej niż sprawiedliwi. Cała teologia uczy bowiem, że dobre czyny i modlitwy, spełniane w stanie grzechu ciężkiego, są dziełami martwymi, które nie mogą być przyjemne Bogu, ani zdobywać zasługi na życie wieczne:.. Ten błąd został potępiony przez Kościół, gdyż jeśliby tak było, to nie powinno się nigdy zalecać jakiemuś grzesznikowi odmawiania Różańca dlatego, że byłby dla niego bezużyteczny...

Tak więc Różaniec – owszem - zalecany jest wszystkim: sprawiedliwym, aby wytrwali wzrastali w łasce Bożej, ale także i grzesznikom, aby zeszli z dróg grzechu. Lecz niech nie będzie nigdy tak, że wzywamy jakiegoś grzesznika, aby uczynił sobie z opiekuńczego płaszcza Najświętszej Dziewicy płaszcz potępienia, ukrywając pod nim własne grzechy i zamieniając ten środek uleczenia wszelkiego zła, którym jest Różaniec święty w truciznę śmiertelną i nikczemną... Sama bowiem Najświętsza Dziewica tak wymawiała jednemu nieczystemu, który wiernie odmawiał każdego dnia Różaniec święty: „Oto jak mi służysz!” i tak mówiąc pokazała mu przepiękne owoce na brudnym talerzu. W tym momencie biedak aż poczuł jakąś niechęć. „A jednak, oto jak mi służysz - nalegała Najświętsza Dziewica. Ty ofiarujesz mi oczywiście piękne róże, lecz na tacy całej brudnej. Osądź więc ty sam, czy mogą być przyjemne!”

„Jeżeli w jakiejś modlitwie – to właśnie w Różańcu wychodzą najjaskrawiej wszystkie braki, wszystkie błędy modlitewne. Powiem w przenośni: teraz widzę konie wyścigowe – To złe duchy od pośpiechu przy Różańcu. Widzę zwierzęta w trawie – ni to osioł, ni cielę, całe czarne. Cielę, osioł, głupie zwierzęta – mówi się: głupi jak osioł, głupi jak cielę. A to odnosi się do tych, co bezmyślnie klepią Różaniec” (wg Barbary Kloss).

Różaniec trzeba odmawiać w postawie skromnej, tj. o ile to możliwe, klęcząc; lecz jeśli jest to niemożliwe z powodu jakiejś choroby - to stojąc lub siedząc. Można także odmówić go podczas zajęć, kiedy nie można ich przerwać, bo trzeba spełnić obowiązki swego stanu. Nie zawsze bowiem praca ręczna przeszkadza w modlitwie ustnej. Uważam, że dusza nasza, będąc ograniczona w swoich działaniach, kiedy jest cała skupiona na pracy rąk, jest mniej skupiona na pracy ducha, jaką jest np. modlitwa, pomimo to, kiedy to jest konieczne, taka modlitwa nie jest bez wartości w oczach Najświętszej Dziewicy, która bardziej od czynności zewnętrznej patrzy na dobrą wolę serca. W takich przypadkach radzę wam podzielić Różaniec na trzy różne momenty dnia; jest go podzielić tak, niż odmówić cały za jednym razem. Jeżeli nie zdołacie znaleźć wystarczającego czasu by zmówić część, zmówcie jedną dziesiątkę teraz, jedną potem; w ten sposób pomimo waszych zajęć i obowiązków będziecie mogli zmówić cały Różaniec zanim położycie się na spoczynek...

I dalej poucza święty Ludwik: „Po wezwaniu Ducha Świętego, jeżeli chcecie dobrze odmówić Różaniec, stawcie się na chwilę w obecności Bożej i ofiarujcie dziesiątki tak, jak ja to proponuję. Zanim jednak zaczniecie dziesiątkę, zatrzymajcie się przez chwilę, dłuższą lub krótszą, zależnie od czasu, którym dysponujecie, aby rozważyć tajemnicę, która jest w niej zawarta, i proście, zawsze przez tę tajemnicę i przez wstawiennictwo Najświętszej Dziewicy, o jedną z cnót, która bardziej uwidacznia się w tej tajemnicy, i której wy najbardziej potrzebujecie.

W szczególny sposób uważajcie na dwa błędy, w jakie zwykle wpadają wszyscy, którzy odmawiają Różaniec:

Bez włożenia jakiejś intencji ludzie odmawiają Różaniec tak, że jeśli spyta się ich dlaczego odmawiają go, nie umieją odpowiedzieć. Dlatego powinniście mieć na celu zawsze przy odmawianiu Różańca, jakąś łaskę do uproszenia, jakąś cnotę do naśladowania, jakiś grzech do unikania...

Jeszcze częstszym błędem jest zaczynanie Różańca z myślą tylko o tym, aby jak najszybciej go zakończyć. To się zdarza dosyć często, ponieważ Różaniec uważa się za praktykę, która ciąży nam bardzo na ramionach, dopóki jej nie odmówimy, szczególnie wtedy, gdy zobowiązaliśmy się do tego w sumieniu, lub gdy został nam dany jako pokuta, prawie wbrew naszej woli.

„Ludzie łatwo wpadają w błędy, nawet przy pozorach Różańcowego Nabożeństwa” (MB do Barbary Kloss).

Politowanie wzbudza fakt, że tak wielu odmawia Różaniec źle. Odmawiają go z pośpiechem nie do wiary, nawet "zjadają" połowę jego słów. Nie chciałoby się z pewnością złożyć w taki niepoważny sposób hołdu ostatniemu ze śmiertelnych, a myśli się, że Jezus i Maryja będą tym uczczeni ! A zatem nie ma co się dziwić, jeżeli najbardziej święte modlitwy naszej religii nie przynoszą prawie żadnego owocu i jeżeli odmówionych tysiąc, i dziesięć tysięcy Różańców nie uświęci was bardziej”.

„O, drogi współbracie od Różańca – tłumaczy święty Ludwik - połóż hamulec na twój zwykły pośpiech w odmawianiu tej modlitwy i zrób jakąś przerwę w połowie „Ojcze nasz” i „Zdrowaś”, a także jedną krótszą po słowach „Ojcze nasz” i „Zdrowaś”; przerwy, które zaznaczyłem tutaj krzyżykiem:

"Ojcze nasz, któryś jest w niebie + święć się Imię Twoje + przyjdź królestwo Twoje + bądź wola Twoja + jako w niebie tak i na ziemi+ + chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy + jako i my odpuszczamy naszym winowajcom + i nie wódź nas na pokuszenie + ale nas zbaw ode złego. Amen".

"Zdrowaś Maryjo, łaski pełna + Pan z Tobą + błogosławionaś Ty między niewiastami + i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus + + Święta Maryjo, Matko Boża + módl się za nami grzesznymi, teraz + i w godzinę śmierci naszej. Amen".

Z początku będzie wam trudno robić te przerwy z powodu złego przyzwyczajenia modlenia się szybko, lecz jedna dziesiątka spokojnie w ten sposób odmówiona, będzie dla was bardziej zasługująca niż tysiąc Różańców zmówionych szybko, bez rozmyślania i bez żadnych przerw”. Bo Różaniec „to jest modlitwa paradoksalna. Zanosi się w niej bardzo wiele słów, ale jej niejako założeniem jest to, żeby nie mówić w niej do Boga ani jednego słowa tylko od siebie. Święte słowa Modlitwy Pańskiej i Pozdrowienia Anielskiego mają nas wyciszyć i stworzyć atmosferę sprzyjającą temu, żebyśmy mogli głęboko usłyszeć to, co sam Bóg ma nam do powiedzenia. Przy czym podczas tej modlitwy staramy się wsłuchiwać w rzeczy najważniejsze, jakie kiedykolwiek Bóg powiedział ludziom” (o.Jacek Salij OP).



„Mój Różaniec, to skarb i dar – to wiecie. Ma być tak szanowany, kochany, ceniony, jak na to zasługuje” (MB do Barbary Kloss).

Wprawdzie pod zakładką: „Jak odmawiać różaniec” zostały już przytoczone wskazówki, jak modlitwę różańcową uczynić miłą Bogu i Najświętszej Pannie Maryi, jak uczynić skuteczną, a zwłaszcza jak zachować szacunek przy odmawianiu jej, to nie zaszkodzi zapoznać się jeszcze z poglądem wyrażonym na ten temat, przez ojca Ludwika Fanfaniego, dominikanina, który wiele mądrych słów napisał o Różańcu:

Warunki dobrego odmawiania Różańca świętego

„Różaniec święty jest jednym z najwznioślejszych sposobów nabożeństwa katolickiego, dlatego już z samej tej przyczyny, że jest tak wzniosłym nabożeństwem, należy dokładać wszelkich starań, by go dobrze odmawiać, aby owa wzniosłość, wynikająca z jego istoty – w praktyce nie została zniweczona lecz przeciwnie – aby została zachowana i coraz bardziej wzrastała.

1) Różaniec święty należy odmawiać godnie.

Pierwszym warunkiem wymaganym, by godnie modlić się do Boga, jest bez wątpienia stan łaski. Bóg bowiem może miłować tylko to, co podobne jest do Niego; dusza zaś upodabnia się Bogu i najściślej z Nim się łączy przez łaskę, która jest odzwierciedleniem i udziałem piękności niestworzonej. Nie wynika stąd jednak, by ten, kto pozbawiony jest łaski z powodu grzechu, nie mógł i nie powinien modlić się lub odmawiać różańca. Owszem, jako znajdujący się w większej od innych potrzebie, jeśli nie godnie, to jednak bardzo stosownie winien uciekać się przez Różaniec święty do Tej, która jest „Ucieczką grzesznych”, by mu przyszła z pomocą w tak ważnej potrzebie... Jednak wolność od grzechu nie wystarcza do godnego odmawiania Różańca świętego, gdyż należy go odmawiać sercem uległym i wolnym od wszelkiego nierządnego przywiązania do rzeczy ziemskich... Różaniec święty należy odmawiać w tym samym usposobieniu ducha, w jakim należy słuchać i przyjmować słowo Boże, gdyż w sercach rozproszonych, nieugiętych, przywiązanych do rzeczy ziemskich, jak to dzieje się z ziarnem, które padnie wedle drogi, albo na opokę – albo między ciernie – nie przynosi ono żadnego owocu.

2) Różaniec święty należy również odmawiać uważnie.

Uwaga jest aktem umysłu, który przykuwa człowieka do tego, co czyni. Bez uwagi żadna modlitwa nie ma znaczenia u Boga; niemożliwą bowiem jest rzeczą, mówi św. Grzegorz, by Bóg słuchał modlitwy, na którą sam modlący się nie zwraca uwagi. Dlatego i Różaniec święty, jeśli chcemy, by był miłym Bogu i Jego Najświętszej Matce, należy odmawiać w skupieniu umysłu, zwracając uwagę na to, co się czyni; tym bardziej, że zawiera on całość ducha czci chrześcijańskiej, gdyż łączy w sobie zarówno modlitwę ustną, jak i myślną. A ponieważ jest rzeczą niemożliwą zastanawiać się umysłem nad rozmaitymi rzeczami, a równocześnie modlić się, dlatego gdy odmawia się Różaniec święty, należy zaniechać wszelkich innych zajęć i wszelkiej troski o rzeczy tego świata. Najświętsza Panna obficie wynagrodzi staranie podjęte przez nas, byśmy jak najlepiej oddali Jej cześć i jak najuważniej rozmyślali tajemnice oraz przykłady Jej Boskiego Syna.

Odmawianie Różańca świętego gdy się haftuje, szyje, albo wykonuje jakąkolwiek czynność materialną – nie jest to zapewne najlepszym sposobem odmawiania koronki. Mimo to – ponieważ tego rodzaju zajęcia nie wymagają takiego natężenia uwagi, by umysł nie mógł zająć się żadną inną myślą i ponieważ w wielu pracowniach czy klasztorach istnieje zwyczaj odmawiania Różańca podczas zajęć i pracy, by nie marnować czasu na próżnych rozmowach – nie należy tego sposobu postępowania zupełnie potępiać. Owszem, zdaje się, że ten zwyczaj został zatwierdzony, przynajmniej ubocznie, przez papieża Piusa IX, gdy zezwolił na uzyskanie wszystkich odpustów odmawiającym wspólnie Różaniec święty, byleby jeden z nich, który wówczas odgrywa niejako rolę dyrektora, przebierał w ręku paciorki różańca, a inni z nim łączyli się.

3) Różaniec święty należy odmawiać pobożnie. Pobożność, jak mówi święty Tomasz, jest niczym innym – jak „pewnym szczególnego rodzaju aktem woli, ochotnej i gotowej czynić wszystko, cokolwiek odnosi się do służby i poddaństwa Bogu”. Aby zatem pobożnie odmawiać Różaniec, powinniśmy przede wszystkim pozbyć się wszelkiego ospalstwa i gnuśności, rozpocząć odmawianie wolą ochotną i gotową, czyli w ochoczym i żywym usposobieniu ducha, w intencji oddania czci Jezusowi i Maryi, rzewnie i miłośnie rozmawiając z Nimi, licząc na otrzymania pomocy we wszystkich potrzebach.

Ponadto – ponieważ Różaniec święty przez rozważania tajemnic jest szkołą doskonałości chrześcijańskiej, w której uczymy się jak należy unikać grzechu, a jak ćwiczyć się w nabywaniu najwznioślejszych cnót, należy odmawiać go pobożnie i w tym znaczeniu, byśmy byli gotowi do ochoczego spełniania, względnie zaniechania tego wszystkiego, co nam na przykładzie Jezusa i Maryi okaże się miłości lub nienawiści godnym. Maryja zaś, jak mówił Leon XIII, „która wprawdzie nie doznała w sobie żadnej skazy, zna jednak doskonale słabość i skażenie naszej natury, dlatego będąc ze wszystkich matek najlepszą i najbardziej troskliwą – chętnie i hojnie przyjdzie nam z pomocą... Idącym drogą uświęconą boską Krwią Jezusa i łzami Maryi, pewnym i łatwym dla nas będzie również dojście do używania uczestnictwa przebłogosławionej ich chwały”.

Wewnętrzna pobożność woli musi być koniecznie złączona z pobożnością zewnętrzną, bez której pobożność wewnętrzną nader trudno zachować. Nie jest to koniecznym, by Różaniec święty odmawiać zawsze w kościele, lub klęcząc, można bowiem doskonale i z pożytkiem odmawiać również w domu, w drodze, w podróży, siedząc lub przechadzając się, a gdy konieczność do tego zmusza, nawet w łóżku; zawsze jednak odmawiać należy ze skromnym ułożeniem ciała, z powagą i czcią, jaka powinna cechować pełnego nędzy człowieka, pragnącego rozmawiać z Bogiem – Stwórcą i Królową niebios.

O jakże wielki jest brak pobożności pod tym względem ! Bezowocnie czynią ci, którzy z takim pośpiechem odmawiają Różaniec święty i tak połykają słowa, że ledwie można zrozumieć, jeśli w ogóle coś można zrozumieć, co oni bełkocą. Także ci, którzy co chwilę słowami albo czynami przerywają modlitwę, jak i ci, którzy odmawiają go leżąc, albo w takiej pozycji ciała, iż raczej wyglądają na śpiących – niż odmawiających Różaniec. Czegóż zatem - pyta pewien pobożny pisarz - czego można spodziewać się po takich różańcach odmawianych z podobną niepobożnością ? Zapewne niczego dobrego, owszem wiele złego; wszelką bowiem modlitwę, nawet nie nakazaną, należy odprawiać pobożnie, jeśli nie chcemy ściągnąć na siebie gniewu Bożego.

Kolejnym ważnym warunkiem dobrego odmawiania Różańca świętego jest doskonałe wzbudzanie naszych intencji, aby odmawiać go „z obfitością miłości”. Pewnym jest bowiem, jak mówi święty Tomasz, że ta sama modlitwa, którą zanosimy, o tyle milsza jest Bogu, o ile większą płonie miłością... Starajmy się przeto często i dobrze odmawiać Różaniec święty: godnie, uważnie i pobożnie; z należną czcią, wymawiając wyraźnie słowa; odmawiać z hojną i obfitą miłością. Różaniec dobrze odmawiany będzie przeobfitym źródłem pociech w tym życiu i najpewniejszą podstawą nadziei osiągnięcia ich w życiu przyszłym.

(Opracowano wg książki: „Różaniec N. Panny Marji: historja - ustawodawstwo - praktyki pobożne: praktyczny podręcznik” Ludwik Fanfani Wydawnictwo OO.Dominikanów Lwów 1935).

„Gdy budziłam się w nocy, widziałam staruszkę na kolanach obolałych i opuchłych. Mówiłam z wyrzutem: czy nie możesz, Mamusiu odmawiać Różańca na siedząco ? Otrzymałam odpowiedź: Jakże, moje dziecko, przecież rozmawiam z Panem Bogiem !...” („...i dzień się już nachylił” – patrz bibliografia).



Modlitwa nie może być zbyt „interesowna”

„Często powtarza się pytanie: Czy modląc się na różańcu i nowenną Pompejańską, powinno się być w stanie łaski uświęcającej ?... Odpowiedź jest oczywista: zawsze powinniśmy być w stanie łaski i dokładać wszelkich starań, by jej nie utracić. Natomiast modlitwa, a przede wszystkim sakramenty, służą właśnie temu, by nas w niej utrwalać... Czasem jednak jesteśmy zbyt „interesowni”. Oto fragment artykułu o.Kocańdy OFMConv, w którym chociaż jest mowa o modlitwie o uwolnienie, to możemy tę odpowiedź odnieść do każdego rodzaju modlitwy.

"Wielu chrześcijan podejmuje modlitwę o uwolnienie, ale nie ze względu na potrzebę powrotu w ramiona Ojca, lecz z chęci wyzbycia się cierpienia, zrzucenie ciężaru, który jest wielkim i niewygodnym balastem, zarówno duchowo, jak i fizycznie czy psychicznie. Tymczasem traktowanie modlitwy tylko jako środka na powrót do dobrego samopoczucia, bez dokonania metanoi – jest wielkim nieporozumieniem. Motywacja bowiem musi być klarowna: pragnę nadać nowy sens historii mojego życia przez przyłączenie do Boga i życie w łasce uświęcającej".

Jak to się ma do modlitwy różańcowej, a szczególnie do nowenny Pompejańskiej ? Jak pamiętamy, nowenna jest obwarowana obietnicą Maryi, że ktokolwiek odmówi tę nowennę, otrzyma łaski, o które prosi. To jednak oczywiste, że mechaniczne "odklepanie" 150 zdrowasiek dziennie, nie powoduje, że staje się cud, który wyskakuje jak królik z kapelusza cyrkowego iluzjonisty. Nie można bowiem sprowadzać nowenny do jakiegoś magicznego zaklęcia, a Matki Bożej do roli księgowej odliczającej odmówione zdrowaśki., gdyż nie w tym leży sens modlitwy różańcowej. Bo czyż nie przemienia ona naszych serc ? Czy poprzez kontemplację Tajemnic nie przybliżamy się do Boga ? Znajdujemy więc w Nowennie Pompejańskiej narzędzie do uświęcenia. Modlitwa różańcowa dobrze przeżyta utrwala w nas łaskę uświęcającą i tym samym realizuje plan zbawienia w naszym życiu.

Spójrzmy więc na nowennę jak na szczególne narzędzie Bożej łaski. I choć modlimy się w konkretnej intencji, to jednak pamiętajmy, by nie przesłaniała ona Bożego Planu, który jest związany ze zbawieniem nas i naszych bliźnich. Można powiedzieć, że doskonałą intencją nowenny byłaby prośba zawarta w „Modlitwie Pańskiej”, którą powtarzamy codziennie: „Bądź wola Twoja”. Nie ma jednak w tym nic złego, kiedy prosimy o rozwiązanie konkretnych życiowych problemów... Ale jeśli nawet ten Boży Plan nie realizuje się w naszym życiu tak, jakbyśmy to sobie po ludzku wyobrażali, to z pewnością jego skutki są lepsze, niż sami moglibyśmy zamierzyć...” (wg „Królowej Różańca Świętego” nr 4/2012 – tam znajdziesz całość).



„Istnieje bardzo prosty sposób, aby zabezpieczyć tę modlitwę przed mechanizmem: odmówcie pierwszy paciorek za jakąś osobę; zaraz pojawi się w waszej pamięci inna, potem będzie ich dziesięć, dwadzieścia, a wtedy różaniec wyda wam się nie za długi, ale za krótki. Przekonacie się, że wasz bliźni bardzo potrzebuje waszej modlitwy” (André Frossard).

Trzeba koniecznie pamiętać o tym, że, zwłaszcza wtedy, gdy modlimy się za innych, odmawiając Różaniec w trudnych i beznadziejnych sprawach, musimy ciągle pokonywać nie tylko te trudności, które stawia przed nami szatan, ale i samych siebie. W imię miłości i szacunku dla Jezusa i Maryi; w imię miłości do osoby, za którą się modlimy, nie wolno byle jak odmawiać tej modlitwy !!! Dlatego też „wydaje się, że ustawiczna praca nad Różańcem jest wskazana.

Ponieważ nikt z nas nie osiągnie "różańcowej pełni", zawsze stoi przed nami zadanie odmawiania Różańca gorliwiej, poznawania go lepiej i umiłowania bardziej. Aby Różaniec stał się skutecznym, mówiąc najkrócej, powinien być odmawiany w poświęceniu, oddaniu się do dyspozycji Matki Bożej, tak, aby mogła się nami posługiwać do sobie wiadomych celów. Aby mógł przynosić pożądane owoce, Jej zdaniem, powinien realizować się w atmosferze pokuty i oddania... Wiele tu pozostaje do zrobienia. Ona usilnie o Różaniec prosi, gdyż chce przezeń sprawować swój urząd "macierzyńskiego pośrednictwa". Różańca więc trzeba się szybko uczyć, jak dziecko chodzenia. Trudno o lepszy prezent dla Matki Boskiej.

Nasze sprawy są Jej doskonale znane, niewspółmiernie lepiej niż nam, którzy w najlepszym razie coś wiemy i czegoś się domyślamy. Ona wie, jak to leży nam na sercu. Ale też żąda od nas, byśmy – koniecznie – otwarli nasze serca szerzej, obejmując tych, nad którymi Ona otwiera swe miłosierne Serce, szczególnie wtedy, kiedy są śmiertelnie zagrożeni. Gdzie jak gdzie, ale w sprawach królestwa Bożego obowiązuje zasada naczyń połączonych. Ona ma najpilniejsze sprawy, a tych nam nie wolno lekceważyć, jeśli Ona ma pamiętać o naszych. Do nieba w żadnym razie nie idzie się w pojedynkę, nawet jeśli się jest pustelnikiem....

Matka Boża umie skutecznie działać. Od nas tak niewiele wymaga: modlitwy, pokuty, Różańca ! Czy aby nie mówi do nas: "Dajcie mi swoje modlitwy, ofiary, Różańce, a ja załatwię resztę ?". No właśnie. Sprawy ludzkie są znacznie większe niż można by przypuszczać; nie zamykają się "w sklepie". Zachęta do modlitwy, ofiary i Różańca, na dobrą sprawę jest zaproszeniem do stałej współpracy. Znaczy to tyle, że Matka Boska szuka współpracowników na pełnym etacie, w żadnym wypadku nie satysfakcjonują Jej klienci. Oni czekają na towar, a kiedy go dostają, szybko opuszczają skład – mało który dziękuje. Tymczasem do uszu wciąż dolatuje: "Odmawiajcie codziennie Różaniec !" Z całą pewnością Ona wie, co mówi”.(wg R.Miriam „Zwycięstwo przychodzi przez Różaniec” – patrz bibliografia).



„Jedną z modlitw, która przynosi mi największe owoce, a jednocześnie bywa najtrudniejszą jest różaniec. Trudno mi złapać istotę różańca. By rozważać go i przeżyć trzeba zwolnić. Kiedy moje życie biegnie szybko, sam siebie poganiam i wciąż jestem w tyle w stosunku do założeń klękam i… i nic.

Najpierw mamroczę coś pod nosem, później przechodzę w modlitwę myśli, zaczynam gubić słowa, koncentruję się na formie, czuję frustrację i ostatecznie kończę bez refleksji. To mnie zniechęca. Wyciszenie czasami jest niemożliwe kiedy jest w nas tyle emocji i przeżyć całego dnia. Nie zniechęcam się jednak i nawet gdy jest trudniej szukam drogi, która dziś mnie poprowadzi. Bo uniwersalnej drogi modlitwy w moim wypadku nie ma. Kościół obdarza nas wieloma formami, mamy też własne słowa więc jest w czym wybierać. I nie uważam by było w tym coś złego. Kocham można mówić na wiele sposobów.

Jedną z tych dróg, gdy czuję jednocześnie zniechęcenie i potrzebę, jest wybór tajemnic jakie wzruszają naszą duszę. Mamy różną wrażliwość i różne poczucie obecności Pana. Gdy nie mam siły, próbuję słuchać własnego serca. Mam swoje 5 ulubionych tajemnic. Są dla mnie zawsze odkryciem i zawsze mówią mi po imieniu. Zawsze też wnoszą do odpowiedzi do tego co aktualnie dzieje się w mojej duszy.

Modlitwa w Ogrójcu. Tajemnica samotności i poczucia opuszczenia. Wielka tajemnica zaufania, gdy tracę je do ludzi, a zyskuję w Bogu. Historia, która uczy mnie, że nigdy nie jestem sam. Zawsze stoję wobec Ojca, ale mam też poczucie, że w chwili mojego mroku czuwa gdzieś w swoim domu Maryja. Wpatruje się w pełnię księżyca i towarzyszy mi bezsennie. Kochająca Matka, która zawsze czuje sercem cierpienie dziecka. Wreszcie tajemnica akceptacji siebie, swojego powołania. W przepełnionych strachem słowach najmocniej słychać owe Bądź wola Twoja!

Nawiedzenie Świętej Elżbiety. Opowieść o wielkiej radości i wielkim spotkaniu. Wydarzenie, w którym miesza się Magnificat z Benedictus. Dwa potężne kantyki zwiastujące zbawienie i chwałę Boga. Różne powołania, różne drogi, jeden kierunek. Bóg do końca walczy o nas, o nasze powołanie. To co wydaje się głupie w oczach ludzi jest mądrością w oczach Boga.

Ofiarowanie w Świątyni. Trzeci głos w śpiewie wychwalającym Pana. Głos trudnej prawdy, głos sprawiedliwego, głos zaufania. Osobiste spotkanie z moim patronem Symeonem. Ten, który odrzucił bojaźń i rozum dla większego poznania. Nie umarł bo zawierzył swoje życie Duchowi Świętemu. Żył poznaniem Boga, uczynił z tego cel i odczytał w tym swoje powołanie. Nie liczył lat, które mijają, nie wystawiał Boga na próbę. Sam dał się próbować i dostąpił łaski uznania Mesjasza w małym, niewinnym chlebie. Błogosławiony, który nie widział cudów, a uwierzył. Patron wątpiących w obecność eucharystyczną Jezusa. Patron mających odwagę żyć natchnieniami Ducha Świętego.

Ustanowienie Eucharystii. Największa z tajemnic Kościoła, najpiękniejsza, najbardziej inspirująca. Wypełnienie wszelkiego słowa, wszelkich błogosławieństw i wszelakich obietnic. Ustanowienie Miłości i mądrości Boga w najprostszym i najbardziej bezbronnym znaku jaki świat widział. Powszedni chleb staje się chlebem żywym. Początek Kościoła sakramentalnego. Nowe przymierze z ludem wybranym. Połączony wodą, wypalony w ogniu majestat Boga i Człowieka. Tajemnica czystej miłości, wierności i obecności. Aż do skończenia świata po wieczność. Gdybym choć przez chwilę umiał tak być jak On w tym chlebie.

Zesłanie Ducha Świętego. Dawca życia, pociechy i wszelkich darów objawia się w Kościele. By zaistniał sakrament potrzebna jest materia i forma. Wobec Niego jesteśmy materią, bytem, który On uświęca. Człowiek w obecności Boga staje się sakramentem. Od tego momentu jesteśmy nie tylko powołani, ale i uzdolnieni. Nie stanę już nigdy wobec Boga mówiąc mu: taki jest ten świat, nic nie poradzę. Otrzymujemy zadanie, siły i możliwości by je wypełnić. On wszystko przenika. Jest mocą swojego ludu, jego pieśnią. Jeżeli człowiek kocha, to każdy jego czyn staje się sakramentem. Kochamy z Niego i wszyscy jesteśmy szafarzami miłości.

Są to tajemnice ponieważ my sami się przed nimi ukrywamy. Kiedy jest mi ciężko, jestem jak ten zawstydzony Adam, który nie potrafi rozmawiać z Bogiem. Chwytam więc różaniec i resztkami sił poświęcam chwile po przebudzeniu, w pracy, odpoczynku, samotności Jezusowi przez ręce Maryi. Wychodzę ze swojej tajemnicy by posiąść tajemnicę”.

Tekst pochodzi z bloga Szymona M. Żyśko: symeon.blog.deon.pl

Źródło: http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,1113,rozaniec-dla-opornych.html



„Odmawianie różańca polega na rozważaniu tajemnic i wkładaniu ich w swoje życie. W końcu powtarzamy w tej modlitwie głos z nieba, głos anioła, który mówił do Maryi. Różaniec trzeba mówić swoimi ustami, swoim sercem i duszą. Rozważać różaniec, to przenosić go w swoje życie. Bach na kolana i paciorki w rękę” (Jan Budziaszek).

„Różaniec jest bowiem modlitwą, która zabiera modlącego w podróż przez całe życie Chrystusa i jego najbliższego otoczenia. Rozważanie tajemnic może być wspaniałą lekcją. Co czuła Maryja w czasie zwiastowania ? Przecież przyszedł do niej anioł i oświadczył, że zmieni się całe jej życie. Dlaczego Jezus tak walczył w Ogrójcu, modląc się ? Dlaczego grzech musiał zostać zgładzony na krzyżu? Dlaczego zbawienie zostało okupione tak nieludzkim cierpieniem? Pewnie na część z pytań znamy doskonale odpowiedź, ale czy tak naprawdę przerobiliśmy to w sercu ? Może tylko przyjęliśmy tę prawdy, bo tak jest i tyle. Bez rozważania, bez pytania i znalezienia odpowiedzi. Różaniec jest wchodzeniem po schodach. Krok po kroku, schodek po schodku, tajemnica po tajemnicy i część po części. Jest modlitwą, w której zawarta jest istota chrześcijaństwa. Łączy wszystkie rodzaje modlitwy: uwielbienie, dziękczynienie, pochwałę, błaganie i wstawiennictwo” (Marcin Kaczmarczyk http://www.deon.pl/spolecznosc/artykuly-uzytkownikow/modlitwa-i-duchowosc/art,189,rozaniec-czas-zaczac.html.

„Spróbuj więc choć raz poświęcić czas tylko dla Maryi, tylko dla Jej Syna, wejdź chodź w jedną tajemnicę z ich życia, spróbuj poobserwować, wpatruj się, zachwycaj, podziwiaj, ucz się. Tak rozważany różaniec stanie się cudem w twoim życiu, nauczysz się patrzeć, słuchać i mówić, zostaniesz dopuszczony do tych wielkich spraw, ale po to, by pełen Ducha Świętego stawać się lepszym, świętszym, by wciąż mieć oczy utkwione w Jezusa. Tego uczy różaniec. To właśnie mam osiągnąć medytując różaniec” (ks.Stefan „Recepta na szczęście w rodzinie” „Miłujcie się” nr 5/2002).

„W Różańcu musimy przynajmniej tyle czasu poświęcić na rozważanie jednej tajemnicy i przelożenie jej na nasze życie, ile czasu wkładamy w odmówienie 10 Pozdrowień Anielskich” (św.o.Pio).



„Przyznaję z żalem – zwierzał się ktoś inny – że odmawianie różańca nie przychodzi mi łatwo. Nie potrafię pogodzić myślenia o tajemnicach różańcowych z jednoczesną pamięcią o znaczeniu odmawianych słów. Pocieszam się jedynie, że święta Teresa od Dzieciątka Jezus także nie potrafiła odmawiać różańca. "Kiedy jestem sama – pisała - (wyznaję to ze wstydem), odmawianie różańca kosztuje mnie więcej niż włosiennica. Czuję, że go tak źle odmawiam ! Na próżno usiłuję rozmyślać nad tajemnicami, nie potrafię skupić na nich swojego umysłu. Przez długi czas gnębił mnie ten brak pobożności i dziwił, bo przecież kocham bardzo Najświętszą Pannę... Ale teraz już się nie martwię. Myślę, że Królowa Niebios będąc moją Matką, widzi moją dobrą wolę i ona jej wystarcza" (Rękopis C). A jednak różaniec jest modlitwą wspaniałą, bardzo zalecaną przez Kościół. Wielu świętych gorliwie odmawiało ją...

To prawda, co powiedziała święta Teresa, że trudności różańca są przede wszystkim trudnościami człowieka modlącego się samotnie. Dlatego różaniec powinien być odmawiany zbiorowo: w rodzinie, w grupie (np. na wycieczce), podczas pielgrzymki, w kościele (oczywiście nie podczas Mszy świętej, która składa się z indywidualnych i zbiorowych modlitw)...

[Trzeba jednak pamiętać o tym, że modlitwa wspólnotowa nie jest sprawą osobistą poszczególnych członków danej grupy, bo jeśli jeden źle się modli, cała wspólnota na tym cierpi. Nie może tak być, że ktoś siedzi z twarzą bezmyślną i może ziewa, gdyż każda modlitwa zubaża lub ubogaca wspólnotę (wg Marii Jurczyńskiej)].

A jeśli odmawianie całego różańca jest dla kogoś trudem zbyt dużym – o ile ma być odmówiony z należytą uwagą – to tak zwana "dziesiątka" znajduje się w zasięgu możliwości każdego z nas. Nawet wtedy gdy codziennie ma się wiele obowiązków, gdy w naszym życiu pojawiają się coraz nowe kłopoty, to zwłaszcza wtedy powinniśmy częściej sięgać po tę "dziesiątkę" różańca !” (wg „Królowej Apostołów” nr. 10 (68) październik 1987).

„Często odmawiając różaniec, bardziej skupieni jesteśmy na samej modlitwie Ojcze nasz, Zdrowaś Mario, a nie na samych słowach, które te modlitwy wyrażają, a często zdarza się też to, że zapominamy, iż modlitwy są refrenem wobec tajemnic, które powinniśmy szczególnie rozważyć, modląc się na różańcu, [aby nie było tak, że] cenniejsza jest niekiedy ilość, niż fakt rozważania jakiejś tajemnicy” (ks.Dominik Poczekaj).

Jeśli ktoś ma kłopoty z koncentracją, to po prosu potrzebna jest mu praktyka – powiedział, znany w całym współczesnym świecie, ksiądz Kenneth J.Roberts. „Zacznijcie od przyznania się do Boga, że macie kłopot z modlitwą i poproście Go o pomoc – doradzał. Ześle wam dodatkową łaskę i pomoże utrzymać skupienie. Może nawet podsunąć wam szczególne aspekty sprawy, o którą macie się modlić, jeśli Go o to poprosicie. Ale musicie prosić - przekonywał. I pamiętajcie – zamiast po prostu odmawiać modlitwę, módlcie się sercem. Weźmy różaniec – jeśli naprawdę zaczniecie rozmyślać nad każdą z tajemnic, to modlitwa nabierze innego wymiaru. Skupiając się na każdej z tajemnic, postawcie się na miejscu Maryi – co Ona czuła ?...

Jeśli tylko myślę o Zwiastowaniu, o tym, co anioł powiedział Maryi, a Ona jemu – to jest powierzchowna modlitwa. Ale jeśli zacznę rozmyślać: Maryjo, co czułaś, gdy anioł do Ciebie przemówił ? A kiedy już odszedł ? Co czułaś w czasie Nawiedzenia ? Co przy narodzeniu Pana ? Podczas Jego ofiarowania w świątyni ? Co czułaś, gdy straciłaś Jezusa, a potem Go odnalazłaś ? Co pękło w Twoim sercu ? Spraw, abym ja to poczuł w swoim.

Rozważając tajemnice bolesne robię to samo wobec Jezusa: Co czułeś, Panie, w Ogrójcu ? Co czułeś, gdy Cię biczowano ? Co czułeś, gdy włożono Ci na głowę koronę cierniową i pluto Ci w twarz, i kiedy naigrywano się z Ciebie ? Co czułeś, Jezu, niosąc krzyż na Golgotę ? Co czułeś wisząc na krzyżu ?

Wiele osób mówi mi, że ma trudności z rozważaniem tajemnic chwalebnych, bo dotyczą one tak niezwykłych zjawisk. Mówię im, by postarali się postawić siebie na miejsce Apostołów i pierwszych chrześcijan – żeby poczuli ich poruszenie, gdy byli świadkami Zmartwychwstania. By poczuli mieszaninę radości i osamotnienia podczas Wniebowstąpienia, gdy Chrystus zostawia ich, by czekali na przyjście Ducha Świętego w Wieczerniku. A potem wyobrazili sobie chwałę Maryi podczas Wniebowzięcia, kiedy jest wzięta do nieba, podobnie jak Jej Syn, i ukoronowana jako jego Królowa !

Zaręczam was, że jeśli choć raz w taki sposób odmówicie cały Różaniec, modlitwa ta nigdy nie będzie już dla was taka, jak przedtem” (ks.Kenneth J.Roberts).

„Trzeba się modlić o dobre odmawianie Różańca, bo to jest łaska” (wg Barbary Kloss).

Kto odmawia Różaniec bez znużenia ?

„Kto odmawia różaniec bez znużenia ? José María Salaverr wymienia trzy kategorie ludzi, którzy odmawiają różaniec bez znużenia:

Żebracy – to są ludzie bezradni, żebrak wyciąga rękę i czeka na to, kto mu coś da, na to liczy, z tego żyje. Żebracy – ludzie bezradni, którzy schronienia szukają pod płaszczem Matki Bożej.

Rozbitkowie – ludzie znajdujący się w niebezpieczeństwie, oni nieustannie wysyłają nieustannie ten sam komunikat SOS. Kiedy widzą latarnię morską, cieszą się, że dopływają bezpiecznie do brzegu. Różaniec dla nich jest takim SOS wysyłanym do Matki Bożej w bardzo konkretnych sytuacjach życiowych.

Zakochani – tym się nigdy nie znudzi powtarzać sto, tysiąc i więcej razy dziennie: „Kocham Cię”. (…) I ci, którzy są zakochani w Panu Bogu, w Matce Bożej, nigdy się nie nudzą przy nieustannym powtarzaniu: Zdrowaś Maryjo, Pozdrawiam Cię, Maryjo, kocham Cię, Maryjo” (ks.Szymon Mucha - redaktor naczelny miesięcznika „Różaniec”.



„Sprawa rozważań tajemnic różańcowych

Choć są już ustalone, ale to wcale nie znaczy, że muszą być zrutynizowane. Można rozważać inaczej np. na tle naszego życia, z Aniołami i Świętymi, z męczennikami, misjonarzami, z ludźmi, którzy są w tej chwili internowani, z ludźmi obłożnie chorymi, nie podnoszącymi się z łóżek...

Pewnego razu miałam takie dziwne natchnienie, by nietypowo odmówić Różaniec. I chyba mi się udało, gdyż mówiłam to wielu osobom i to też odkryło przed nimi bogatsze możliwości modlitwy.

Pierwsza tajemnica radosna: „Fiat” Maryi oraz pierwsza tajemnica bolesna: „Fiat” Jezusa. To Maryjne zawierzenie Panu Bogu oraz zawierzenie Jezusowe, jaki owoc przyniosło ? Oto pierwsza tajemnica chwalebna, czyli Zmartwychwstanie ! Nauka dla nas: nie bać się Bożego planu, Bożej woli, ufać bez żadnego "ale".

Potem Maryja u świętej Elżbiety: Poniosła Jezusa ludziom, ale przyjaciołom. Z jaką radością i miłością była tam przyjęta. A teraz druga tajemnica bolesna: Oprawcy wyprowadzili Jezusa do tłumów, byli pełni uczucia zemsty i satysfakcji biczowania Tego, który był samym dobrem... Jak różne przyjęcie: Ain Karim, a tutaj plac kaźni. Rany stały się chwalebne, bo to wszystko było potrzebne dla wielkiej chwały Ojca i Syna otwartej Wniebowstąpieniem... (Maria Jurczyńska)

„Trzeba kontrolować swój stosunek do Maryi Królowej Różańca i przez Maryję do Pana Jezusa, do całej Trójcy Przenajświętszej, do samego sedna naszej wiary... Trzeba pamiętać, że wymawianie w Różańcu imienia Maryja oraz imienia Jezu, musi być inne niż robi to teraz wielu ludzi. W naszej świadomości musi być wiedza o tym – choćby nawet ograniczona – kim jest Maryja i kim jest Jezus. Trzeba się stawiać w obecności Bożej... zatrzymać myśl przy tajemnicy i miłośnie, z najgłębszym szacunkiem i radością wymawiać szczególnie pobożnie najświętsze imiona Jezus i Maryja” (Barbara Kloss).

Jeżeli komuś rzeczywiście trudno jest pogodzić modlitwę z rozważaniem poszczególnych tajemnic, najlepiej będzie jeśli zechce skorzystać z rad osoby tak bardzo kompetentnej, jaką był Ojciec Święty, papież Jan Paweł II.

Medytacja różańcowa według Jana Pawła II

o.Stanisław Przepierski OP



W liście o różańcu Rosarium Virginis Mariae Jan Paweł II zwraca uwagę, żeby modlitwy różańcowej nie postrzegać jako celu samego w sobie. Ma ona prowadzić do celu, jakim jest więź z Chrystusem i Maryją. W przeciwnym razie różaniec nie tylko nie przyniesie pożądanych skutków duchowych, lecz także może zostać potraktowany na równi z jakimś amuletem czy przedmiotem magicznym.

Krok 1 - świadome użycie koronki

Koronka jest nie tylko przedmiotem służącym do odliczania kolejnych Zdrowaś Maryjo. Jan Paweł II podkreśla, że „służy ona (…) również wyrażeniu symboliki, która może nadać kontemplacji nową treść”. Odkrywanie tej ukrytej w koronce symboliki ma swoją kolejność: „Najpierw (…) koronka zwraca się ku wizerunkowi Ukrzyżowanego, który otwiera i zamyka samą drogę modlitwy. Na Chrystusie skupia się życie i modlitwa wierzących. Wszystko od Niego wychodzi, wszystko ku Niemu zdąża, wszystko przez Niego, w Duchu Świętym, dochodzi do Ojca”. Samo zaś odliczanie wezwań modlitewnych „przypomina nie kończącą się nigdy drogę kontemplacji i doskonałości chrześcijańskiej”.

Krok 2 - rozpoczęcie medytacji

Jan Paweł II akcentuje dwie najbardziej znane formy rozpoczynania różańca: wezwanie zaczerpnięte z Psalmu 70: „Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu; Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu” lub odmówienie Credo. Papież przyjmuje, że wszystkie wezwania początkowe mają uzdolnić ducha do kontemplacji i wskazane jest, aby w takiej intencji je świadomie wypowiadać.

Krok 3 - zapowiedź tajemnicy - wprowadzenie do medytacji

Zapowiedź tajemnicy odsłania konkretną scenę ewangeliczną. Może jej towarzyszyć pomoc wizualna w postaci ikony. Wykorzystanie obrazu jako elementu wspomagającego koncentrację zmysłów pociąga bowiem za sobą koncentrację ducha na medytowanym misterium. Zachęcając do tej praktyki, Papież przekonuje, że jest to metodologia, która odpowiada samej logice Wcielenia: „Bóg zechciał przyjąć w Jezusie rysy ludzkie. To przez Jego fizyczną rzeczywistość zostajemy doprowadzeni do kontaktu z Jego Boską tajemnicą”.

Krok 4 - słuchanie Słowa Bożego

W celu zapewnienia lepszej podstawy biblijnej oraz głębi Jan Paweł II doradza, żeby po zapowiedzi tajemnicy odczytać odpowiedni tekst biblijny (krótszy lub dłuższy). „Należy go słuchać, mając pewność, że jest to Słowo Boga, wypowiedziane na dzisiaj i «dla mnie». Przyjęte w ten sposób, wchodzi ono w różańcową metodologię powtarzania, nie powodując znużenia, jakie wywoływałoby zwykłe powtarzanie informacji dobrze już przyswojonej. Nie chodzi bowiem o przywoływanie na pamięć informacji, ale o to, by pozwolić Bogu «mówić»”.

Krok 5 - medytacyjna funkcja milczenia

„Słuchanie i medytacja karmią się milczeniem” - pisze Papież. Jego celem ma być stopniowe wchodzenie w rozważanie.

Krok 6 - modlitwa Ojcze nasz

Po wykonaniu wszystkich wcześniejszych kroków przychodzi czas na „wzniesienie ducha ku Ojcu”. Powód jest jeden: „Jezus w każdej ze swoich tajemnic prowadzi nas zawsze do Ojca. (…) Chce nas wprowadzić w zażyłość z Ojcem, byśmy mówili razem z Nim «Abba, Ojcze»”. Ponadto Modlitwa Pańska „czyni medytację tajemnicy doświadczeniem eklezjalnym, nawet kiedy prowadzi się ją w samotności”.

Krok 7 - dziesięć Zdrowaś Maryjo

Papież doradza, aby powtarzanie Zdrowaś Maryjo traktować jako wnikanie w pełen miłosierdzia Boży plan zbawienia. Powtarzanie wezwań ma na celu utrzymywanie nas w klimacie zachwytu Boga: wyraża rozradowanie, zdumienie i uznanie dla największego w historii cudu.

Centrum i zwornikiem modlitwy Zdrowaś Maryjo jest imię Jezus. Świadome wypowiadanie imienia Zbawiciela ma otwierać na kontemplację dzieła Chrystusa. „To właśnie akcent, jaki kładzie się na imieniu Jezus i na Jego misterium, znamionuje znaczące i owocne odmawianie różańca”.

W drugiej części Pozdrowienia Anielskiego zwracamy się do Maryi z prośbą o pomoc w odzyskaniu, umocnieniu i pogłębieniu naszej więzi z miłosiernym Bogiem.

Krok 8 - śpiew doksologii jako ważny sposób podkreślenia jej roli i znaczenia

Jan Paweł II kładzie duży nacisk na świadome i uważne wypowiadanie słów doksologii. „Doksologia trynitarna jest celem chrześcijańskiej kontemplacji. Chrystus jest bowiem drogą, która prowadzi nas do Ojca w Duchu. Kiedy do końca trzymamy się tej «drogi», ustawicznie stajemy wobec misterium trzech Osób Boskich, którym należy się chwała, uwielbienie i dziękczynienie. Ważne jest, żeby Chwała Ojcu, szczyt kontemplacji, zostało w różańcu dobrze uwydatnione. Przy odmawianiu publicznym można je śpiewać”. Aby uważnie i głęboko medytować różańcowe tajemnice, potrzebne jest wzbudzanie i ożywianie modlitwy miłością do Jezusa i Maryi. Lecz to nie wszystko. Miłość należy się całej Trójcy Świętej! Jest Ona przecież Źródłem i Celem naszego życia, naszej wiary, medytacji i chwały. Od Niej w darze otrzymaliśmy także Matkę Zbawiciela jako naszą Matkę. Od Trójcy Świętej pochodzi całe nasze Dobro.

Krok 9 - dołączenie końcowego aktu strzelistego

Jan Paweł II, doceniając praktykowanie w wielu regionach świata dołączania do doksologii różnych form aktów strzelistych, zwraca uwagę na to, aby prowadziło to do owocności kontemplacji rozważanych tajemnic. Chodzi bowiem o to, aby różaniec „mógł trafniej wyrazić swój związek z życiem chrześcijańskim”.

W dodawaniu takich modlitw można zachować uzasadnioną różnorodność, odpowiadającą tradycjom duchowym i chrześcijańskim. Nieodzowne jest tutaj rozeznanie duszpasterskie. Praktykowanie takich sprawdzonych (zwłaszcza w sanktuariach maryjnych) dopowiedzeń przydatne jest w pogłębianiu autentycznego bogactwa duchowego.

Krok 10 - zakończenie różańca wezwaniem do Maryi

Zakończenie różańcowej medytacji ma pogłębiać eklezjalną wrażliwość wszystkich wiernych. Odpowiedzialność za duchową kondycję Kościoła powinna wyrazić się przede wszystkim w modlitwie w intencjach Ojca Świętego, „by niejako skierować spojrzenie modlącego się na rozległy horyzont potrzeb Kościoła”. Aby tę ogólnokościelną wrażliwość pogłębić, „by zachęcić do takiej eklezjalnej wizji różańca, Kościół wzbogacił go świętymi odpustami dla tych, którzy go odmawiają w należytej dyspozycji”.

Jeśli „różaniec jest przeżywany w ten sposób, staje się naprawdę drogą duchową, na której Maryja jest Matką, Nauczycielką i Przewodniczką, podtrzymującą wiernych swym potężnym wstawiennictwem”. Z tego też powodu Jan Paweł II uważa, że zmierzając do zakończenia medytacji różańcowej, naturalnym przejawem duchowej wdzięczności jest pragnienie wychwalania Najświętszej Dziewicy. Wskazane jest zaś, by to głębokie doświadczenie macierzyństwa Maryi wyrazić modlitwą Salve Regina czy też Litanią loretańską. „Jest to ukoronowanie drogi wewnętrznej, która doprowadziła wiernego do żywego kontaktu z misterium Chrystusa i Jego Najświętszej Matki”. (o.Stanisław Przepierski OP „Różaniec” nr 4(706) 2011) Źródło:http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/życie-i-wiara/art,408,medytacja-rozancowa-wedlug-jana-pawla-ii.html

„Poprawnie odmawiany różaniec uczy sztuki medytacji chrześcijańskiej, dzięki której łatwiej zobaczyć siebie w perspektywie objawionych prawd wiary” (ks.Marek Chmielewski).

„Ale czy Różaniec nie podpada pod kategorię „próżnego powtarzania” – pod rodzaj bezmyślnego, monotonnego śpiewu, którego Pismo nakazuje nam unikać ? – powiedział kiedyś mój (ks.Kennetha J.Robertsa) przyjaciel protestant. – To znaczy, jeśli na chwilę zapomnimy, że chodzi tu o Maryję, czy to nie za bardzo przypomina jakieś mantry hinduskie czy związane z Nową Erą ? To słowa kogoś, kto nigdy nie odprawił modlitwy różańcowej sercem.

Przede wszystkim, jeśli dobrze rozważyć tajemnice Różańca, można zauważyć, że wszystko skupia się na Ewangelii – od narodzenia Jezusa, poprzez Jego śmierć – do Zmartwychwstania. Nie znam nikogo, to po odmówieniu całego Różańca nie czułby się bliższy Jezusowi. {Dlatego „po zapowiedzi tajemnicy, warto przeczytać odpowiedni fragment z Pisma Świętego. Słowo Boże zawsze jest wypowiedziane bezpośrednio do mnie, dlatego bardzo ważne jest zatrzymanie się i skupienie na rozważanej tajemnicy, aby usłyszeć Pana w czasie modlitwy, zanim rozpocznie się powtarzanie modlitwy ustnej” (ks.Łukasz Wiśniewski MIC)]. A jeśli chodzi o powtórzenia, to nie jest klepanie z pamięci, o ile będziemy myśleć o Chrystusie. Sekret leży w naturze naszego serca: jeśli sercem naprawdę szukamy serca Bożego, każdy dziesiątek będzie miał znaczenie. Ale jeśli nasze serce nie jest zwrócone do Niego – jeśli jest zatwardziałe w grzechu lub jeśli myśl błądzi gdzie indziej – można odmówić od początku do końca tysiąc dziesiątków, ale modlitwa nawet nie ruszy z pasa startowego.

„Ale jaka jest korzyść z odmawiania w kółko tej samej modlitwy ?” W walce duchowej mocno skoncentrowana na Jezusie, powtarzająca się modlitwa, może być potężną bronią w arsenale chrześcijanina. Albowiem nieprzyjaciel zręcznie próbuje pomieszać nam szyki i straszyć nas, i potrafi tak odwrócić naszą uwagę, że w ogóle nie możemy się modlić, a co dopiero robić to skutecznie. Jest tak, jakby nasz umysł doświadczył migotania – jak lekarze określają to, co dzieje się z sercem, kiedy traci naturalny rytm i zaczyna trzepotać się w panice. Pogotowie i szpitale są wyposażone w defibrylatory, które przykłada się, by zastosować elektryczny wstrząs, mający przywrócić sercu naturalny rytm.

Powtarzająca się modlitwa, dokonuje tego samego z naszym umysłem – nadaje mu pewny, zaufany rytm, który stopniowo pozwala nam wrócić do racjonalności. Pomyślcie, kiedy ostatnim razem zdarzyło się odczuwać wam niepokój i strach, i zaczęliście odmawiać Różaniec – czyż nie odczuliście, jak powraca Chrystusowy spokój ?” (ks.Kenneth J.Roberts).

„A jeśli nadal powiesz coś o „klepaniu”, zaproponuję ci coś rozbrajająco prostego - przestań klepać ! Zacznij się modlić, zacznij pozdrawiać Pana i Jego Niepokalaną Matkę. By uniknąć rutyny w modlitwach ustnych, staraj się odmawiać je z taką samą miłością, z jaką mówi osoba, która właśnie się zakochała… i jakby to była dla ciebie ostatnia okazja, by zwrócić się do Pana” (Monika Chomątowska).

MODLITWA A NOWE TECHNOLOGIE



„Czy można odmawiać Różaniec dotykając ekranu telefonu albo słuchając audiobooka...? Czy można się modlić wpatrując się w monitor komputera ? [Czy można używać do tego specjalnego urządzenia elektronicznego z nagraną modlitwą różańcową ?] Czy internet może wspomagać modlitwę ? To, co kiedyś było nie do pomyślenia, dziś stało się faktem. Modlić się w ten sposób można w autobusie, w domu, na spacerze, w samochodzie, w kolejce do lekarza, czyli w każdym miejscu, w którym aktualnie przebywamy. Zwolennicy elektronicznych modlitewników mówią, że jest to duże ułatwienie dla człowieka zabieganego, zajętego tysiącami ważnych spraw, jednak tym stwierdzeniem nie uciekną od pytania o kwestię etyczną problemu.

Wady i zalety

Sama aplikacja w formie różańca nie jest niczym złym. Jej pozytywną stroną jest z pewnością łatwość i dostępność w każdym miejscu oraz czasie. Może stać się ona cenną pomocą dla osób, które dopiero uczą się tego typu modlitwy. Plusem jest także to, że obecność takiej aplikacji w nieustannie używanym urządzeniu może być dla wielu osób przypomnieniem o konieczności osobistej relacji z Bogiem.

Problem pojawia się wtedy, gdy spojrzymy na modlitwę różańcową w kontekście skupienia wewnętrznego, wzniesienia myśli ku Bogu, czyli na całość podstawy modlącego się człowieka. Modlitwa polegająca na słuchaniu audiobooka niesie ze sobą ryzyko uproszczonej duchowości, w której intymne spotkanie z Bogiem zostaje zastąpione mechanicznym powtarzaniem słów za lektorem. Wyskakujące okienka internetowe mogą skutecznie rozpraszać modlącego się człowieka, kusząc go przerwaniem modlitwy na rzecz rozpoczęcia ciekawszej czynności, np. zakupów on line.

Poza tym należy pamiętać, że elektroniczne modlitewniki czy różańcowe aplikacje na komputer czy telefon nie stanowią sakramentaliów – znaków świętych, które mają powodować w wiernych określone skutki natury duchowej. Nie mają także formy zewnętrznego świadectwa wiary w przeciwieństwie do tradycyjnego różańca. Dziś często brakuje ludzi, którzy w miejscach publicznych nie wstydzą się wyciągnąć z kieszeni różańca, by po prostu pomodlić się na nim, świadcząc w ten sposób wobec innych o swojej wierze i miłości do Boga.

Istota spotkania z Bogiem

Modlitwa ma zaangażować całego człowieka – jego wolę i działanie, rozum i uczucia, pamięć i wyobraźnię. Jeśli nowe technologie pomagają mi w modlitwie, mogę je tym uświęcać i czynić bardziej Bożymi. Ale jeżeli nie potrafię już spotkać się z Bogiem w ciszy, jeżeli nie potrafię znaleźć dla Niego chwili w swoim planie dnia, jeżeli nie umiem modlić się bez komputera czy telefonu, wtedy czas powrócić do tradycyjnej pobożności i wyciągnąć z szuflady zakurzone paciorki różańca” (Anna Mularska – „Różaniec” nr 10/2015).

„Z szacunku dla Różańca wynika wiara w Różaniec, nadzieja w jego moc i miłość do Różańca” (MB do Barbary Kloss).

Istnieje bardzo wiele sposobów, aby urozmaicić odmawianie Różańca. Wystarczy choćby zajrzeć do wyżej przedstawionego tematu: RÓŻNE SPOSOBY ODMAWIANIA RÓŻAŃCA, aby przekonać się, jak bardzo ciekawe i urozmaicone mogą one być. Ale jeśli do odmawiania tej modlitwy będziemy podchodzili z pozytywnym, życzliwym nastawieniem bez względu na sposób w jaki zechcemy go odmawiać, jeśli zechcemy przy tym podjąć modlitwę z całym zaangażowaniem, z całego serca swego, z całej duszy swojej i wszystkich myśli swoich; jeśli będziemy się starali, aby, tak jak Maryja, „zachowując [w pamięci] wszystkie te [Jezusowe] sprawy rozważali je w swoim sercu” (wg Łk 2,19) – to ani opór, ani znudzenie, ani roztargnienie nie będą miały przystępu do nas. I właśnie o to chodzi.



„Wiecie, że miłe Mi są wasze Różańce, ale zapominacie, że one są Mi potrzebne – są Mi konieczne, dla was ! To powinno pobudzić was do większej gorliwości i pobożności w ich odmawianiu” (MB do Barbary Kloss).

„Prawdopodobnym i bliskim znakiem czyjegoś potępienia wiecznego jest niechęć, oziębłość i niedbalstwo w odmawianiu Pozdrowienia Anielskiego, które cały świat naprawiło” (bł.Alan de Rupe).

wróć do strony głównej