wróć do strony głównej


O NALEŻY WIEDZIEĆ O RÓŻAŃCU



„Różaniec to skarb, który trzeba odkryć” (św.Jan Paweł II)

fot.ks.Andrzej Rybicki CSMA repr. z książki ”Odnowiony różaniec...”

DZIEJE RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO

Zwyczaj odmawiania różańca jest bardzo dawny. Sięga zapewne czasów przed narodzeniem Chrystusa Pana. Słynny archeolog Austin Layard odkrył wśród ruin starożytnej Niniwy w ręku niewiasty coś w rodzaju różańca. Posążek pochodził z VIII a może nawet IX wieku przed Chrystusem. „Różańce” stosowali powszechnie w Indiach wyznawcy Wisznu i Sziwy, także wyznawcy Buddy, lamowie w Tybecie, a nawet mahometanie w Syrii i północnej Afryce. Jakie było zdziwienie św.Franciszka Ksawerego, który zobaczył w Japonii coś podobnego do katolickich różańców.

Jak więc widzimy, „różaniec” jako taki nie powstał w Kościele katolickim, ale istniał dawno przed nim i jest własnością wielu narodów. Miał on też różne formy. W Chinach np. były nim sznury z węzłami (sznury mnemotechniczne). Podobną formę miały sznury bramińskie. Najstarsza wzmianka o nich pochodzi z wieku II po Chrystusie (księga Atharareda). Różaniec indyjskich siwaitów (czcicieli Siwy) miał formę sznurków z nanizanymi perełkami owocu aksza i składał się z 34, 64, 84 lub 108 paciorków. Podobne różańce mieli i mają dotąd mnisi buddyjscy (do liczenia pokłonów). Różańce te ułatwiały modlitwę, zwłaszcza gdy pewne formuły stale się powtarzały.

Także w kulturze Zachodu, „już w Starym Testamencie można znaleźć formy modlitwy powtarzającej się, która była równocześnie pamiątką wielkich dzieł Pańskich, a miała formę litanii. Dobrym przykładem jest psalm 136, w którym modlący się dziękuje nieustannie Bogu wyznając, że Jego łaska na wieki. Chrześcijańscy pustelnicy z wieków IV – VII rozwinęli także ten typ modlitwy, gdzie liczba, powtarzanie krótkich formuł oraz pamięć były składnikami nieustającej modlitwy. Nawiązując do liczby Psalmów, 150 razy wołano np.: „Panie Jezu, ulituj się nade mną grzesznikiem” albo odmawiano „Modlitwę Pańską”. (o.Emilio Cardenas SM). Od nich mnisi zachodni, przede wszystkim Irlandczycy uczyli się takiej modlitwy.

RÓŻANIEC WŁASNOŚCIĄ CHRZEŚCIJAŃSTWA

1) Sozomenos (w.V) i Palladiusz (w.V) podają, że pierwsi chrześcijanie dla łatwiejszego zapamiętywania ilości wyznaczonych pacierzy liczyli je na palcach, potem posługiwali się kamykami. Tak czynił św. Paweł Pustelnik, który na 300 kamykach liczył 300 Ojcze nasz. „Doświadczenie pustynnych eremitów było niezwykłe. Szatan stał się bezbronny. Zasypany modlitwą przestawał się krzątać, by odnaleźć słaby punkt w ciele lub duszy człowieka (któż go nie ma ?) i uderzyć. I czekać, aż prędzej czy później kuszony ulegnie pokusie... Znaleziono odpowiednie narzędzie rodzące w człowieku modlitwę nieustanną, która jest jak mur odgradzający od zła” (Wincenty Łaszewski „Tam nie ma szatana” ” - „Egzorcysta” nr 10(14) październik 2013).

„Kiedy w X wieku utarła się już praktyka liczenia pacierzy, w zakonach mniszych obowiązanych do odmawiania brewiarza, reguła zakonna nakazywała codzienne odmawianie 150 Psalmów Dawida. I taki zestaw modlitw nazwano Psałterzem braci. Ale ponieważ nie wszyscy umieli czytać, zwłaszcza bracia laicy – to zamiast psalmów polecono im odmawiać taką samą ilość „Ojcze nasz”, a w niej słowa: „I nie wódź nas na pokuszenie...”, „Zbaw nas ode złego...”. Nie było w tym nic z magii ani religijnej mechaniki. Ten pierwszy Różaniec trwał wiele godzin, była to bowiem medytacja tak długa, jak długo odmawiałoby się 150 Psalmów Dawida. Tak było u benedyktynów jeszcze w XI wieku, u templariuszy w wieku XII, a nawet w XIII...

Podobnie było w zakonach rycerskich, ale kto z powodu podróży nie mógł uczestniczyć we wspólnym odmawianiu oficjum, miał obowiązek zmówić 57 „Ojcze nasz”. Za zmarłych zaś należało odmówić 100 „Ojcze nasz” codziennie przez tydzień. Ponieważ można było łatwo pomylić się w liczeniu, posługiwano się kamyczkami, które rzucało się za siebie. Jednak w kościele nie wypadało śmiecić rzucanymi kamieniami, toteż nanizywano je na sznurek albo na sznurku wiązano węzełki i w ten sposób powstawały pierwsze różańce podobne do tych, jakie już dawniej używano na Wschodzie w hinduizmie i buddyzmie oraz u mahometan”(wg ks.Stanisława Ziemiańskiego SJ).

Najczęściej jednak posługiwano się sznurkami z węzłami lub sznurkami z nanizanymi na nich pętelkami czy kawałkami drewna. Taki to różaniec miał posiadać święty Pachomiusz († 364) i św. Benedykt z Nursji († 547). W grobie św.Gertrudy z Nivelles († 658) znaleziono sznurek z nawleczonymi kulkami. Był to więc najstarszy chrześcijański znaleziony różaniec. Jednak różaniec ten zaginął. Najdawniejszy z zachowanych różańców pochodzi dopiero z XIII wieku. Znaleziono jego rzeźbę na nagrobku Gerarda, rycerza zakonu templariuszy († 1273). Sznur przedstawiał 158 nanizanych na nim paciorków.. Około roku 1500 pojawiają się różańce, na które składają się paciorki ułożone w dziesiątki.

2) Modlitwą najwcześniej i najpowszechniej odmawianą była Modlitwa Pańska, której nauczył nas sam Jezus Chrystus; modlitwa ze wszystkich modlitw świata najczcigodniejsza i Panu Bogu najmilsza. Pan Jezus powiedział do swoich uczniów: „Wy zatem tak się módlcie: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”. Św. Mateusz przekazał nam w swej Ewangelii cały tekst tej modlitwy (Mt 6,8-13). O skuteczności i potędze modlitwy powiedział Jezus Chrystus: „O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje” (J 16,23).

3) W pierwszych wiekach II tysiąclecia chrześcijaństwa, w Europie kwitła pobożność maryjna. Reprezentantem tej maryjnej wiosny był św. Bernard z Clairvaux (†1153) i założony przez niego Zakon cysterski. Właśnie w kręgach Bernarda i jego Zakonu, coraz chętniej modlitwę "Ojcze nasz" zastępowało się "Pozdrowieniem Anielskim", aż w końcu praktyka ta rozpowszechniła się i utrwaliła w szerokich kręgach wiernych.

„Jako Matka Jezusa Chrystusa, Maryja Dziewica godna jest wszelkiego uwielbienia. I dlatego chrześcijanie, od najdawniejszych czasów, pozdrawiali Ją słowami anioła: "Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z tobą" (czyli bądź pozdrowiona pełna łaski). Do tych słów dołączano zwykle inne, wypowiedziane przez świętą Elżbietę (matkę świętego Jana Chrzciciela poprzedzającego Mesjasza), gdy Maryja, jej kuzynka, przyszła ją odwiedzić. Wiedząc, dzięki nadprzyrodzonej wizji, że będzie ona matką Boga, święta Elżbieta pozdrowiła Ją mówiąc: "Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego” (Antonio A.Borelli)

Wkrótce okazało się, że „nie tylko cystersi ale i kartuzi odkryli piękno „zdrowaśki”, która od VII wieku była śpiewana na Wschodzie, a później na Zachodzie w liturgii. Śpiewano ją z wielką radością. Podobnie jak na Wschodzie hymn "Akatystos" powtarzał "Raduj się", skierowane do Matki Bożej, także na Zachodzie lubiono powtarzać „zdrowaśki” (o.Emilio Cardenas SM). Odtąd rozpowszechnił się w Kościele katolickim zwyczaj odmawiania "Pozdrowienia Anielskiego"...

Najpierw wprowadzono je w formie antyfony do oficjum o Najświętszej Maryi Pannie (w wieku XI), a także do modlitwy "Anioł Pański", wreszcie jako odrębną modlitwę, powtarzaną wiele razy. Pustelnik Aybert z Hennegau († 1140) miał zwyczaj codziennie odmawiać 150 Zdrowaś. Przy każdym przyklękał, a na końcu padał na twarz. W ten sposób „Zdrowaś Maryjo" stało się modlitwą popularną. Ludzie uczyli się jej na katechezie, przekazując wielką miłość wobec Matki Pana” (o.E.C.jw.). „A jako że zbiór 150 Psalmów nazywany jest Psałterzem, analogicznie nadano zbiorowi 150 tak odmawianych Zdrowaś Maryjo nazwę Psałterza Maryi” (Antonio A.Borelli). W XIII wieku, podczas jednej z wielkich epidemii dżumy, do "Pozdrowienia Anielskiego" dodano drugą część: „Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej”...

Kościół ze swej strony, po słowach: żywota Twojego dołączył do „zdrowaśki” słowo Jezus,[którego powtarzanie łączyło się z dawnymi „modlitwami serca”, praktykowanymi przez starych mnichów], a następnie słowo: Maryja po początkowym Zdrowaś... A jako że słowa anioła Gabriela stanowią pierwotny rdzeń, do którego dodawano różne elementy tworzące dziś Zdrowaś Maryjo, modlitwa ta nazwana jest Pozdrowieniem Anielskim” (A.A.B.jw.)

Taki był prapoczątek Różańca świętego, dlatego błędem byłoby sądzić, że Różaniec „spadł z nieba jako absolutna nowość. Pojawił się on bowiem w późnym Średniowieczu jako pomoc dla prostych, nie umiejących czytać i pisać mnichów, którzy nie mogąc modlić się psalmami powtarzali Pozdrowienie Anielskie i Ojcze nasz, medytując nad tajemnicami historii zbawienia. Był więc w swej prostocie czymś zastępczym - jakby prowizorką. Niektóre prowizorki jednak okazują się niezwykle trwałe, a bywa że wręcz genialne. Tak stało się i z Różańcem. Stopniowo wyszedł on poza kręgi mnichów i upowszechnił się w całym Kościele Zachodnim” (wg o.Stanisława Łucarza SJ)...

Główne źródło: ks.Wincenty Zaleski SDB „Rok kościelny” t.II – patrz bibliografia).

Nazwa Różańca

Na przestrzeni wieków Różaniec nosił różne nazwy: Psałterz Maryjny, Psałterz Anielski, Salutationes (Pozdrowienia), czy wreszcie Rosarium – Różaniec, którą nadała mu pobożność katolicka. Dziś jednak trudno jest jednoznacznie zawyrokować, skąd wzięła się nazwa „Różaniec”, gdyż istnieje kilka mniej lub bardziej wiarygodnych hipotez na temat jej pochodzenia. Poznajmy zatem wszystkie te ciekawe przekazy:



„Różaniec” jako modlitewny wieniec z róż

„Caesariusz Heisterbach (+1240) wspomina w swych pismach o tym, że pewien zakonnik z opactwa w Himmerod k/Trwiru, miał zwyczaj codziennie odmawiać 50 "Ave Maria" przed głównym posiłkiem. Te 50 "Ave Maria" otrzymało w XIII wieku imię „rosarium” - różaniec.

Dowodem na to jest pewne opowiadanie z drugiej połowy XIII w. pochodzące z tradycji cysterskiej. Mówi ono o pewnym studencie, który wiódł bardzo niedbałe życie. Był jednak wielkim czcicielem Matki Bożej. Miał zwyczaj zdobić codziennie pewną statuę Matki Bożej wieńcem ze świeżych kwiatów i liści. W końcu dzięki Maryi - jak podaje legenda - otrzymał łaskę nawrócenia, tak, że zdecydował się wstąpić do Zakonu cystersów. Jednakże surowy porządek dnia w klasztorze uniemożliwiał mu sporządzanie wieńca z kwiatów. Wówczas jeden z zakonników poradził mu: "Módl się codziennie odmawiając 50 "Ave Maria" i z tych 50 Pozdrowień Anielskich upleć wieniec na miejsce prawdziwego wieńca z kwiatów. Tak też uczynił. Legenda ta jest wytłumaczeniem niemieckiej nazwy różańca - Rosenkranz, gdyż słowo to oznacza dosłownie "wieniec z róż” (ks.Andreas Heinz http://www.jasnagora.com/wydarzenie-6068)

Pewna odmiana tej legendy mówi o cystersie, któremu Maryja objawiła, że zamiast wieńca kwiatów składanego u stóp jej figury może składać "wieniec róż" (KAI. http://liturgia.wiara.pl/doc/2182301.Modlitwa-rozancowa)

Dalej w legendzie mówi się o tym, jak ów swawolny niegdyś młodzian, a teraz bardzo przykładny „mnich wzrastał w cnocie i dzielności, i zyskiwał uznanie pośród braci tak dalece, że pewnego dnia otrzymał od opata polecenie odbycia podróży w sprawach zakonu. Po drodze zsiadł z konia na leśnej polanie, całej w przepychu lata, aby zmówić swoje codzienne pięćdziesiąt "Zdrowaś". Dwóch rozbójników upatrzyło sobie jego konia i skrycie za nim podążyło, aby w zaroślach przy sprzyjającej okazji, obrabować.

Kiedy mnich zaczął się modlić, zbójcy ujrzeli szlachetną Panią, która zrywała z jego ust jedną różę po drugiej, następnie ułożyła je w jeden wspaniały wieniec z pięćdziesięciu róż, po czym włożyła go sobie na głowę i znikła...” (całość znajdziesz pod zakładką: LEGENDY, OPOWIEŚCI I OPOWIADANIA RÓŻAŃCOWE).

„Zgodnie ze zwyczajem mówienia przyjętym pod wpływem tej trzynastowiecznej legendy o różańcu, czyli wieńcu z róż, zbiory 50 klauzul otrzymały nazwę „rosarium”, podczas gdy rzędy 150 klauzul – w nawiązaniu do „Psałterza” – nazywano „psalterium” (Rainer Scherschel).

„Różaniec” rodem z poezji maryjnej

Inna hipoteza mówi o tym, że „nazwę swoją różaniec zawdzięcza tak zwanej w średniowieczu „Marienminne” i nacechowanej nią poezji maryjnej... Róża była w dojrzałym średniowieczu ulubionym symbolem Matki Bożej. Świadczą o tym liczne rymowane psalteria, wiersze maryjne z jedną lub trzema „quinquagenami” (50 lub 150 strof) ze stale powtarzanym pozdrowieniem Maryi „Ave Rosa” (witaj Różo). Przeto uważano, że Różaniec jako modlitwa szczególnie polecana przez Maryję-Różę, właśnie od Niej wziął swoją nazwę.

Benedyktyni obok kartuzów i dominikanów odegrali największą rolę w kształtowaniu się modlitwy różańcowej. Oni tworzyli pierwsze rymowane psalteria z powtarzającym się wezwaniem Ave Rosa. Engelbert z Admont, będący opatem w jednym z niemieckich klasztorów benedyktyńskich, rozpoczął swój rymowany „Psałterz maryjny” piękną inwokacją do Maryi:

Witaj, Różo, kwiecie lata.

Samego żywego światła

Słodkie pomieszkanie.

Światło żywe, co zalśniło,

Światło życia, co wróciło

W śmierci panowanie...



Ostatnia strofa tego stopięćdziesięcio-zwrotkowego Psałterza, też chwali Różę-Maryję:

Witaj, Różo, witaj, Maryjo,

Wołamy Cię, zbożna Panno,

Po ziemskim wygnaniu.

Źródło dobra, Źródło życia,

Syna Twego daj nam widzieć

W wiecznym oglądaniu.

Zapewne pamiętamy, że Różaniec nosił na początku nazwę „Psałterz maryjny”.

Nazwa „różaniec” od elementu stroju średniowiecznego

Pośród różnych dociekań próbujących ustalić, skąd się wzięła nazwa różańca, istnieje również takie, które nazwę tę „w rozumieniu 50 (lub 150) Zdrowaś Maryjo, wyjaśnia w oparciu o rozpowszechniony w kilku krajach Zachodu zwyczaj używania tego słowa na określenie pewnego ważnego składnika średniowiecznego stroju lub ozdoby, mianowicie wieńca lub rodzaju sersa nakładanego na głowę. W języku niemieckim nazywało się to właśnie "Rosenkranz" (wieniec różany), w niderlandzkim "rosenhoedje" (różany kapelusik)... Wieniec czy wianuszek z klejnocików czy szlachetnego metalu, stanowiły stały składnik stroju zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn... Wieńce będące jeszcze początkowo oznaką stroju rycerskiego, stały się powszechną ozdobą świąteczną na uroczystości religijne i świeckie. Były również wyrazem czci, ale przede wszystkim symbolem miłości...

W ciągu XIII wieku ten świecki zwyczaj przeniesiono w sferę kultu maryjnego. Obraz Maryi, niby dystyngowanej damy, był przez Jej czcicieli zdobiony wieńcami z kwiatów” (Rainer Scherschel „Różaniec modlitwa Jezusowa Zachodu” – patrz bibliografia). Także na obrazie Albrechta Dürera „Święto różańcowe” (patrz CIEKAWOSTKI RÓŻAŃCOWE) – Jezus i Maryja nakładają wieńce z róż na głowy dostojników świeckich i duchownych uwidocznionych w przedstawionej scenie.

„Różaniec” od nazwy łacińskiej

W ciągu XV stulecia z pojęciem łacińskiego słowa „rosarium” łączy się znaczenie „Ogrodu różanego” jako zaszczytnego tytułu Matki Bożej. Kojarzą się z nim obrazy wywoływane w średniowieczu przez pojęcie ogrodu, od ogrodu rajskiego, po symbol dziewiczości Matki Bożej. Maryja umieszczana była w ogrodach różanych, będących symbolem raju i zbawienia. Dlatego w tekstach niektórych mistyków odmawianie Różańca porównywane było do przebywania z Maryją w ogrodzie różanym.



Ostatecznie nazwa ta przyjęła się wśród wiernych w XVII w., lecz jej źródło pochodzi z pobożności średniowiecznej, chętnie określającej Maryję jako „Rosę Mystica", czyli Różę Duchowną.

„Różaniec” od płatków róż

W krajach arabskich a później w Europie, paciorki do przeliczania modlitw nanizane na sznurek, początkowo robiono z ugniecionych płatków różanych, które sklejano gumą arabską. Stąd, właśnie, od płatków różanych, wzięła się nazwa tej nowej modlitwy, którą odtąd nazywano „różańcem”.

Różaniec jako „zbiór”

Interesujące są również hipotezy dotyczące pochodzenia nazwy "różaniec" - z Dalekiego Wschodu, gdzie ludzie także wykorzystują koraliki nawleczonych na sznurek, które nazywane są sznurem modlitewnym, jako techniczną pomoc w medytacji. Indyjskie słowo "japamala" oznaczające "zbiór modlitw" bądź "zbiór róż" ("japa" - róża), służyło dla opisu metody modlitwy na paciorkach, która w VIII i IX wieku przeszła do islamu, a na przełomie XII i XIII wieku dalej, do chrześcijaństwa (http://liturgia.wiara.pl/doc/2182301.Modlitwa-rozancowa).

Także na Zachodzie, występujące około 1300 roku łacińskie pojęcie „rosarium”, miało wówczas sens bardzo szeroki i świecki. Oznaczało mianowicie coś w rodzaju „florilegium” i używano go do określenia wszelkich możliwych zbiorów. Zatem nazwę „rosarium”, kojarzoną ze zbiorem, można było przypisać każdej modlitwie polegającej na wielokrotnym powtarzaniu tych samych lub tematycznie zbliżonych elementów, gdyż ona także stanowiła zbiór. Przeto, „historycznie rzecz biorąc, nazwa różaniec znajdowała już zastosowanie w „Różańcu Jezusowym” a także w odniesieniu do pięćdziesięciu Zdrowaś, jeszcze zanim połączyło się z nim rozważanie o życiu Jezusa. A jak twierdzi Karl Joseph Klinkhammer: „Adolf z Essen, poddając się działaniu chwili, rozważał przy odmawianiu pięćdziesiątki Zdrowaś, całe życie Jezusa i nazwał ten sposób modlitwy z ducha służby miłości - "Różańcem" (Rainer Scherschel).

Źródło opracowania: Rainer Scherschel „Różaniec modlitwa Jezusowa Zachodu” – patrz bibliografia);



Odwieczny spór o autorstwo modlitwy różańcowej

Spór wokół ustalenia twórcy dzisiejszego Różańca, od wieków wzbudzał wielkie emocje. Tradycja podaje bowiem, że ojcem Różańca świętego jest Hiszpan, św.Dominik Guzman († 1221) – założyciel Zakonu Braci Kaznodziejów (dominikanów). Według nich, Święty miał otrzymać różaniec „prosto z Nieba”, od Matki Bożej, która mu dała go jako „taran” przeciw herezji albigensów. Znana legenda, która opisuje to wydarzenie, podaje nawet, iż Matka Boża nie tylko dała mu różaniec, lecz także udzieliła wskazówek, jak odmawiać tę szczególną modlitwę i jak rozważać treści, które wiążą się z nią (patrz: LEGENDY, OPOWIEŚCI I OPOWIADANIA RÓŻAŃCOWE). Tak więc podczas sławnej bitwy z albigensami stoczonej w 1213 roku pod Muret, święty Dominik niezliczoną ilość razy powtarzał „Pozdrowienie Anielskie”. Dziś jednak wiemy, że w tej kwestii zdania są bardzo podzielone. A jednak tamta, pierwsza opcja, przetrwała aż do dziś. Współczesny nam ojciec Stanisław Maria Kałdon, pisze, iż „Dominik przeplatał swoje nauki modlitwą różańcową, w której rozważał wraz ze słuchaczami treści zawarte w głoszonych naukach. W ten sposób połączył on modlitwę z przepowiadaniem Ewangelii”...

Tymczasem „pochodzenie różańca od św.Dominika zakwestionował w roku 1903 H. Holzapfel. Praktycznie jednak udowodnił on tylko to, że założyciel Dominikanów prawdopodobnie nie łączył jeszcze odmawiania pacierzy różańcowych z medytacją tajemnic wiary” (o.Jacek Salij OP). Z kolei B.W.Kirsch stanowczo twierdził, iż „połączenie rozważań życia Jezusa z tradycyjnym odmawianiem 50 lub 150 „Zdrowaś”, z pewnością nie wywodzi się od założyciela zakonu dominikanów, jak w XV wieku przyjął to błędnie Alan de Rupe”. Uważano nawet, że „powszechnie znana tradycja, przypisująca różaniec św. Dominikowi jest wymysłem tego bretońskiego dominikanina”. A jeśli nawet nie jest ona „wymysłem”, to z pewnością wynikła z „pomieszania” tożsamości św.Dominika Guzmana z tożsamością mnicha kartuskiego, zwanego Dominikiem z Prus, który jest rzeczywistym autorem Różańca jaki znamy. Niektórzy w tym zaciętym sporze posuwają się jeszcze dalej, twierdząc, że dominikanie jako „zakon propagujący „Rosarium”, „zawłaszczyli” sobie twórcę modlitwy, zachowując co prawda jego imię, lecz przypisując inicjatywę swojemu Ojcu Dominikowi, a nie jakiemuś, nie do końca znanemu Dominikowi z Prus” (Juliusz Gałkowski „Rozważając wcielenie” - „Egzorcysta” nr 10/2013)...

Broniąc pierwotnej tezy, inny współczesny nam dominikanin, powołuje się na to, że w niektórych encyklikach papieskich, bądź co bądź, stanowiących Magisterium Kościoła oraz w hasłach leksykonów, wskazuje się na św.Dominika jako tego, od którego zaczyna się Różaniec w formie, jaka dotrwała do dzisiaj w Kościele...” (o. Waldemar Kapeć).

Skąd to przeświadczenie papieskie ? Najprawdopodobniej ukształtowało się ono głównie pod wrażeniem ikonografii, gdzie św.Dominik odbiera różaniec z rąk Matki Bożej. „Podążając za tradycją, P.von Loë interpretuje XIII-wieczny obraz Maryi z kościoła w Muret, jako oczywisty dowód na to, że św.Dominik był tym, który wprowadził do Kościoła różaniec. Ów obraz maryjny, namalowany w podzięce za zwycięstwo nad albigensami w bitwie pod Muret, przedstawia – obok Matki Bożej – bojowników i zwycięzców walk z albigensami i ich błędną nauką. Z jednej strony klęczą biskup Fulko z Tuluzy i hrabia Szymon z Montfort, z drugiej zaś Dominik, trzymający w prawej ręce przebity trzema strzałami krucyfiks, a lewą odbierający podawany mu przez Maryję różaniec” (o.S.M.K. jw.). Dlatego „zwolennik tezy Holzapfela, Rainer Scherschel - biorąc pod uwagę zastanawiająco wczesne pojawienie się motywu różańcowego w tradycji ikonograficznej św. Dominika - proponuje tezę pośrednią:

„Chociaż różaniec nie pochodzi od św.Dominika – pisze - to jednak, w naszej perspektywie historycznej ewolucji tej modlitwy, niemało miejsca poświęcić trzeba jego osobie w uznaniu, że przyczynił się do jej rozwoju, dowartościowania i rozpowszechnienia przez to, iż sam odmawiał i popierał odmawianie pięćdziesiątki względnie psalterium, czyli poniekąd «Różańca» swoich czasów. Właśnie to i tylko to zaświadczają stare malowidła z XIII czy XIV wieku, na których Dominik otrzymuje z rąk Matki Bożej różaniec, czyli sznur do liczenia Zdrowaś Maryjo" (o.J.S. jw.). Może właśnie, biorąc pod uwagę taki punkt widzenia, Ojciec Święty, Paweł VI, uważniej przestudiował historię powstania Różańca świętego i w swej adhortacji maryjnej „Marialis Cultus”, już nie powtórzył w obszernych ustępach poświęconych Różańcowi tego poglądu, iż twórcą Różańca był św.Dominik.

Także ks.Andreas Heinz – znany teoretyk Różańca – stwierdza, iż „ów różaniec [św.Dominika] był jeszcze niczym nie oddzielanym szeregiem następujących po sobie "Ave Maria", więc choćby z tego powodu trudno uważać tę dominikową reformę za dzieło, które nadało kształt współczesnemu Różańcowi. W rzeczywistości bowiem historia powstania tej modlitwy jest o wiele bardziej skomplikowana, jako że powstawał on przez wieki i nie sposób przypisać jego wynalezienia jednemu człowiekowi”.

„Tradycyjny pogląd, iż Różaniec jako całość wywodzi się od świętego Dominika, założyciela zakonu dominikanów, nie da się więc historycznie utrzymać, ponieważ niektóre z jego elementów były już wyraźnie wypracowane przed Dominikiem, inne natomiast doszły dopiero w dziesięcio- lub stuleciu jego śmierci. [Dlatego] mówić o Różańcu we właściwym sensie, jak go dziś rozumiemy, można dopiero odkąd zrosły się oba jego elementy, a więc z jednej strony "odziedziczony rodzaj modlitwy ustnej", z drugiej zaś "z wolna narastająca pobożność biblijna, albo rozważanie życia Jezusa". Gdy nastąpiło to połączenie w sposób konkretny i trwały, wówczas, zdaniem K.J.Klinkhammera, wybiła godzina narodzin Różańca” (R.S.jw.). Lecz zanim to się stało, droga Różańca była długa (patrz - CIEKAWOSTKI RÓŻAŃCOWE „Pierwszy, pierwsza, pierwsze...”)...

W XV wieku rozwój modlitwy ku czci Matki Bożej szedł dwoma wzajemnie dopełniającymi się nurtami: kartuskim i dominikańskim. „Czołowi badacze historii różańca, źródeł łączenia pacierzy różańcowych z medytacją nad istotnymi tajemnicami wiary, skłonni są szukać w klasztorze kartuzów w Trewirze, bo jeśli chodzi o nurt kartuski, to na uwagę zasługuje fakt, że pierwszym, który podzielił 150 „Zdrowaś Maryjo” na piętnaście dziesiątek poprzedzonych odmówieniem „Ojcze nasz”, był kartuski mnich Heinrich Ekher († 1408) z Kalkar. Natomiast Adolf z Essen (1439), przeor trewirskiego klasztoru świętego Albana, około 1400 roku podarował księżnej Lotaryngii Małgorzacie, dziełko, w którym wyjaśnił jak odprawiać modlitwę różańcową o życiu Jezusa... Prawdopodobnie chodziło tutaj o swobodne rozmyślanie o życiu Jezusa podczas powtarzania 50 „Zdrowaś Maryjo”.

Takie połączenie rozważania z modlitwą skierowaną do Matki Bożej, wskazał przeor młodemu Dominikowi z Prus (†1460), który nie tylko przyjął zaproponowaną mu metodę modlitwy, ale udoskonalił ją, dodając do każdego „Zdrowaś Maryjo” odpowiednie zakończenie zwane klauzulą. W ten sposób połączył recytację formuł modlitewnych z głębokim rozmyślaniem o życiu Jezusa.” (ks.Marek Chmielewski). Wydaje się więc, że właściwe, duchowe podstawy do Różańca położył Adolf z Essen, jeszcze zanim Dominik z Prus przybył do Trewiru”, ten jednak rozszerzył rozważania na całe życie Jezusa i chronologicznie uporządkował je. Taki "Różaniec o życiu Jezusa" przepoił ducha trewirskiego klasztoru, a trewirska forma modlitwy rozszerzyła się stąd na cały świat” (R.S.jw.).

Pod koniec XV wieku Różaniec łączył już w sobie głęboką medytację nad życiem i dziełem zbawczym Jezusa, co było zasługa kartuzów oraz przejrzystą strukturę 15 tajemnic wiary, zaproponowanych przez dominikanów. A to, że wielki propagator różańca, bł.Alan de la Roche wielokrotnie i z naciskiem podkreślał, iż pierwszym krzewicielem różańca maryjnego był właśnie św.Dominik [Guzman], może pochodzić stąd, iż Alan był wyrazicielem żywej wówczas tradycji, wyrastającej z rzeczywistych faktów związanych z życiem św.Dominika, który nie tylko „przyczynił się do rozwoju, dowartościowania i rozpowszechnienia Różańca”, ale też nobilitował go wprowadzając niejako „na salony”. W tamtych czasach ludzie wykształcenie zwracali się do Boga raczej słowami Pisma Świętego albo Psalmów, natomiast „Zdrowaś Maryjo” uważano za modlitwę ludzi prostych i dzieci tj. nieumiejących czytać. Tymczasem św.Dominik, będąc człowiekiem mądrym i uznanym, słynnym kaznodzieją, nie wstydził się uciekać do modlitwy prostaczków” (Dominik Jednorowski), stając się żywym przykładem do naśladowania.... Poza tym, już wtedy znanych było nawet kilka obrazów z XIV wieku, przedstawiających tego świętego, który otrzymuje różaniec z rąk Matki Bożej...

Oprócz św.Dominika Guzmana, Adolfa z Essen i Dominika z Prus, szereg duchowych nauczycieli współdziałających przy powstawaniu różańca obejmuje tak wybitne nazwiska, jak Anzelm z Canterbury, Bernard z Claivaux, Mechtylda z Hackeborn, Henryk Suzo i Ludolf z Saksonii (patrz RÓŻANIEC MARYJNY CZY CHRYSTUSOWY ?). Z tej perspektywy św.Dominik nie wydaje się już być ojcem różańca, lecz jednym spośród innych wybitnych czcicieli Maryi, którzy tworzyli kształt tej modlitwy. I to samo dotyczy zakonników kartuskich. „Podobnie bowiem jak historii różańca nie przysłużyło się sprowadzenie wszystkich elementów i całego bogactwa do jednego, jedynego objawienia przypadłego w udziale św.Dominikowi, tak samo nie byłoby też pożyteczne ani słuszne przedstawienie obu czy jednego z kartuzów jako tych geniuszów religijnych, którym należałoby w sposób wyłączny zawdzięczać powstanie różańca” (R.S.jw.).

Dlaczego jednak przez wieki, aż do dziś, utrzymuje się legendarna wersja o Dominiku Guzmanie jako twórcy Różańca ? Dlaczego dzisiaj mało kto słyszał o Dominiku z Prus i o jego tak istotnych dokonaniach ? Jak podaje Rainer Scherschel: „Różne są przyczyny tego... Wymieńmy tutaj dwie główne: Jeśli zainteresowanie się głównie sznurami do liczenia modlitw (patrz CIEKAWOSTKI... jw.) a z właściwych elementów stale powtarzanym samym „Zdrowaś Maryjo”, to rozważania stały się bez znaczenia. W takim razie tematy czy tajemnice nie pojawiały się w polu widzenia autorów [opracowań o Różańcu], nie zwracano więc uwagi na wkład kartuzów. Inną przeszkodą... było dążenie do ratowania tradycji według której różaniec pochodzi od założyciela zakonu dominikanów, św.Dominika, i to różaniec jako całość, wespół z elementem rozważań. To stało się przeszkodą w należytej recepcji wyników badań” nad innymi źródłami jego pochodzenia, które wyraźnie wskazują na to, że nie tylko św.Dominik jest autorem modlitwy różańcowej, bo ostateczna jej forma powstała znacznie później i przechodziła duże przeobrażenia. W ten sposób mogło dochodzić do osobliwych sprzeczności: z jednej strony wiedziano, że dzisiejsze "klauzule" różańcowe wywodzą się od trewirskich kartuzów, z drugiej zaś usiłowano nadal wyprowadzać Różaniec jako jednolitą całość od św.Dominika”.

Nikt natomiast nie ma wątpliwości, co do tego, że Różaniec odcisnął swoje piętno na osobistym powołaniu św. Dominika, który na pewno „pojmował i praktykował odmawianie różańca przede wszystkim jako pomoc w kaznodziejstwie, czyniąc z niego prawdziwą katechezę modlitwy” (wg o.S.M.K. jw.).

„Przez zasługi świętego Dominika, który głosił różaniec w dawnych czasach, cały świat został zachowany od powszechnej ruiny” (Ojciec Święty Aleksander VI).

Nikt nie zaprzecza temu, że właśnie zakon św.Dominika, zakon wędrownych kaznodziejów, którzy przemierzali całą Europę - ogromnie przyczynił się do rozpowszechnienia Różańca. „Modlitwa różańcowa stała się bowiem dla św.Dominika i dominikanów, oryginalną formą głoszenia Ewangelii z przekonaniem, że nie wystarczą same słowa, skoro nie będzie im towarzyszyła modlitwa i kontemplacja” (o.W.K.jw.).

***

Rozważając spór o autorstwo Różańca, nie można pominąć przekazu, iż „uczestnicy wypraw krzyżowych w XI wieku przywieźli różaniec na Zachód, znany w swej formie choć różnej treści - wśród palestyńskich wyznawców islamu. Krzyżowcy udawali się do Ziemi Świętej, by bronić kolebki chrześcijaństwa przed wymazaniem go z historii tamtej ziemi. Wrócili z czymś, co stało się skuteczniejszym orężem w walce o wiarę i jej promocję” (ks.Jarosław Krzewicki). Należy jeszcze wspomnieć o tym, że liczne przekazy zajmujące się historią bliskowschodnich chrześcijan zwanych maronitami, podają, iż to oni wprowadzili na grunt rzymskokatolicki Różaniec oraz Drogę Krzyżową:

Źródła opracowania: Rainer Scherschel „Różaniec modlitwa Jezusowa Zachodu”; ks.Marek Chmielewski „W szkole różańca świętego”; o.Stanisław Maria Kałdon – „Logos i etos Różańca” – patrz bibliografia; o.Jacek Salij – „Parę słów na temat prehistorii różańca” http://adonai.pl/modlitwy/?id=rozaniec&action=23

http://www.rozaniec.dominikanie.pl/006.html

http://liturgia.wiara.pl/doc/2182301.Modlitwa-rozancowa



Wielu następców św.Dominika, jego współbraci i sióstr zakonnych, zasłużyło na szczególne uznanie za rozkrzewianie modlitwy różańcowej (patrz: RÓŻANIEC W ŻYCIU ŚWIĘTYCH I BŁOGOSŁAWIONYCH). Ale nie tylko święci i błogosławieni dominikańscy walnie przysłużyli się rozprzestrzenieniu Różańca na cały świat. Byli także inni ojcowie, którzy upamiętnili się jako wielcy czciciele tej modlitwy, stając się dla wiernych żywym przykładem tej czci, zaś dzięki pozostawionym przez siebie dziełom propagującym Różaniec, upamiętnili się w historii zakonu i świata. Oto oni:

O.Jakub Sprenger OP (1436-1496) w czasie modlitwy przed figurą Maryi w Kolonii miał usłyszeć Jej polecenie: „Czemu szukasz nowych sposobów, kiedy masz stary i wypróbowany w moim Różańcu. Jemu również przypisuje się wprowadzenie do różańca tajemnic radosnych, bolesnych i chwalebnych.

O.Tomasz od św. Jana OP (+1560) w Puebla de la Angelos (Meksyk) gromadził tłumy wiernych na kazaniach różańcowych. Wprowadzał odmawianie różańca w szpitalach i więzieniach.

O.Antonin z Przemyśla OP (+1619) kaznodzieja i pisarz różańcowy. Pozostało po nim dzieło: „Różaniec, pospolicie różany wianek Najświętszej Panny Maryi, Matki Bożej”, Kraków 1583.

O.Fabian Birkowski OP (+1636) słynny kaznodzieja. Opublikował dzieło p.t.: Żywot wyznawcy św.Dominika... (Kraków 1626), w którym dość dużo miejsca poświęca różańcowi.

O.Abraham Bzowski OP (1567-1637) słynny historyk Kościoła, wybitny kaznodzieja założyciel wielu bractw różańcowych w Krakowie i Wrocławiu. Opublikował: „Florida mariana...” (Wenecja 1612), „Monile gemmeum divae Virginis Deiparenti...” (Kolonia 1615), „Trilogium B. Virginis...” (Wenecja 1596), „Rosarium seu exercitia pietatis christianae...” (Poznań 1599), „Różaniec Panny Maryi...” (Kraków 1600).

O.Justyn Miechowita OP (1594-1644) — słynny kaznodzieja i mariolog. Opublikował „Discursus praedicabilis super litanias Lauretanas B.M.V....” (Paryż 1642).

O.Błażej Derey OP (+1645) kaznodzieja, kompozytor. Wydał drukiem „Pieśni nabożne które przy gromadnym odprawianiu różańców...” (Kraków 1644, reprint PAX Warszawa 1977).

O.Mikołaj Rudolfi OP (+1650), generał zakonu. Jego list z 2 lutego 1631 r. stał się udokumentowanym hymnem pochwalnym na cześć Królowej Różańca Świętego. Napisał m.in.: „Salomon w czasie epidemii kazał wygnać czarodziejów i znachorów, a nadzieję pokładać w Bogu. Tak też i my mamy Najłaskawszą Dziewicę Różańcową, do której należy się zwracać podczas kłopotów, błagajmy, aby Ona wspierała nas według niepojętej swojej możliwości.” Podaje szereg przykładów wstawiennictwa Maryi.

O.Bazyli Jastrzębski OP — wydał Uwagi duchowne albo dyskursy nabożne na tajemnice Różańca świętego, (Kraków 1670)

O.Antoni la Quieu OP (+1676). O nim to pisał wcześniej wspomniany O. Mikołaj Rudolfi: „Zdrowaś Maryjo nie milkło na jego ustach wtedy, gdy chodził, mówił, czy spoczywał, a głosząc modlitwę różańcową przemieniał się i wpadał w ekstazę.” Przez jakiś czas był w zakonie generalnym promotorem Różańca.

O.Tomasz Kruszewski OP († 1718) — związany był z sanktuarium maryjnym w Podkamieniu (dzisiaj Ukraina). Opublikował pracę o tym miejscu p.t.: Góra Różańca świętego..., (Podkamień 1716)

O.Cyprian Sapecki OP († 1724) — opublikował dzieło; „Różaniec Kaznodziejski” (Kraków 1718 i wydanie poszerzone Kraków 1720).

O.Grzegorz Szymak OP († 1775) — kaznodzieja prowincji litewskiej. Napisał i opublikował: Żywoty Świętych Pańskich Zakonu Kaznodziejskiego (Wilno 1760) i Prerogatywy Zakonu Kaznodziejskiego..., (Wilno 1755). Obie prace zawierają szereg powiązań z modlitwą różańcową

O.Tomasz Mamachi OP w 1792 r. na polecenie generała zakonu rozpoczął pisanie tzw. Roczników Zakonu, w których podaje wyczerpujące informacje o początkach różańca.

O.Jakub Falkowski OP (1778-1836) — słynny kaznodzieja prowincji litewskiej i organmistrz. Opublikował „Ogród różany...” (Wilno 1822)

O.Henryk Dominik Lacordaire OP († 1861) — kazaniami różańcowymi leczy Francję po rewolucji, w 1855 r. w Prouille (Francja), kolebce Różańca z czasów św. Dominika, buduje nowy kościół p.w. Ave Maria.

O.Jacek Cormier OP († 1917) — w 1880 r. ze składek zakonu wykupił cały teren (w Prouille) związany z dominikańskimi początkami Różańca. O Maryi pisał: „Ona kocha mnie więcej niż sto matek, wiedziałem o tym teoretycznie, ale przez tajemnice Różańca dochodziłem do tej słodkiej praktyki życia.”

O.Konstanty Żukiewicz OP (1894-1948) — słynny kaznodzieja i pisarz maryjny. Jego publikacje zostaną podane w bibliografii (http://www.rozaniec.dominikanie.pl/006.html)

O.Antoni Górnisiewicz OP (1871-1948) — słynny kaznodzieja, wiele dzieł o różańcu opublikował w „Róży Duchownej” i „Szkole Chrystusowej”.

„Dlaczego Różaniec jest tak bardzo dominikański ? Ma to związek z dwoma podstawowymi faktami z początków zakonu braci kaznodziejów. Mało kto wie, że drugi zakon świętego Dominika (czyli żeński – mniszek) jest chronologicznie pierwszym. Zanim ojciec Dominik Guzman posłał braci na misje nawracania albigensów na południu Francji, stwierdził, że do tego jest konieczne wsparcie modlitewne. Dlatego powołał do życia zgromadzenie mniszek, których jedynym zadaniem była modlitwa i kontemplacja – bez tej pomocy kaznodziejstwo braci w białych habitach nie odniosłoby skutku” (Juliusz Gałkowski „Rozważając wcielenie” - „Egzorcysta” jw.).

SŁYNNI POLSCY KAZNODZIEJE RÓŻAŃCOWI Z OSTATNICH DZIESIĘCIOLECI: O.Gundysław Junik (1880-1954), O.Łucjan Wołek († 1968), O.Alfons Kwapień (1912-1974), profesor homiletyki dominikańskim seminarium duchownym, O.Wojciech Kobzdej († 1975), O.Józef Burda († 1978), O.Anzelm Jezierski († 1980), O.Sylwester Paluch († 1983), O.Alojzy Barwacz († 1999), O.Szymon Niezgoda († 2002) — kaznodzieja różańcowy, autor publikacji na temat różańca. Często zabierał głos w Katolickim Radio Lublin i w Katolickim Radio Podlasie.

Źródło: http://www.rozaniec.dominikanie.pl/006.html

Dzięki nim, jak też dzięki poparciu wielu zakonów i hierarchów, modlitwa różańcowa stała się własnością całego Kościoła łacińskiego w wieku XVI, zaś bractwa różańcowe spotykamy we wszystkich krajach, gdzie tylko dominikanie mieli swoje placówki. A wtedy mieli je wszędzie.

***

Nazwaliśmy różaniec „własnością chrześcijaństwa”, gdyż dopiero w Kościele katolickim stał się on powszechną własnością jego wyznawców i przybrał formę oryginalną, własną, wyróżniającą się od „różańców” wśród innych religii świata.

W w/w opracowaniu korzystano także z książki Antonio A.Borellego „Różaniec - ratunek dla świata” Instytut im. ks.Piotra Skargi Kraków 2006

TRIUMFALNY POCHÓD RÓŻAŃCA PRZEZ ŚWIAT

Zbawienne skutki długich modlitw pustelników, które trzymały na dystans wszelkie ataki szatańskie, sprawiły, że „niebawem Różaniec stał się także praktyką chrześcijan, którzy nie opuścili tego świata. Właśnie oni tym bardziej potrzebowali pomocy z nieba.

Przełom dokonał się w Irlandii, gdzie świeccy otrzymywali w charakterze pokuty polecenia odmówienia jednej, dwóch lub trzech „pięćdziesiątek”; pod tą nazwą kryło się pięćdziesiąt „Ojcze nasz”. Praktyka ta szybko zaczęła się upowszechniać dzięki licznym księgom pokutnym, zawierającym sugestię zastępowania Psalmów modlitwą „Ojcze nasz”. Tak oto Różaniec opuścił mury klasztorów i już w IX wieku papież Leon IV zalecał świeckim odmawianie Różańca „Pater noster”. Jego zachęta wiązała się z przekonaniem, że tej właśnie formie modlitwy zawdzięczano odparcie Saracenów spod wrót Rzymu...

„W dziejach Różańca szczególne znaczenie ma XVw. lub przełom XV i XVI w. Wtedy to modlitwa różańcowa uzyskała swoją dzisiejszą postać: zaczęto łączyć odmawianie modlitwy z rozważaniem tajemnic, "Zdrowaśki" przeplatać z "Ojcze nasz", posługiwać się stałym zestawem tajemnic radosnych, bolesnych i chwalebnych, a także powszechnie używać koronek [różańcowych]. A jednak nawet wtedy Różaniec mógł pozostać jeszcze jednym z wielu nabożeństw, które powstały w średniowieczu, a potem poszły w zapomnienie. Stało się jednak inaczej – i wolno sądzić, że był to palec Bożej Opatrzności. Różaniec bowiem szybko okazał się jedną z najbardziej popularnych modlitw. Ilość osób praktykujących go – rosła w oczach. Wpłynęły na to dwa fakty: powstanie bractw różańcowych i poparcie ze strony Stolicy Apostolskiej.

Na potrzebę utworzenia bractw zrzeszających osoby odmawiające Różaniec, już w XV wieku zwrócił uwagę bł. Alan de Roche, bretoński dominikanin. W miejsce rozmaitych małych zrzeszeń, zabiegał o utworzenie jednej organizacji, która miałaby siedzibę w Rzymie i akceptację Kościoła, a jej członkowie posługiwaliby się jedną formą Różańca (w tamtym czasie modlitwa ta miała różne odmiany). Bractwo różańcowe założone przez bł.Alana w bretońskim Douai – pod nazwą Bractwa Psałterza Jezusa i Maryj – przyczyniło się zarówno do ujednolicenia Różańca (przybrał formę bardzo podobną do tej, jaką znamy dzisiaj), jak i do zjednoczenia różnych grup modlących się na nim. Jednak decydujące znaczenie miało uzyskanie aprobaty papieskiej, którą w roku śmierci bł.Alana (1475) wyjednał dla bractwa różańcowego w Kolonii, tamtejszy przeor dominikanów.

Od tej pory bractwo rozwijało się w zawrotnym tempie. O ile w samej Kolonii na początku liczyło ok. 5 tysięcy członków, to już po roku było ich dziesięć razy tyle, a w ciągu kilku lat rozrosło się do setek tysięcy osób zgrupowanych w różnych częściach Europy. Byli to ludzie najróżniejszych stanów – nie tylko mieszczanie, ale też szlachta i chłopi, a nawet królowie... Nazwisko członka bractwa było wpisywane do księgi, a on sam zyskiwał udział w modlitwach innych (za życia i po śmierci) oraz mógł korzystać ze specjalnych odpustów...” (Paweł Milcarek „Różaniec idzie w lud” – „Różaniec” nr 2/2003 – tam znajdziesz całość).

Średniowieczne kodeksy stawiają pytanie o drogę do świętości. Czy iść ku niej szlakiem heroicznych cnót, czy może sięgnąć po różaniec. Druga ścieżka jest z pewnością łatwiejsza. Nie dziwi więc, że wielu ludzi sięgnęło po to narzędzie nieustannej modlitwy” (Wincenty Łaszewski „Tam nie ma...” jw.). Ale przede wszystkim, modlitwę tę spopularyzowali święci Pańscy, gdyż była ona ich modlitwą ulubioną, z którą nie rozstawali się nigdy (patrz: RÓŻANIEC W ŻYCIU ŚWIĘTYCH I BŁOGOSŁAWIONYCH).

Dla wielu świętych, błogosławionych oraz Sług Bożych, Różaniec ustępował pierwszeństwa jedynie Mszy świętej. Tuż po niej był on dla nich najważniejszym wyznacznikiem każdego dnia. Poczynając od wieku XVI, nie było pośród świętych takich osób, które by tej modlitwy same nie odmawiały i nie rozpowszechniały jej pośród ludu Bożego.

Papieże i Różaniec

Nadprzyrodzone pochodzenie różańca zostało potwierdzone przed długi szereg papieży, poprzez Leona X (1521), św. Piusa V (1572), Grzegorza XIII (1585), Sykstusa V (1590), Klemensa VIII (1605), Aleksandra VII (1667), bł. Innocentego XI (1689), Klemensa XI (1721), Innocentego XIII (1724), Benedykta XIV (1758) i samego Leona XIII (1903). (http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/953). „Kolejni papieże powtarzali pochwały, które ich poprzednicy wygłaszali pod adresem tej modlitwy oraz wydawali pisma, w których nadawali nowe odpusty i przywileje istniejącym i powstającym stowarzyszeniom różańcowym. Wszystkie decyzje papieskie kontynuowały i potwierdzały bardzo przychylne stanowisko Kościoła wobec Różańca” (ks. Józef Orchowski).

„Decydujące znaczenie dla rozpowszechnienia się bractw miało uzyskanie aprobaty Rzymu, ale przełomowe znaczenie miał dekret Leona X wydany w 1520 roku. Uznaje się, że właśnie wtedy Różaniec uzyskał oficjalne poparcie Kościoła. Działo się to w chwili, gdy rozpetywała się zawierucha herezji reformacyjnej Lutra. W tych trudnych czasach odmawianie Różańca (i noszenie go przy sobie) stawało się oznaką katolickości. Liczni członkowie bractw różańcowych wykazali się wówczas – zwłaszcza tam, gdzie katolików prześladowano – szczególnym przywiązaniem do wiary i Kościoła... Tak więc, Różaniec będąc oznaką katolickości, powoli wyrastał na najbardziej popularną modlitwę katolicką” (Paweł Milcarek jw.).

Papież Hadrian VI (pontyfikat 1522-1523) twierdził, że „różaniec zwycięża szatana”. Papież Paweł III (1534-1549) mówił, że „przez różaniec święty Dominik powstrzymał gniew Boży nad Francją i Włochami”. Papież Juliusz III (1550-1555) głosił, że „różaniec jest ozdobą Kościoła Rzymskiego”. Jednak „pierwszym ze wszystkich papieży, którzy nadali wielki impuls modlitwie różańcowej, na pewno był święty Pius V.

Święty Pius V (1566-1572) miał „tak wielkie nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny i tak bardzo powierzał się Jej pomocy, że mimo, iż z racji swego urzędu musiał podejmować bardzo wiele zadań, to jednak nigdy nie zaniedbywał odmawiania Różańca”. Miał zwyczaj powtarzać, że ma większe zaufanie do łaski Bożej i do modlitwy niż do militarnych fortyfikacji, jakie kazał zbudować w Państwie Kościelnym.

Już w 1566 roku, czyli w pierwszym roku swego pontyfikatu, napisał bullę o Różańcu i Bractwach Różańcowych. Trzy lata później opublikował drugą bullę i jeszcze w tym samym roku 1569, w jesieni, wydał konstytucję apostolską „Consueverunt Romani Pontifices”, która jako najważniejsza, uznawana jest za „magna charta” Różańca”...


Ojciec Święty Pius V

Jego pontyfikat przypadł na bardzo trudny czas dla Kościoła, ale chyba najpoważniejszym zagrożeniem w tym okresie stali się Turcy, zdecydowani wrogowie wiary chrześcijańskiej, którzy chcieli podbić całą Europę, a na miejsce chrześcijaństwa, w podbitych krajach wprowadzić islam. W słynnej bitwie morskiej pod Lepanto doszło do walki potężnej floty tureckiej wyruszającej na wcześniej zaplanowany podbój z nieporównanie mniejszą flotą chrześcijańską. Jednak dzięki pomocy z nieba, dzięki niezłomnej wierze papieża, iż Różaniec wyjedna u Boga kolejny cud, bitwa zakończyła się całkowitym pogromem floty tureckiej – (patrz: Krucjaty i zwycięstwa różańcowe)... Senat Wenecji, która jako jedna z nielicznych krajów chrześcijańskich uczestniczyła w tej bitwie, dla uczczenia zwycięstwa kazał namalować obraz, a na nim umieścić napis po łacinie: „Nie męstwo, nie wojsko, nie dowódcy, lecz Matka Boża Różańcowa uczyniła nas zwycięzcami”.

Dlatego w dniu 5 marca 1572 roku święty Pius V opublikował kolejną bullę „Salvatoris Domini” dla upamiętnienia tego zwycięstwa. Po dwunastu dniach, w obecności kardynałów zebranych na konsystorzu ustanowił dzień 7 października świętem Matki Boskiej Zwycięskiej. Do tego liturgicznego tytułu dodał jeszcze tytuł: „Maryja Wspomożenie Wiernych”. Ponadto, obdarował Różaniec kolejnymi odpustami i zalecił codzienne odmawianie „Zdrowaś Maryjo” przed Godzinami Liturgicznymi.

Grzegorz XIII (1572-1585) już w pierwszym roku swego pontyfikatu wydał motu proprio nt. różańca pod tytułem „Monet Apostolus”. Mając jeszcze w pamięci niedawne zwycięstwo pod Lepanto, na prośbę dominikanów, ustanowił uroczystość Różańca Świętego, wyznaczając jej pierwszą niedzielę października i rozszerzając na wszystkie kościoły, w których znajdują się kaplice lub ołtarze ku czci Najświętszej Maryi Panny Różańcowej.

Ponadto w swojej spuściźnie pontyfikalnej pozostawił wprowadzenie pojęcia „tajemnic” różańcowych oraz ustanowienie kolejnych szesnastu odpustów różańcowych, które powiązał z koniecznością spełniania dzieł miłosierdzia.

Grzegorz XIV, kierujący Kościołem w latach 1590-1591, przekonywał wiernych, że „różaniec jest wytępieniem grzechu, odzyskaniem łaski i przymnożeniem chwały Bożej”...

Drugim „papieżem różańcowym” określano Klemensa VIII (1592-1605), który wydał aż 19 bulli zachęcających wiernych do odmawiania tej modlitwy. W 1593 roku Różaniec został przez niego uznany za „środek kościelny do wywyższenia Stolicy Apostolskiej i wiary katolickiej, dla zniszczenia herezji i utrwalenia pokoju między książętami chrześcijańskimi”. Swoim papieskim autorytetem utwierdził wprowadzoną przez Grzegorza XIII październikową uroczystość Różańca Świętego oraz ustalił kolejne odpusty dla Bractw Różańcowych.


Ojciec Święty Klemens VIII

Paweł V sprawujący władzę papieską w Kościele w latach (1605-1621), twierdził, że „różaniec jest skarbem łask”. W okresie swego pontyfikatu wydał odpowiednie dekrety dotyczące erygowania Bractw Różańcowych w ogólnodostępnych obiektach sakralnych, takich jak kościoły czy kaplice.

Papież Urban VIII (1623-1644) był zdania, że „przez różaniec wzrasta liczba chrześcijan najgorliwszych”.

Papież Klemens X (1670-1676) rozszerzył możliwość obchodzenia październikowej uroczystości Różańca Świętego również na te kościoły, które nie posiadają kaplicy, czy choćby tylko ołtarza Najświętszej Maryi Panny Różańcowej. Także i on ustanowił dla Bractw Różańcowych cztery kolejne odpusty, podkreślając jednocześnie konieczność łączenia ustnej modlitwy różańcowej z kontemplacją poszczególnych tajemnic różańcowych.

Papież Innocenty XI (1676-1689) zatwierdził przygotowany przez ówczesnego generała dominikanów zbiorczy wykaz odpustów i przywilejów różańcowych, które wciąż uzupełniane i rozszerzane przez kolejnych papieży tak namnożyły się przez lata, że uporządkowanie ich było niezbędną koniecznością.

Papież Klemens XI (1700-1721) uroczystość Różańca Świętego ustanowił świętem całego Kościoła powszechnego.

Trzecim „papieżem różańcowym” był Sługa Boży Benedykt XIII (1724-1730), dominikanin, który będąc jeszcze kardynałem w Rzymie, ze względu na swoje wielkie nabożeństwo do Matki Bożej Różańcowej, chciał, aby w jego prywatnej kaplicy zostało utworzone bractwo Różańca. „Jako biskup w Benewencie dla rozwoju życia religijnego wśród wiernych, w katedrze i we wszystkich kościołach diecezji wprowadził publiczne odmawianie Różańca i dobitnie polecił wszystkim proboszczom oraz kierownikom Bractw Różańcowych, objaśnianie ludowi znaczenia oraz wielkiej duchowej wartości tego nabożeństwa.

Wykorzystywał wszelkie okazje, aby mówić o Różańcu: szczególnie polecał go jako środek rozpowszechniania prawdziwej pobożności i dochodzenia do kontemplacji. Jako papież bronił przywilejów bractw, potwierdzał ich odpusty i dodawał następne.

Wśród licznych odpustów, jakimi kolejni papieże obdarzali Różaniec Święty, Benedykt XIII nadał specjalny przywilej tzw. Odpustom dominikańskim, na mocy którego wierni mogli zyskać 100 dni odpustu za każde „Ojcze nasz” i za każde „Zdrowaś” przy odmawianiu co najmniej jednej cząstki różańca na koronce pobłogosławionej przez dominikanów. Odpust ten mogli nadawać tylko dominikanie lub kapłani upoważnieni przez Stolicę Apostolską albo generał dominikanów. Ponadto „dla pocieszenia niewykształconych”, którzy nie są w stanie rozmyślać, w ścisłym znaczeniu, o tajemnicach różańcowych, pozwolił, aby dla uzyskania odpustów wystarczającym było samo pobożne odmawianie Różańca.

Ażeby „przywiązanie do Różańca nie doznało szkody”, potwierdził zakaz ustanawiania nowych typów Różańca, bez wcześniejszego zasięgnięcia rady Stolicy Świętej.


Ojciec Święty Benedykt XIII

W celu troski o rozpowszechnienie Różańca na wszystkich kontynentach, zezwolił magistrowi generalnemu dominikanów na delegowanie prowincjała zakonu w najbardziej odległych rejonach (Daleki Wschód, Ameryka Łacińska, tereny misyjne itd.). Wreszcie, by ułatwić urządzanie procesji różańcowych w pierwszą niedzielę października, udzielił bractwom możności organizowania ich na dowolnej trasie, bez wstępnego pozwolenia proboszczów oraz licencji biskupa diecezjalnego.

Nigdy nie stracił gorliwości w rozpowszechnianiu nabożeństwa do Matki Bożej Różańcowej. Kiedy udawał się z wizytacją do rzymskich kościołów, zawsze z wiernymi odmawiał Różaniec. Poza tym miał do dyspozycji sporą ilość różańców, obdarowując nimi osobistości, które przybywały złożyć mu wizytę.

Następnym „papieżem różańcowym” był Pius IX (1846-1878) także znany z wielkiej pobożności różańcowej. Podczas jego pontyfikatu wiele Bractw Różańcowych wprowadziło pobożny zwyczaj praktykowania „piętnastu sobót” na cześć Matki Bożej Różańcowej. Papież zatwierdził tę praktykę już na początku swego pontyfikatu, przyznając dodatkowe odpusty dla wiernych podejmujących ją.

Ponieważ w wielu krajach rozpowszechnił się pewien szczególny sposób odmawiania różańca, wprowadzony na początku XVw. przez młodego kartuza z Trewiru, Pius IX musiał zająć w tej sprawie odpowiednie stanowisko. Po rozważeniu sprawy, wydał oficjalną zgodę na to, aby do modlitwy „Zdrowaś Maryjo”, po wymówieni imienia Jezus - włączano odpowiednie „klauzule” czyli dopowiedzenia związane z rozważaną tajemnicą (patrz: Sposoby odmawiania Różańca).



Pius IX, widząc w Różańcu pancerz i obronę „dla łatwiejszego wykorzeniania wielu wszędzie pojawiających się potwornych błędów epoki”, w swoim liście apostolskim „Egregiis suis” z 1869 roku, zaprosił wiernych do codziennej modlitwy różańcowej w intencji Soboru Watykańskiego I. Ponadto zainteresował się inicjatywą Różańca Nieustającego, który stawał się coraz bardziej popularny w całej Europie a nawet w Nowym Świecie.

Do czasów Leona XIII 35 papieży wydało 135 listów apostolskich o różańcu.

Kolejnym papieżem, który walnie przyczynił się do rozpowszechnienia modlitwy różańcowej, był papież Leon XIII (1878-1903), nazwany przez potomnych „najbardziej różańcowym papieżem wszystkich czasów”.

Być może to jego nadzwyczajne zaangażowanie w apostolat różańcowy wypływało stąd, iż był pod wielkim wpływem lektury „Przedziwny sekret Różańca świętego” Ludwika Marii Grigniona de Montforta, którego zresztą sam beatyfikował. Jednak cokolwiek przyczyniło się do tego, Leon XIII już od początku swojej posługi miał wewnętrzne przekonanie, że wobec postępującej sekularyzacji europejskiej, której wpływ dał się odczuć w całej kulturze, „modlitwa różańcowa stanie się opatrznościowym narzędziem odnowienia wiary”. W związku z tym propagował Różaniec poprzez encykliki, pisma i słowa, w których zachęcał, aby był on modlitwą tak częstą, aż stanie się zwyczajem. Aby Bractwa Różańcowe organizowały publiczne procesje; aby we wszystkich kościołach i kaplicach poświęconych czci Matki Najświętszej, uroczyście odmawiano przynajmniej jedną część różańca wraz z litanią loretańską; aby odmawianie różańca z ludem było połączone z nabożeństwem lub wystawieniem Najświętszego Sakramentu; aby przez odmawianie różańca wierni przyczyniali się do wspierania zarówno siebie, jak i Kościoła powszechnego w jego potrzebach i aby żadna rodzina chrześcijańska nie dopuściła, by minął jakiś dzień bez odmawiania różańca.

W latach 1833-1898 wydał on aż 12 urzędowych pism odnośnie Różańca świętego. Można je nazwać encyklopedią różańcową, jako że zawierały nie tylko streszczenie dotychczasowego nauczanie na temat Różańca i jego podstawowych elementów, ale też przedstawiały go jako szczególną formę kultu Najświętszej Maryi Panny. Łącznie, w całym swoim pontyfikacie, ten wielki papież zostawił 22 oficjalne dokumenty dotyczące różańca.


Ojciec Święty Leon XIII

„W swojej encyklice „Supremi Apostolatus Officio” z 1883 roku przedstawił Różaniec jako środek zaradczy przeciwko trzem zasadniczym nieszczęściom, które dręczyły ówczesne społeczeństwo, ale jego wskazania są nadal aktualne.

Pierwszym była „niechęć do życia pokornego i pracowitego”, którą Różaniec leczy lekcjami Tajemnic Radosnych... Drugim nieszczęściem, jakie święty Leon XIII przedstawia w swojej encyklice, jest „strach przed cierpieniem i ofiarą”, który Różaniec leczy za pomocą prawdziwej kontemplacji Tajemnic Bolesnych. Trzecim nieszczęściem wymienionym w encyklice, jest „obojętność wobec dóbr przyszłych”, którą Różaniec leczy rozważaniem Tajemnic Chwalebnych.

Święty Leon XIII wprowadził także nabożeństwa różańcowe w całym miesiącu październiku, podniósł święto Matki Bożej Różańcowej do rzędu świąt drugiej klasy, a do litanii loretańskiej włączył wezwanie: „Królowo Różańca Świętego, módl się za nami”. „Wielka fala miłości do tej modlitwy narodziła się wtedy na całym świecie” (o.E.C.jw.).

W 1893 roku, w encyklice wydanej z racji złotego jubileuszu święceń biskupich, wdzięczny za wszelkie dobrodziejstwa otrzymane przez wstawiennictwo Matki Bożej, do litanii loretańskiej włączył wezwanie: „Królowo Różańca Świętego, módl się za nami”. Podkreślił także powszechny wzrost modlitwy różańcowej, ale mając świadomość, że to jeszcze nie spełnia jego oczekiwań - w rok później, w kolejnej encyklice, stwierdził ze smutkiem, że nabożeństwo to, ciągle jeszcze nie jest zadawalająco praktykowane. Dlatego w jednej z kolejnych encyklik wezwał duszpasterzy i wiernych do codziennego odmawiania Różańca we wszystkich katedrach oraz we wszystkie święta w parafiach, podkreślając, że dzięki temu pobożność różańcowa oraz głębokie tajemnice wiary będą silniej wpisały się w ludzkie umysły, co szczęśliwie zaowocuje tym, że ludzie będą naśladować to, co zawierają i otrzymywać to, co obiecują...

„Odwołując się do tego, co jest na dnie każdego chrześcijańskiego serca, mianowicie do wrażliwości i miłości wobec Matki Pana. „Różańcowy papież” wskazywał na opatrznościową rolę tej modlitwy w historii i jej niezwykłą skuteczność. Zachęcał do jej odmawiania, a także ukazywał formy jakie powinna przyjmować. W różańcu widział narzędzie zaprowadzenia jedności i pokoju w świecie. Potwierdził wiele przywilejów i odpustów różańcowych, a także udzielił nowych” (ks.Marek Chmielewski).

Wobec spadku żywotności i popularności Bractw Różańcowych, Ojciec Święty pobudził bractwa do wzmożonej aktywności i podkreślił ich wartość na drodze wiary, wydając, w 1898 roku, Konstytucję „Ubi primum” o Bractwiach Różańcowych. Znane już święto Matki Bożej Różańcowej podniósł do rzędu świąt drugiej klasy oraz pomnożył odpusty i przywileje różańcowe, publikując ich spis.

Leon XIII własnym przykładem umacniał w oczach wiernych rangę Różańca świętego, jako że osobiście należał do stowarzyszenia Różańca Nieustającego, wybierając dla siebie na godzinę modlitewnego czuwania różańcowego każdy pierwszy dzień miesiąca od godziny 22 do 23. Wszystko to sprawiło, że za jego pontyfikatu: nabożeństwo różańcowe, zwłaszcza październikowe, rozszerzone zostało na cały katolicki świat, wzrosła pobożność i cześć Maryi, Królowej Różańca Świętego; słowem „Wielka fala miłości do tej modlitwy narodziła się na całym świecie” (o.E.C.jw.)...

Obszerna i szczegółowa analiza dokumentów tak licznych pism papieskich na temat Różańca świętego, znajduje się na stronie: http://www.centrum.saletyni.pl/modlitwa/roaniec/157-leon-xiii-1878-1903-papie-roacowy

Papieże - Pius XI i Czcigodny Sługa Boży Pius XII codziennie ze swoimi domownikami odmawiali różaniec, widząc w nim nadzieję na zażegnanie światowego konfliktu.. Nadto, papież Pius XI wydał osobny dokument: „O Różańcu Najświętszej Maryi Panny”(29.IX.1937). A gdy przyjmował na uroczystej audiencji młodych małżonków, dawał na pamiątkę - mężom książeczkę do nabożeństwa, a żonom – różaniec, mówiąc im: „Odmawiaj go codziennie, tak jak papież to czyni”.

Święty Jan XXIII w „Dzienniku duszy” i w encyklikach oraz przemówieniach, podkreślał wagę tej modlitwy. „W Liście apostolskim pt „Il religioso convegno” (29 IX 1961) wzywał do modlitwy na różańcu o pokój na świecie, podkreślając zarazem, że jest to modlitwa prawdziwie mistyczna, a przy tym społeczna, publiczna i uniwersalna uwzględniająca codzienne oraz nadzwyczajne potrzeby Kościoła, narodów i świata” (ks.Marek Chmielewski).

Błogosławiony Paweł VI wypowiadał się o tej modlitwie w encyklice „Christi Matri” z 1966 roku. To on nazwał różaniec „streszczeniem Ewangelii” i wskazał na „ewangeliczną naturę różańca”, jako że w jego tajemnicach rozważamy zbawcze wydarzenia z życia Chrystusa Pana i Jego Matki oraz naukę Zbawiciela. Dowodził, że różaniec nie sprzeciwia się liturgii, ale do niej przygotowuje; jest Ewangelią na co dzień. Temat różańca poruszył także w 2 adhortacjach apostolskich, ale najpełniej pisał o nim w adhortacji apostolskiej z dnia 2 lutego 1974 roku: „Marialis cultus”, czyli „O pogłębieniu naszej pobożności i czci do Matki Chrystusowej”. Omawiając w nim cały szereg świąt Matki Najświętszej, które obchodzimy w Kościele powszechnym i w naszej Ojczyźnie, dwie formy modlitwy zalecił wszystkim: „Anioł Pański” i różaniec”. Wszyscy zaś oni, łącznie ze świętym Janem Pawłem II, niejeden raz w swoich publicznych przemówieniach zachęcali wiernych do ukochania i codziennego odmawiania Różańca Świętego.

Święty Jan Paweł II (1978-2005) Rok Maryjny (1987-88) rozpoczął modlitwą różańcową, transmitowaną przez telewizję na cały świat. Wskazał na Różaniec w czasie Synodu (25 XI 87), jako na „uprzywilejowany sposób okazywania wobec Maryi naszego oddania się oraz pogłębiania wiary i miłości do Jej Syna Jezusa”.

Pod koniec 2002 roku, wystosował do wiernych całego świata List Apostolski - „Rosarium Virginis Mariae”, w którym „nie tylko obdarzył Kościół pogłębioną i oryginalną teologią modlitwy różańcowej, nie tylko podniósł ją do rangi zbawczej kontemplacji tajemnic ziemskiego życia Jezusa, ale jako Pasterz ludu Bożego dużo miejsca poświęcił praktyce odmawiania Różańca” (ks.Józef Kudasiewicz), ale i sam, „z różańcem w ręku, często był „demaskowany" przez wszędobylskich fotoreporterów. W każdą pierwszą sobotę miesiąca modli się z wierzącym światem „radiowym różańcem" (o.Józef St. Płatek, ZP).


Święty Jan Paweł II

„Z osobistych wypowiedzi papieża [Franciszka] wiadomo, że codziennie odmawia on cały Różaniec – wszystkie tajemnice” (http://www.radiomaryja.pl/ z dn. 30.10.2014), a także w swoich wystąpieniach, często odwołuje się do wielkiego znaczenia modlitwy różańcowej, zachęcając do odmawiania jej.

„Warto wiedzieć, że... wydany w roku 1891 na zlecenie generała Dominikanów, Józefa Marię Larroca, zbiór papieskich dokumentów różańcowych, zawiera 219 różnych bulli i dekretów zatwierdzających lub promujących bractwa różańcowe oraz inne formy pobożności różańcowej, przyznających odpusty, zachęcających do odmawiania różańca, itp. Jeśli do tego dodać 238 poświęconych różańcowi dokumentów wydanych przez różne urzędy Stolicy Apostolskiej, zbiór ten - liczący sobie 457 dokumentów! - przedstawia się rzeczywiście imponująco... Trudno wątpić, że tak jednoznaczne poparcie Stolicy Apostolskiej dla modlitwy różańcowej przyczyniło się ogromnie do jej popularności w Kościele” (o.Jacek Salij OP).

Rozdział „Papieże i różaniec” – opracowano przede wszystkim na podstawie źródeł:

Angelo Figuerelli „Cuda Różańca Świętego” – patrz: bibliografia.

http://www.niepokalanow.pl/pisma,tom-6,1021-arcybractwo-rozanca-sw,1138

http://ewangelizacja.bielsko.pl/archiwum/index.php?option=com_content&view=article&id=707&Itemid=233

Wincenty Łaszewski „Katechizm w tajemnicach różańcowych” – patrz bibliografia

http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/953

wizerunki papieży pozyskano:

papieża Piusa V ze strony: http://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/04-30a.php3

papieża Jana Pawła II z kartki

pozostałe wizerunki ze strony: http://pl.wikipedia.org/wiki/Poczet_papieży

Wreszcie do rozpowszechnienia tej modlitwy przyczyniły się bardzo liczne objawienia Najświętszej Maryi Panny nie tylko z różańcem w ręku, ale bardzo często z gorącym apelem i zachętą do częstego, codziennego odmawiania tej modlitwy...

Najgorliwsi apostołowie Różańca świętego

Papieże z racji pełnionego urzędu apostolskiego mieli nieporównanie większe możliwości rozkrzewiania modlitwy różańcowej w całym katolickim świecie, ale oprócz nich było też kilku innych, nadzwyczaj gorliwych apostołów różańca, którzy z niezwykłą skutecznością rozpowszechniali tę modlitwę pośród ludu Bożego. W kolejnych wiekach należeli do nich: Na przełomie XVI i XVII wieku – włoski dominikanin Tymoteusz Ricci. Sto lat później, czyli na przełomie XVII i XVIII w. - tercjarz dominikański św.Ludwik Maria Grignion de Montfort. W XIX w. Sługa Boża Paulina Maria Jaricot oraz bł.Bartolomeo Longo. W XX w. Anatol Kaszczuk oraz o.Szymon Niezgoda OP. Od ostatniej dekady XX w. do chwili obecnej – polscy redemptoryści, posługujący się przekazem radiowym, który swym zasięgiem obejmuje niemal cały świat, a od początku bieżącego wieku - inicjatorka i moderatorka Podwórkowych Kółek Różańcowych dzieci – Magdalena Buczek, która ideę tej modlitwy rozkrzewiła już w 31 krajach świata.

Ojciec Tymoteusz Ricci (1579-1643), włoski dominikanin żyjący w trudnym dla Kościoła okresie, był pierwszym spośród czcicieli Różańca Świętego, który przez swoje inicjatywy natchnione Duchem Świętym, przyczynił się do powszechnego zbliżenia się do tej modlitwy i docenienia nadzwyczajnych łask za jej przyczyną. Jego gorliwe apostolstwo na rzecz modlitwy różańcowej, było przez ludzi tak postrzegane, że nazywano go ówczesnym Alanem de Rupe. Tymoteusz postanowił bowiem wyjść z Różańcem Świętym poza kościoły, między lud, aby przybliżyć mu tę zbawienną modlitwę.

Zaczął od ustawiania kapliczek oraz niewielkich kaplic wprost na ulicach włoskich miast, umożliwiając wiernym modlitwę na różańcu tam, gdzie znajdują się, czyli najbliżej domu, najbliżej miejsca pracy, we wspólnocie rodzinnej lub w gronie przypadkowych osób zebranych przed kapliczką. Ludzie zaczęli je nawiedzać, skupiać się obok nich, by wspólnie odmawiać Różaniec, aby śpiewać pieśni maryjne, zwłaszcza w obliczu niebezpieczeństw grożących całym miastom, a także w chwilach zwycięstw.

W niedługim czasie w innych krajach też zaczęto wprowadzać jego inicjatywę. Toteż kiedy za panowania Ludwika XIII, który był królem Francji; po długich wojnach religijnych, po rocznym oblężeniu twierdzy La Rochelle, złamano stale wzrastającą potęgę hugenotów – nie tylko lud francuski, ale i urzędnicy dworscy, gorąco dziękowali Najświętszej Maryi Pannie, wyśpiewując Różaniec przed swymi kapliczkami. Bo byli przekonani, że Ona, Panna Można, za przyczyną Różańca dała im to zwycięstwo.

Tymoteusz Ricci na tym nie zakończył swojej misji. W pierwszej połowie XVII wieku, wraz ze współbratem o. Petroniuszem Martini, przystąpił do wcielana w życie nowej inicjatywy, jaką był pomysł utworzenia Różańca Nieustającego, który miał wznosić się do nieba bez przerwy, nieustannie (patrz dalej – Wieczny Różaniec, Wieczysty Różaniec)... Pomysł ten szybko wyszedł poza granice Włoch, znajdując naśladowców w Niemczech i w katolickiej Francji, lecz najważniejsze było to, że papież Aleksander VII (1655-1667) zatwierdził dla tej nowej formy pobożności odpust zupełny raz do roku, przy tym pozwolił go ofiarować za zmarłych. Odtąd Różaniec Nieustający wpisał się już na trwałe do pobożnych praktyk Kościoła. Po kilku wiekach papież Pius VII (1800-1823) przyznał mu miano Różańca Wieczystego.

Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort (1673-1716) był wielkim misjonarzem różańca. Ze sławnej rodziny świętego Dominika zaczerpnął czułe nabożeństwo i głęboką znajomość treści Różańca Świętego. Będąc w posiadaniu wszechstronnej wiedzy na ten temat, a także mając szczególny osobisty stosunek pełen czci do tej niezwykłej modlitwy, kontynuował rozkrzewianie modlitwy różańcowej poprzez przykład, przez pisma oraz przepowiadanie. Napisał doskonałe dziełko „Przedziwny sekret Różańca świętego”, w którym zawarł wszystko to, co można było w ogóle powiedzieć o różańcu...

„Różaniec święty nie był dla niego zwykłą metodą modlitwy, lecz żywym środkiem apostolatu dla nawrócenia heretyków i grzeszników; środkiem do zapewnienia wytrwałości nawróconym i wiernym... Wszędzie po trochu ustanawiał lub odnawiał Bractwa Różańca świętego, zapisując do nich chrześcijan obu płci i każdej pozycji społecznej. W jego rękach korona Różańca świętego stała się jakby łańcuchem miłości, który łączył między sobą mieszkańców tego samego miasta, tego samego rejonu i zapewniał stałe owoce jego apostolstwa. Wprost niezmierzone było dobro zdziałane przez niego za pośrednictwem Różańca świętego” (wg Montfortiańskiego Ośrodka Maryjnego).


reprod. ze strony: http://www.liturgia.pl/artykuly/Leon-XIII-18781903-papiez-rozancowy.html

Pod koniec XVIII w. czyli w epoce oświecenia i rewolucji francuskiej, misje katolickie znalazły się w dramatycznej sytuacji. Nie tylko pozbawiono je praw zagwarantowanych przez Stolicą Apostolską, ale przede wszystkim wsparcia materialnego, tak że wielu misjonarzy zmuszonych było do opuszczenia swoich placówek. W tych trudnych czasach żyła we Francji, dziś Służebnica Boża Paulina Maria Jaricot (1799-1862), córka lyońskiego przemysłowca, która po latach dziecięcego zachwytu wiarą katolicką, na progu swej młodości praktycznie porzuciła ją i oddaliła się od Boga. Bóg jednak z niej nie zrezygnował, sprawiając, że pewne bolesne doświadczenie, dość szybko przywróciło jej właściwy punkt widzenia na życie i na sprawy Boże, którym została wierna do końca swoich dni. Ale właśnie wtedy, mając zaledwie 17 lat, zdecydowała się żyć tylko dla Boga...

Wcielając w życie powzięty zamiar, zaczęła szukać dziewcząt w swoim wieku w robotniczej dzielnicy Lyonu, aby wraz z nimi prowadzić życie pobożne i pełne uczynków miłosierdzia jako Wynagrodzicielki Serca Jezusa. Pod wpływem wiadomości o tragicznej sytuacji finansowej misji zaczęły one wspierać misjonarzy modlitwą oraz cotygodniową niewielką ofiarą pieniężną, tworząc grupy modlitewne, według pomysłu Pauliny - złożone z 10 osób. Każda z tych osób oprócz modlitwy oraz skromnego datku na misje, miała za zadanie pozyskać nowe wolontariuszki i stworzyć następną, odrębną dziesiątkę. Tak więc dziesiątki bardzo szybko zaczęły się „rozmnażać”... 3 maja 1822 r. grupa świeckich, zatroskanych o nowe formy współpracy misyjnej, przyjmując system Pauliny Jaricot, utworzyła stowarzyszenie, które przybrało nazwę Dzieła Rozkrzewiania Wiary. Ona jednak przekazała wszystko w ręce powstałego Dzieła, sama zaś wkrótce zajęła się nową inicjatywą.

Będąc przekonana, że modlitwą najbardziej pasującą do Dzieła Rozkrzewiania Wiary jest różaniec, począwszy od dnia 8 grudnia 1826 roku, zastosowała wypróbowaną metodę dziesiątek, do utworzenia tzw. Żywego Różańca, tyle, że każda grupa musiała liczyć 15 osób. Tyle bowiem było tajemnic różańcowych... Grupy rekrutowały się z ludzi o różnym wieku. inicjatorka nie chciała bowiem, aby różaniec kojarzono z „zawodowymi dewotkami”, ale pragnęła, by stał się on „modlitwą każdego”.

„Najważniejszą i najtrudniejszą rzeczą jest uczynić Różaniec modlitwą wszystkich” – wyznała. Jednak po pięciu latach krzyżowej drogi, straszliwych przeszkód i prześladowań jakie musiała znosić, Paulina napisała: „Liczba odmawiających dziesiątek różańca rośnie z niewiarygodną szybkością we Włoszech, Szwajcarii, Belgii, Anglii i wielu regionach Ameryki... Wszędzie, gdzie tworzą się piętnastki, można zauważyć nie notowane wcześniej umacnianie się dobra”. Kilka lat później, kiedy z dziesiątek żywych Róż powstawały setki, a z setek tysiące - dodała: „Stopniowo stajemy się zjednoczeni w modlitwie ze wszystkimi ludźmi świata... ... „Wszyscy członkowie, mając udział w dziele nawracania grzesznika, cieszą się wspólnie z jego powrotu. Takie zjednoczenie serc w jedności tajemnic daje Różańcowi szczególną moc w nawracaniu grzeszników” - pisała... „Wszystkich członków róży dotyczy taka sama zasługa, jakby odmówili cały Różaniec” – zapewniała uczestników Żywego Różańca.

Pomysłowi Pauliny przyklasnęło wielu biskupów, a nawet sam generał Zakonu Kaznodziejskiego, który przyłączył Stowarzyszenie Żywego Różańca do wielkiej dominikańskiej rodziny różańcowej. Koła Żywego Różańca po kilku latach działania liczyły ponad milion uczestników ! W ten sposób ta, odmawiana od stuleci, najbardziej popularna modlitwa kontemplacyjna Zachodu, okupiona dożywotnią ofiarą jej wskrzesicielki - przeżyła swój renesans. Troszkę „winien” temu był papież Grzegorz XVI, który już na początku 1832 r. zatwierdził Stowarzyszenie Żywego Różańca i nadał mu liczne odpusty. Dziś chyba nie ma kraju, w którym żyją katolicy, a w którym by nie funkcjonował Żywy Różaniec wiernych.

Choć pomysł spotkał się z życzliwym przyjęciem ze strony Kościoła, a jego fanem był m.in. św. Jan Vianney, Paulina spotkała się też z żywą krytyką. „Najboleśniejsze krzyże to te, które z dobrych intencji ciosają dla nas przyjaciele Boga. Trzeba jeszcze je bardziej kochać, ponieważ są wybrane przez Boga dla naszego uświęcenia”, notowała w swym dzienniku. Proboszcz z Ars opowiadał: „Znam jedną osobę, która potrafi znosić krzyże, bardzo ciężkie krzyże: jest nią Paulina Jaricot”.

„Urodziłam się z żywą wyobraźnią, powierzchowną umysłowością, porywczym i leniwym charakterem. Poświęciłam się całkowicie jednej rzeczy, ponieważ w niczym nie umiałam zachować umiaru” – pisała o sobie Paulina. „Szukałam przed Bogiem środka zapobiegającego zniechęceniu, niemoralności, rozpaczy” – wyznawała w swym dzienniku. Gdy przystąpiła do realizacji śmiałego społecznego planu: stworzenia wzorcowego zakładu przemysłowego, w którym robotnicy mieli żyć z rodzinami ze sprawiedliwie wynagradzanej pracy, zainwestowała w projekt nie tylko cały swój majątek, ale i zaciągnięte pożyczki, ale została oszukana przez finansistów, którym zaufała. Zrujnowana i zniesławiona przeżyła ostatnie lata w skrajnej nędzy. „Mój Boże, wybacz im i obdarz ich błogosławieństwem na miarę cierpień, jakie mi zadają” – modliła się za oszustów... W chwili śmierci Pauliny w jej rodzinnej Francji w Żywym Różańcu modliło się już 2,5 mln ludzi !” (wg Marcina Jakimowicza http://liturgia.wiara.pl/doc/1328388.Nie-ma-rozy-bez-ognia/3).


reprod. Ze strony: http://www.rozaniec.eu/index.php?m=RosaryArticles&a=ShowRosaryArticle&ra_id=9

Błogosławiony Bartolomeo Longo (1841-1926) – wielki konwertyta, który, będąc w młodości kapłanem szatana, po swoim nawróceniu stał się gorliwym czcicielem Najświętszej Maryi Panny – znalazłszy się przypadkiem w starożytnych Pompejach, spostrzegł jak straszliwa nędza społeczna i duchowa gnębi mieszkańców tych terenów; jak okropne żniwo zbiera brak Boga i wiary świętej w życiu tutejszych ludzi. Widząc to, złożył Matce Bożej najżarliwszą przysięgę; „Tak Maryjo, nie odstąpię od tej ziemi, zanim nie zatriumfuje tu różaniec”, po czym podjął straszliwy trud realizacji tej przysięgi na gruncie ludzkich dusz tak twardych i jałowych jak ziemia wulkaniczna. „Jeden cel przyświecał jego duszy: szerzyć różaniec, tę najprostszą formę brewiarza, która nie wymaga nawet umiejętności czytania” (Marek Woś).

Przez długie lata, z największą gorliwością i samozaparciem, wśród nieustannych przeciwności jakie nękały jego dzieło, wypełniał swoją obietnicę z głębokim przekonaniem wewnętrznym co do słuszności tej decyzji, zwłaszcza, że i jego życie do niedawna dalekie było od jakiejkolwiek nadziei na zbawienie. Wydawał pisma „Różaniec” i „Nowa Pompeja”, głosił rekolekcje, uczył ludzi żyć na wzór ukochanej Matki Najświętszej przez organizację wielu dzieł miłosierdzia. Bóg błogosławił jego zamiarom, a Najświętsza Maryja orędowała za nim, gdyż wbrew wszelkiej ludzkiej logice, udało mu się nie tylko uczynić tę osadę różańcowym ogrodem Maryi, ale także wybudować okazały kościół poświęcony Królowej Różańca Świętego, który w krótkim czasie stał się wielkim sanktuarium, a Pompeje zostały uznane za światową stolicę Królowej Różańca Świętego.

Kult różańca Bartolomeo szerzył z tak wielkim zaangażowaniem, że papież Jan Paweł II w dniu 26 października 1980, beatyfikując go nazwał apostołem różańca, a później, w swoim liście apostolskim „Rosarium Virginis Mariae” z 16 X 2002 także wspomniał o nim, podkreślając jego pobożność maryjną.



„W roku 1942 rozpoczyna swoją misję pewien kapłan amerykański pochodzenia irlandzkiego, dziś Sługa Boży, o.Patryk Peyton (1909-1992). Wchodzi w serce Kościoła z różańcem. Zarządza ogólnoświatową Krucjatę Różańca Rodzinnego, aby odrodzić jak św. Dominik świat, ludzi i Kościół. Czyni to z niezwykłą mocą swojej wiary i miłości do Matki Bożej. Zdobywa kraje i kontynenty. Staje się po św. Dominiku największym apostołem różańca w skali całego świata po dzień dzisiejszy.

Święty Jacek Odrowąż (ok.1180-1257) założył pierwszy w Polsce klasztor dominikanów i sprowadził do Polski modlitwę różańcową. Był apostołem Polski, Czech, Rusi i Prus, stąd nazywany był Apostołem Północy, wielkim zdobywcą dusz, siewcą klasztorów. Jako płomienny kaznodzieja szerzył cześć świętej Eucharystii i chwałę Matki Bożej... Po kilkuletnim pobycie w Rzymie i na południowej Słowiańszczyźnie, w 1222 roku powrócił do Polski. Wyjechał we wspaniałym orszaku swego stryja, Iwona Odrowąża, biskupa krakowskiego i kanclerza Królestwa Polskiego, jako młody kanonik kapituły krakowskiej, a wrócił jako ubogi i pokorny, w biały habit obleczony przez samego św. Dominika – zakonnik.

Święty Dominik często pouczał świętego Jacka, zwierzał się mu i dzielił swym doświadczeniem, swymi osiągnięciami i niepowodzeniami, stąd święty Jacek, jedyny kanonizowany bezpośredni uczeń świętego Dominika, był niewątpliwie głównym spadkobiercą jego idei apostolstwa: głoszenia prawdy Chrystusowej, głęboko ujętej i zrozumiałej, bo przemyślanej i przemodlonej. Prawdy popartej świętością życia, a zwłaszcza wielkim nabożeństwem do Królowej Nieba i ziemi, tj. różańcem świętym, który ma moc zaradzenie szerzącym się herezjom i błędom, powszechnej ignorancji i zaniedbaniu oraz napierającemu pogaństwu...

Weźmij, Synu Jacku - mówił - te paciorki Różańca, tę Księgę Maryjną i siej te ziarna w Twojej Ojczyźnie, a rozplenią się i rozkwitną w wielki ogród Maryi, jakiego równego nie masz w całym świecie. Wyrwij tylko, przyszły Apostole Północy i Wschodu, ciernie i chwasty, a plon będzie stokrotny. Mówię Ci to, Bracie mój, bo niedługo pójdę do Pana. Dlatego Tobie zdaję największy mój skarb: Królową Różańca Świętego” (wg ks.Józefa Orchowskiego).

„Tajemnicą Jackową i jego największą zasługą jest to, że wychował Naród Maryjny, ożywił kult Maryjny i złotymi ogniwami Różańca świętego oraz bogatym kultem Maryjnym związał Naród z Jej tronem na wieki. Naród polski, wiedziony nadprzyrodzonym instynktem, nie dał sobie wydrzeć z rąk różańca, z serc – miłości, a z obyczaju rodzimego – cnót Maryjnych.


reprod. z „Przymierze z Maryją” nr 41/2008 r.

Anatol Kaszczuk (1912-2005) „świecki apostoł, niewolnik Matki Bożej, obdarowany został przez Nią łaską rozumienia potęgi Różańca Świętego. „Modlitwą różańcową zaczynał każdy dzień i towarzyszyła mu ona do wieczora. Często w nocy odmawiał ją leżąc krzyżem. Wzywał innych do modlitwy różańcowej, podając przykłady jej potęgi, zachęcał do praktykowania nabożeństwa pierwszych sobót miesiąca. O świcie obchodził swoje pola w Szymonowie, odmawiając trzy części Różańca, kropiąc wodą święconą i wzywając wszystkich aniołów i świętych. Wzbudzał przy tym intencję otoczenia Różańcem nie tylko swoje gospodarstwo, ale całą Polskę i świat... (wg Ewy Hanter).

„To był wielki apostoł Różańca – wspomina ks.Józef Orchowski, największy polski „pisarz” różańcowy, który przyjaźnił się z anatolem Kaszczukiem. Przyjeżdżał często [do Bydgoszczy] na 1-2 dni i jechał dalej w Polskę. Apostołował nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Kiedy miałem jakieś trudności, to mu mówiłem: "Anatolku kochany, obchodź te mury". I obchodził mury powstającego kościoła, by kościół rósł szybko. Jego modlitwa różańcowa przynosiła duże owoce duchowe” („Królowa Różańca Świętego” nr 1/2013).


reprod. z „Różańca” nr 1/2001

o.Szymon Niezgoda OP (1932-2002), który sam siebie nazywał „misjonarzem różańcowym”, będąc krajowym promotorem Różańca Świętego szerzył kult Matki Bożej Różańcowej, głównie poprzez liczne rekolekcje prowadzone w kościołach oraz mediach katolickich w wielu miejscowościach na terenie całej Polski. W czterech rozgłośniach regionalnych, cyklicznie głosił rekolekcje różańcowe. W Katolickim Radiu Podlasie tworzył audycje poświęconych modlitwie różańcowej. Współpracował z Katolickim Radiem Lublin i miał – jak pisał – swój stały kącik w istniejącej wtedy jeszcze Telewizji Niepokalanów. Jeden raz został zaproszony także do „Radia Maryja”, gdzie głosił o Różańcu i uczestniczył w Rozmowach Niedokończonych. W Lublinie prowadził Misyjne Dni Różańcowe. Wszędzie organizował Żywy Różaniec dzieci, młodzieży, matek i ojców, przygotowywał materiały i wystąpienia na Kongresy Różańcowe i podejmował wiele innych inicjatyw różańcowych.

Przez dłuższy czas mieszkał w klasztorze dominikanów w Borku Starym, gdzie na jednym ze wzgórz, które okoliczni mieszkańcy nazywają "Jasną Górą Różańcową" stoi zabytkowy, piękny kościół barokowy. Tam ojciec Szymon czerpał swe natchnienia do apostolstwa różańcowego. W ostatnich latach swego życia, kilkadziesiąt razy wyjeżdżał na Ukrainę, gdzie w kościołach, klasztorach i diecezjach głosił tajemnicę Różańca Świętego. W tym samym celu odbył podróż nawet do Kazachstanu. Napisał również szereg wartościowych książek i publikacji dotyczących różańca (Patrz O RÓŻAŃCU NAPISANO).

W swej działalności dążył do tego, aby założyć ogólnopolskie centrum informacyjne, czasopismo różańcowe i zredagować krajowy Statut Żywego Różańca, co argumentował następująco: „Apostołowie Różańca Św. w Polsce od lat widzą potrzebę założenia ogólnopolskiego centrum informacyjnego (...) jak też zredagowania krajowego statutu Żywego Różańca, a to dla koordynowania i jednoczenia wysiłków i osiągnięć w dziedzinie Różańca, podejmowanych we wszystkich diecezjach. Zrealizowanie tych inicjatyw przyczyniłoby się do powstania duchowej potęgi – ku chwale Boga i Maryi oraz ku pożytkowi wiernych”... W 1977 roku, w 60. rocznicę objawień fatimskich, Prymas Polski ks.kard. Stefan Wyszyński zatwierdził Ceremoniał Żywego Różańca, opracowany przez o.Szymona Niezgodę OP.


reprod. ze strony http:\\www.parafiawolynce.pl

Od początku bieżącego wieku – młodziutka wówczas inicjatorka i moderatorka Podwórkowych Kółek Różańcowych dzieci - Magdalena Buczek, która już od 3 roku życia odmawia Różaniec – ideę tej modlitwy rozkrzewiła pośród dzieci w kilkudziesięciu krajach świata i nadal czyni to. Dzieci te tworzą wspólnotę, która często spotyka się w różnych rejonach kraju, gdzie integrują się ze sobą w modlitwie i zabawie, gdzie wymieniają doświadczenia i wysłuchują treści, które kształtują je duchowo. Ona zaś sama jest szczególnym świadectwem, że mimo cierpienia i nieuleczalnej choroby można mieć mocną wiarę, a dzięki różańcowi czuć się bliżej związaną z Maryją.


reprod. z „Królowej Różańca Świętego” nr 3/2013

Znaczącym apostołem modlitwy różańcowej jest także Jan Budziaszek – perkusista zespołu muzycznego „Skaldowie”, który sam powiedział o sobie: „Jestem wielkim pasjonatem Różańca”. Pan Jan odmawia tę modlitwę wszędzie, gdzie tylko jest możliwe. Jeździ po Polsce z rekolekcjami, głosząc Różaniec Święty, skupiając „na Różańcu” ludzi z różnych środowisk, różnych zawodów, w różnym wieku, a także o różnym stosunku do religii. Przemierzając z zespołem trasy koncertowe, czyni to samo wśród Polonii różnych krajów. I w tym wszystkim od lat jest niezmordowany. Swoje „świadectwa różańcowe” niejednokrotnie głosił na falach radiowych rozgłośni katolickich oraz opublikował w trzech tomikach „Dzienniczka perkusisty” (patrz: „Różaniec to skarb, który trzeba odkryć” i Bibliografia).


reprod z „Cuda i łaski Boże” nr 5/2004

Współcześni polscy szaleńcy różańcowi

Takim tytułem „szaleńca różańcowego” p.Lidia Wajdzik – najaktywniejsza apostołka nowenny Pompejańskiej, obdarzyła księdza prałata Władysława Zązela, sprawującego swoją posługę duszpasterską w Kamesznicy na Żywiecczyźnie.

„Spotkałam kapłana – pisze – który swoim świadectwem zrobił na mnie ogromne wrażenie. Od wczesnych lat dzieciństwa różaniec był dla niego szkołą wytrwałości i gorliwości. W różańcowym korowodzie trwa do dziś”...

Nieraz zastanawiałam się, kiedy znajduje czas na codzienne odmawianie całego różańca świętego. Przecież prowadzi rekolekcje w kraju i za granicą, wdrożył w życie nowatorską metodę krzewienia idei wesel bezalkoholowych, kulturę trzeźwości i trzeźwego stylu życia, ma wiele osiągnięć w budowaniu wizerunku godnego stylu życia na niwie publicznej i społecznej, rozszerza kult Matki Bożej Bolesnej, Pompejańskiej i jako asystent kościelny sprawuje opiekę nad nabożeństwem sobót różańcowych. Od ponad 30 lat pełni również funkcję kapelana Związku Podhalan i w tej roli służy Gaździnie Podhala, jak nazwał Matkę Bożą Ludźmierską papież Jan Paweł II... i wiele innych...

„Różaniec [którego codzienne odmawianie, wszystkich trzech części, rozpoczęło się w klasie maturalnej] odmawiałem dalej w seminarium – mówi ksiądz Władysław - i odmawiam cały czas aż do dzisiaj... już ponad 50 lat...” („Pod jego stopami ziemia staje się Maryjna” „Królowa Różańca Świętego” nr 2/2013) I rzeczywiście, trzeba być prawdziwym „szaleńcem”, aby przy tak wielkim obciążeniu licznymi obowiązkami, znajdować jeszcze czas na codzienny cały Różaniec...

Różańcowy kapłan

„Ksiądz kanonik Józef Orchowski, autor kilkudziesięciu książek, [głównie o tematyce różańcowej], o łącznym nakładzie około miliona egzemplarzy... Proboszcz różańcowej parafii pod wezwaniem Matki Bożej Fatimskiej w Bydgoszczy. Przyjaciel Apostoła różańca – Anatola Kaszczuka. Kapłan całym sercem oddany Matce Bożej i różańcowi...” został przedstawiony czytelnikom „Królowej Różańca Świętego” (nr 1/2013) jako szczególnie zasłużony dla literatury religijnej podejmującej tematykę Różańca Świętego.

„Zawsze zbierałem materiały na temat różańca opowiada ksiądz Orchowski. Około roku 1989 powstał maszynopis i świętej pamięci ksiądz Walerian Moroz dyrektor Wydawnictwa Michalineum przyjął to, co napisałem do recenzji, która okazała się bardzo dobrą recenzją i stwierdził, że to warto wydać. A była to książka pt. "O potędze różańca" – moja pierwsza książka. Potem na temat Fatimy, bo wtedy parafia powstawała i trzeba było rozwijać zainteresowania na ten temat. Temat różańca był mi najbliższy, zatem druga książka to była "Wartość różańca", trzecia "Miłość do różańca". Słowem, zostało napisanych około 40 książeczek w kilku wydawnictwach i nie tylko o różańcu...” (całość w kwartalniku – jak wyżej).

Paweł – zwyczajny świecki mężczyzna

„Modlitwa różańcowa stanowi dla mnie coraz większą wartość... Nie rozstaję się z różańcem i trudno mi nawet powiedzieć, ile dziesiątek dziennie odmawiam. Minimalnie jest to pięć całych części – drugi raz nowenna Pompejańska, za rodzinę, dziesiątka z róży ojców, za dziecko nienarodzone (duchowa adopcja), za pewnego kleryka itp. Pozostałe, niekiedy drugie tyle lub więcej, oddaję do całkowitej dyspozycji Matce Bożej.

Ktoś zapyta: kiedy ? jak ? W ciągu dnia w drodze do pracy, podczas spaceru, bardzo dużo w samochodzie, w domu późnym wieczorem, albo też, w miarę możliwości, przed Najświętszym Sakramentem lub Tabernakulum. Uważam jednak, że to nie liczba jest najistotniejsza, ale chęć coraz głębszego rozważania i pełniejszego zjednoczenia w tajemnicach z Panem Jezusem i Maryją” (Paweł „Prawdziwi mężczyźni modlą się na różańcu”; „Królowa Różańca Świętego” nr 2/ 2012 - tam znajdziesz całość).



Na przestrzeni historii modlitwy różańcowej, dla coraz większego spopularyzowania jej powstawały różne pomysły. Na pierwszym miejscu należy wymienić Bractwa Różańcowe.

„Bractwa Różańcowe” zrzeszały tych wiernych, którzy statutem zobowiązywali się odmawiać różaniec. Pierwsze historyczne bractwo założył bł. Alanus de Rupe w 1470 roku. Zatwierdził je urzędowo papież Sykstus IV w 1479 roku. W Kolonii podobne bractwo założył dominikanin Jakub Sprenger, w 1475 roku. Liczyło ono w sześć lat potem (1481) ponad 100 000 członków. Bractwo różańcowe w Lizbonie zostało założone w 1478 roku, w Schlezwigu w 1481 roku, w Uhlm w 1483 roku, a we Frankfurcie nad Menem w 1486 roku. Cesarz Fryderyk III własnoręcznie zapisał w Kolonii imię swoje, żony swojej Eleonory i syna Maksymiliana do wykazu członków arcybractwa różańcowego.

„W Polsce, pierwsze bractwa różańcowe pojawiły się na Śląsku. Dominikanin Jakub Sprenger, zainteresowany erygowaniem bractwa we Wrocławiu, do początku 1480 roku, prowadził korespondencję w tej sprawie, z tamtejszym konwentem dominikanów. 12 stycznia 1481 roku, powstało przy kościele św. Wojciecha, pierwsze w Polsce Bractwo Różańcowe. Założycielem jego był Jan z Chemnitz (+1490), lektor i kaznodzieja z klasztoru dominikanów we Freiburgu. Nowo powstałe bractwo, w tym samym roku zatwierdził Biskup wrocławski, Rudolf i obdarował je odpustami. Wydany z tej okazji dokument stwierdza, że do Bractwa, w bardzo krótkim czasie, zapisało się kilka tysięcy duchownych i świeckich. Członkowie jego zostali zobowiązani do odmawiania raz w tygodniu pełnego różańca oraz do noszenia przy sobie sznura modlitewnego. Bractwo to z czasem stało się centralnym ośrodkiem dla pozostałych konfraterni. To doń nadsyłano nazwiska członków bractw lokalnych, aby zostały zapisane do wspólnej księgi. Jan z Chemnitz uczynił ponadto w statutach Bractwa zastrzeżenie, że wszystkie ich punkty mogły być zmienione tylko i wyłącznie przez dominikanów we Wrocławiu za radą proboszcza oraz ojców miasta, w którym dane Bractwo istniało.

O działalności Bractw w innych regionach mamy bardzo skąpe wiadomości. Wiemy jedynie, że około 1484 roku istniało Bractwo we Lwowie, albowiem w dokumencie papieża Innocentego VIII z tego roku wymieniany jest Andrzej ze Lwowa, stały kapelan Bractwa Różańcowego. Kilka lat później, Różaniec dociera na Pomorze Zachodnie. Pierwsze konfraternie powstają w Darłowie (1491 r.), Szczecinie (1492 r.) i Kołobrzegu (1493 r.). Z kolei w 1494 roku, pojawia się w kościele dominikanów poznańskich kaplica bractwa różańcowego, które otrzymuje przywileje odpustowe na cztery święta maryjne oraz na dzień dedykacji. W Gdańsku Bractwo Różańcowe założono w 1499 roku, a w warszawskim konwencie św. Jacka w 1604 roku. W 1597 roku pojawia się pierwszy dokument mówiący o powstaniu Bractwa Różańcowego w Sandomierzu. W 1599 roku Hieronim Gostomski funduje obraz Matki Bożej zwanej Matką Wszystkich, Opiekunką Wszystkich Bractw Różańcowych.

W Krakowie Bractwo Różańcowe powstało prawdopodobnie niedługo po założeniu Bractwa we Wrocławiu. W archiwum dominikanów krakowskich znajdują się bowiem dwa pergaminowe dokumenty sporządzone w Rzymie w 1484 roku. W obydwu dokumentach, generał Zakonu Kaznodziejskiego, Bartłomiej z Bolonii, zaświadcza, iż dnia 13 października 1484 roku, podczas audiencji generalnej, papież Innocenty VIII, nadał odpusty zupełne członkom Bractwa Psałterza Błogosławionej Panny Marii z Krakowa (według założeń Alaina de la Roche, wezwanie takie powinno nosić właśnie Bractwo Różańcowe), zarówno żywym, jaki i umarłym. Do tego Bractwa, w 1621 roku, gremialnie wstąpili: rektor Akademii Krakowskiej, Jakub Najmowicz, profesorowie i młodzież, tworząc osobną grupę odmawiającą wspólnie różaniec”

Źródło: (http://www.rozaniec.dominikanie.pl/011.html.

W roku 1589 generał zakonu dominikanów, o.Augustyn Faventia, przyjął polskie bractwa różańcowe do centralnego bractwa... Na kilka lat przedtem, przełożony generalny dominikanów, o.Serafin Cavalli tak pisał do prowincjała polskiego o.Melchiora: „Uznając, jak przez wielu papieży jest polecany różaniec i niezliczonymi obdarzony łaskami, jak życie chrześcijańskie się wzmaga i staje zaporą dla herezji i schizmy, gorąco pragniemy, aby ta roślina zasadzona ręką św.Dominika na ziemiach polskich, bujnie rozkwitła. Dlatego nie tylko daję władzę prowincjałom Polski do zakładania bractw, ale polecam, aby różaniec bez wytchnienia rozkrzewiali” (1577).

Kapituła prowincjalna w Lublinie, odbyta w roku 1594 pod przewodnictwem generała zakonu o.Hipolita Marii Beccaria, poleca również jak najgorliwiej szerzyć różaniec i nie pobierać żadnych ofiar z okazji wpisu do bractwa. Zachowany dyplom Bractwa Różańcowego w Krakowie z roku 1601 opiewa, że istnieje „różaniec w Krakowie od niepamiętnych czasów”.

„Otwórz rany naszych rycerzy, rozkop ich mogiły, a znajdziesz różańce. Matrony polskie portretowały się z różańcem. Nabożeństwo umiano pogodzić ze zdrową wesołością, stąd przysłowie: „I do tańca i do różańca” (ks.Józef Makłowicz: „Wybór przykładów ojczystych do nauki wiary i obyczajów” II, Miejsce Piastowe 1929).

W drugiej połowie XIX wieku, niewiarygodny rozwój osiągnęło Bractwo Różańcowe powstałe we włoskich Pompejach, które w 1875 roku, po dziesięciodniowych naukach misyjnych prowadzonych przez kapłana, założył Bartolomeo Longo – budowniczy wspaniałego światowego sanktuarium Królowej Różańca Świętego; największy na świecie apostoł różańca. „Bractwo rozrastało się tak dynamicznie, jak budowany [nowy] kościół i przylegające do niego dzieła miłosierdzia. Dołączali do niego już nie tylko okoliczni mieszkańcy, ale także arystokracja i pielgrzymi. I choć trudno w to uwierzyć, po trzydziestu latach działalności liczyło ono już pięć milionów członków ! Wśród nich był sam papież Leon XIII, trzydziestu kardynałów, ponad pięciuset biskupów 10 000 oficerów i ponad 100 000 żołnierzy. Można więc rzec, że była to największa na świecie armia różańcowa, której najskuteczniejszą broń stanowiła modlitwa” (Marek Woś)

„Jeśli ktokolwiek ma szczęście być członkiem Bractwa Różańca, to wówczas ma on na całym świecie braci i siostry, którzy modlą się za niego” (św.Jan Maria Vianney)

Obecnie wszystkie Bractwa Różańcowe na świecie liczą około 2 miliony członków. Także w Polsce działają aż do dzisiaj, jak choćby przy kościele oo.dominikanów w Warszawie: http://www.rozaniec.dominikanie.pl/002.html czy przy kolegiacie katedralnej w Łowiczu, gdzie tamtejsze Bractwo Różańcowe istnieje nieprzerwanie od końca XVII wieku: http://www.katedra.lowicz.pl/index.php?page=bractwo-rozancowe.



„Wieczny Różaniec” został założony w Bolonii w pierwszej połowie XVII wieku, a w 1858 roku, w Lyonie, został odnowiony. Wierni na ochotnika zgłaszali się, wyznaczając sobie godzinę dnia czy też nocy raz w roku. Inicjatorem Wiecznego Różańca był dominikanin, o.Tymoteusz Ricci. Obliczył on, że rok ma 8760 godzin. Gdyby znalazło się tylu ochotników, to różaniec byłby nieustannie odmawiany. Raz w roku odmówić różaniec, to znowu nie taka wielka ofiara. Wkrótce do związku zapisało się 140 osób. Papież Urban VIII wylosował dla siebie godzinę 11 w nocy dnia 22 maja. Ten sposób odmawiania stał się tak dalece „modny”, że w samym Paryżu odmówiono wiele set tysięcy różańców w samym tylko roku 1643.

W 1856 roku o.Augustyn Chardon (również dominikanin) wpadł na pomysł, aby zobowiązać członków „wiecznego różańca” do odmawiania go nie raz w roku, ale raz w miesiącu. Ogłosił projekt. Zgłosiło się ponad 100 000 ochotników. Wprowadził nowość, że podał 3 intencje miesięczne: różaniec w intencji nawrócenia grzeszników, za konających i za dusze w czyśćcu cierpiące.

„Różaniec nieustający” jest jedną z form „Wiecznego różańca”. Różni się od niego tylko tym, że wolontariusze zgłaszający się do jego odmawiania, wybierają stałą godzinę w określonym dniu tygodnia. Organizatorzy czuwają nad zapełnieniem całego tygodnia w taki sposób, aby przez cały czas, w dzień i w nocy, ktoś się modlił. W zależności od tego, w jakim zasięgu są w stanie działać organizatorzy, „Różaniec nieustający” może przybrać charakter masowy, bo jeśli akcja jest nagłośniona przez współczesne media, albo jeśli jest ona inicjatywą Kościoła w danym kraju, to bywa, że zgłoszenia są tak liczne, iż na jednostkę czasu przypada kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt osób. W wybranym przez siebie czasie, odmawiają one różaniec przez dłuższy okres, najczęściej w intencji Ojczyzny. Taki różaniec już niejednokrotnie podejmowany był w różnych krajach i często przynosił błogosławione owoce.

„Żywy różaniec” założyła Sługa Boża, Paulina Maria Jaricot, w Lyonie, w 1826 roku. Zatwierdził go papież Grzegorz XVI w 1832 roku. Widząc, jak wielu ludzi w dobie współczesnego jej pozytywizmu jest wiecznie zagonionych i zapracowanych, założycielka wpadła na pomysł, aby zobowiązać członków do codziennego odmawiania jednej tylko dziesiątki różańca. Uważała bowiem, że na to stać każdego, nawet najbardziej zajętego pracą chrześcijanina. Członkowie byli tak zorganizowani, że razem tworzyli grupy po 15 osób tak, by był przez nich odmówiony cały różaniec. Obecnie do Żywego Różańca należy kilkadziesiąt milionów członków. W związku z tym, że w Roku Różańca papież dodał do całości różańca Tajemnice Światła, grupy te liczą obecnie po 20 osób.

„Różaniec rodzin” Do pierwszej wojny światowej propagowany, „Różaniec Rodzin” szybko się przyjął w wielu krajach, zwłaszcza w Irlandii, na Filipinach i w Ameryce Południowej. W Brazylii, w XX wieku, liczył ponad 5 milionów członków. Niemniej pięknie rozwinął się na Filipinach pod hasłem: „Rodzina zjednoczona różańcem – jest jedna”.

„Zakony różańcowe” W wieku XVII w Aracena (Hiszpania) powstał pierwszy zakon kontemplacyjny tak pomyślany, aby każdy klasztor miał 15 sióstr z imieniem poszczególnych tajemnic. Siostry zobowiązały się na podstawie reguły codziennie odmawiać wspólny różaniec w chórze. Obecnie istnieje na świecie kilka żeńskich różańcowych zgromadzeń zakonnych np. dominikanki Córki Różańca Świętego z Pompei, dominikanki Królowej Różańca Świętego czy dominikanki Różańca Świętego z Filipin czy zakonnice z Instytutu Sióstr od Różańca Świętego z Jerozolimy.



Również w Polsce różaniec należał do najpopularniejszych modlitw. Rozpowszechniało go przede wszystkim ponad 2000 członków zakonu św.Dominika w 166 konwentach (dane z 1772 roku), nie licząc „akcji odgórnej”, idącej z Rzymu i poprzez hierarchię polską. Obecnie dominikanie w naszym kraju także stanowią duże zgromadzenie zakonne, które obejmuje 20 konwentów i domów zakonnych dla mężczyzn oraz trzy domy zakonne dla kobiet.

„Koronka (różańcowa) była bronią duchową rycerstwa polskiego. Łukasz Gołębiowski pisze: „Koronkę mając w ręku, stary Polak ranne odbywał modlitwy, z nią Mszy świętej słuchał, gospodarstwa swego doglądał, podróże odbywał. Z nią też w ręku wojował i bronił kresów swoich przed nawałą wschodniego pogaństwa i mógł stać na straży całej Europy, bo ta Królowa niebieska zbroiła jego pierś, zapalając w niej ogień męstwa i walczyła wraz z nim, by męstwem jego i krwią inne stały narody” (http://www.piusx.org.pl/krucjata/milosnicy-Rozanca)... Kiedy panowie polscy lubowali się w portretach przedstawiających ich z szablą i mieczem, to panie często z różańcem widnieją na portretach.

O.Dominik Frydrychowicz pisał w roku 1704: „Pokaż mi człowieka w Polsce, który by do różańca nie należał. Wynajdź taką diecezję, prowincję, zaułek, skąd by nie dolatywała cię woń różańca... Cała Polska rozbrzmiewa symfonią różańca”...

O różańcu w Polsce wyszło drukiem kilkaset prac. Do pierwszych należą: o.Marka de Weide: „Zwierciadło Bractwa Różańcowego”, z roku 1514; o.Antoniego z Przemyśla: „Różaniec, pospolicie różany wianek” (1591); ks.Benedykta Herbsta: „Wykład Bractwa Różańcowego Panny Maryi Wianka” (1567); o.Waleriana Litwanidesa: „Ogród różany” (1627) i inne. Ukoronowano także liczne obrazy Matki Bożej Różańcowej.

Większość w/w opracowania pozyskano z książki ks.Wincentego Zaleskiego SDB jw.

I dzisiaj w Polsce jest podobnie. Codziennie bowiem do różańca włącza się kilka milionów polskich katolików.

W 1992 roku z inicjatywy o.Tadeusza Rydzyka CSsR, polscy redemptoryści powołali do istnienia rozgłośnię radiową, którą nazwali „Radiem Maryja”, przyjmując za Patronkę Najświętszą Maryję Pannę. Radio to w krótkim czasie zaczęło docierać niemal na cały świat, a przede wszystkim swym zasięgiem objęło całą Polskę. Od ostatniej dekady XX w. do chwili obecnej, trzykrotnie w ciągu dnia, fale eteru niosą światu modlitwę różańcową, do której się włączają słuchacze z wielu krajów...


reprod z książ. „Radio Maryja Dar na trudne czasy”

Po kilku latach ci sami ludzie stworzyli telewizję „Trwam” współpracującą z „Radiem Maryja”, która, podobnie jak to radio, stopniowo zaczęła kształtować postawy religijne rzeszy swoich odbiorców. I tutaj też trzy razy dziennie, o określonych porach, można usłyszeć i zobaczyć obrazy, które przybliżają wydarzenia ewangeliczne w modlitwie różańcowej. W modlitwie, która nie tylko zbliża modlących się do Boga, do Matki Przenajświętszej, ale jednoczy naród w kraju i bardzo wielu naszych rodaków rozproszonych po innych krajach na wszystkich kontynentach.

Także i w innych radiostacjach o orientacji religijnej – odmawia się różaniec. Ponadto, w prasie katolickiej często się uświadamia doniosłość tej modlitwy, zwłaszcza w miesięczniku „Różaniec” w całości poświęconemu Różańcowi Świętemu oraz w niedawno powstałym kwartalniku „Królowa Różańca Świętego”, poświęconemu Matce Bożej Różańcowej oraz nowennie Pompejańskiej. A odkąd katolicy włączyli się aktywnie w możliwości przekazu poprzez najnowsze medium, jakim stał się internet, w jednej minucie, cały świat może otrzymać kompendium wiedzy na temat Różańca Świętego, przedstawionej na wielu portalach. Lecz przede wszystkim może się nauczyć modlić na różańcu, docenić jego moc w świadectwach wielu ludzi i poznać błogosławione owoce tej modlitwy w życiu całych narodów.

Przybliżenie wierzącym modlitwy różańcowej, wyzwoliło wśród Polaków liczne inicjatywy związane z odmawianiem różańca, które rozwijają się spontanicznie i niezależnie od siebie. Obok działających od lat kół Żywego Różańca i Różańca Rodzin, odnowiły się Krucjaty Różańcowe, pojawiły się Podwórkowe Kółka Różańcowe, Modlitwy za Miasta z różańcem w ręku, Męskie Plutony Różańca i wciąż powstają nowe arcy-ciekawe pomysły... Wszystkie te nowe inicjatywy znajdują naśladowców, dosłownie w całym świecie i tak rozszerza się, i stale potężnieje triumfalny pochód różańca przez świat, ku chwale Boga i ku czci Najświętszej Maryi Panny; słowem - ku pożytkowi wszystkich, którzy w ten „bezbolesny” sposób przyjmują wiarę, wracają do niej i uczą się jak chodzić Bożymi drogami.


reprod z książ. „Radio Maryja Dar na trudne czasy”

WAŻNIEJSZE WYDARZENIA Z DZIEJÓW RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO

wg L. Puzonia OP i Sz. Niezgody OP

1213 r. — W południowej Francji pod Muret odniesione zostało zwycięstwo nad albigensami. Od XV w. to wydarzenie łączone jest z podaniem o przekazaniu Różańca świętemu Dominikowi (1170 - 1221) przez Matkę Bożą.

1253 r. — Dominikanin Wilhelm de Nubruk przesyła wiadomość ze swojej podróży do Tatarów: „Sicut nos portamus paternoster” - „oni noszą sznury modlitewne tak jak my”.

1353 r. — W kodeksie Schlackenwerthera św. Jadwiga, księżna śląska, przedstawiona jest z modlitewnikiem i różańcem w lewej ręce.

1409 r. — Założenie Bractwa Różańcowego w Düsseldorfie. W drugiej połowie XV w. kolońskiemu kartuzowi Heirichowi von Kalkar przypisuje się oddzielenie 10 „Zdrowaś Maryjo” - modlitwą „Ojcze nasz”.

1470 r. — Dominikanin Alan z Rupe posłuszny nadprzyrodzonej interwencji, zakłada pierwsze Bractwo Różańcowe w Douai, we Francji.

1476 r. Dominikanin Jakub Sprenger publikuje Statut Bractwa Różańcowego, dla założonego przez siebie Bractwa.

1484 r. — Papież Innocenty VIII nadaje 13 października odpusty dla Bractwa „Psałterza Błogosławionej Maryi Dziewicy w Krakowie”.

1506 r. — Albrecht Dürer maluje dla Bractwa Różańcowego w Wenecji słynny obraz „Uroczystości różańcowe” (Muzeum Narodowe, Praga).

1571 r. — Papież (dominikanin) św. Pius V przypisuje zwycięstwo nad Turkami w bitwie morskiej pod Lepanto modlitwie różańcowej i ustanawia święto Matki Bożej Różańcowej, a wcześniej (1569) zatwierdza jednolitą formę różańca dla całego Kościoła (trzy części i piętnaście tajemnic).

1576 r. — Publikacja pierwszego formularza Mszy wotywnej („różańcowej”).

ok. 1600 r. — Włączono do Różańca trzy wezwania: wiary, nadziei i miłości, symbolizowane trzema „Zdrowaśkami”.

1716 r. — Cały świat katolicki obchodzi święto Różańca - 7 października.

1826 r. — Maria Paulina Jaricot zakłada w Lionie we Francji wspólnotę Żywego Różańca, która po zatwierdzeniu przez Papieża, pod koniec jej życia liczy na świecie trzy miliony członków.

1858 r. — Matka Boża osiemnaście razy objawia się w Lourdes z Różańcem w ręku, ze śnieżnobiałych pereł, połączonych złotym łańcuszkiem zakończonym złotym krzyżykiem.

1883 r. — Papież Leon XIII ustanawia październik miesiącem szczególnej modlitwy różańcowej. Do Litanii Loretańskiej wprowadza wezwanie: „Królowo Różańca świętego, módl się za nami”. Wydaje kilkanaście Encyklik o Różańcu.

1877 r. — Objawienie Matki Boskiej w Gietrzwałdzie, w Polsce: „Chcę abyście codziennie odmawiali Różaniec”.

1917 r. — Różańcowe objawienia Matki Bożej w Fatimie : „odmawiajcie codziennie Różaniec”. Rozkwit na świecie nabożeństw fatimskich.

1922-1963 r. — Papieże tego okresu dokładnie określają wartość, godność, skuteczność i znaczenie modlitwy różańcowej: dla jednostek i rodzin, dla Kościoła, narodów i świata. Pius XI i Pius XII ogłosili po jednej encyklice różańcowej i mnóstwo Listów apostolskich. Papież Jan XXIII ogłosił dwa dokumenty o problematyce różańcowej, napisał także dwa rozważania różańcowe. Na audiencjach generalnych Papieże wygłosili mnóstwo przemówień o Różańcu świętym i rozdali niezliczoną ilość poświęconych różańców.

1939 r. — Dominikanie powołują Krucjatę Różańca Rodzinnego, którą na skalę światową wprowadził O. Patryk Peyton, Irlandczyk.

1949 r. — W Austrii o. Piotr Pawliczek, franciszkanin, zakłada wspólnotę modlitewną: „Różaniec - Drogi Pokuty - Modlitwy o Pokój na świecie”. Wspólnota liczy ponad dwa miliony członków w stu pięćdziesięciu krajach.

1958 r. — Dominikanie w Polsce powołują Krucjatę Różańca Rodzinnego. O. Szymon Niezgoda na samym tylko Podlasiu osobiście przyjmuje do Różańca rodzinnego ponad dwieście tysięcy rodzin. W całej Polsce Dominikanie wprowadzają w swoich kościołach „fatimskie nabożeństwa pokutne”, które przyciągają tłumy wiernych.

1974 r. — Papież Paweł VI w Adhortacji apostolskiej MARIALIS CULTUS, poświęca modlitwie różańcowej czternaście numerów (42-45). Podkreśla biblijny, ewangeliczny i chrystologiczny charakter modlitwy różańcowej. Różaniec wywodzi z liturgicznej modlitwy Kościoła. Dużo miejsca poświęca wspólnej modlitwie różańcowej w rodzinie.

1976-1978 r. — Stefan Kardynał Wyszyński, Prymas Polski, na mocy specjalnych uprawnień otrzymanych od Stolicy Apostolskiej, zatwierdza kierunki odnowy Różańca świętego w Polsce, mianowicie następujące Księgi Różańcowe, opracowane przez O. Szymona Niezgodę OP Promotora Różańcowego w Polsce. 16.10. 2002 r. - Ojciec Święty Jan Paweł II Listem Apostolskim „Rosarium Virginis Mariae” dokonuje reformy modlitwy różańcowej dodając nową część z tajemnicami światła. Dokument papieski pokazuje w jaki sposób modlić się tą modlitwą oraz ukazuje jej głębię teologiczną

Źródło: http://ministranci-lektorzy-bardo.bloog.pl/id,2472223,title,Historii-lyk-o-Rozancu-Swietym,index.html?smoybbtticaid=612b32


Magdalena Buczek w swoim wykazie podaje jeszcze następujące wydarzenia:

1476 r. Dominikanin Jakub Sprenger publikuje Statut Bractwa Różańcowego, dla założonego przez siebie Bractwa.

1569 r. Św. Pius V bullą z 17 marca zwraca uwagę, że rozważanie tajemnic z życia Pana Jezusa jest warunkiem koniecznym do otrzymania odpustów. Różaniec uzupełniono więc rozważaniem tajemnic.

1600 r. Włączono do Różańca trzy wezwania: prośbę o wiarę, nadzieję i miłość, symbolizowane przez trzy pierwsze „Zdrowaś...”

Papież Jan Paweł II 16 października 2002 roku dodał część IV Różańca św.: Tajemnice Światła.


ZDROWAŚ MARIO CZY ZDROWAŚ MARYJO ?

Odmawiając Pozdrowienie Anielskie, wciąż jeszcze bardzo wielu wiernych wypowiada słowa: „Zdrowaś Mario” zamiast „Zdrowaś Maryjo”, co jest błędem, który od dawna, bezskutecznie próbuje się sprostować. Dlaczego to jest takie ważne ? Dlaczego nie jest „wszystko jedno” jakim imieniem określa się Matkę Bożą i jak odmawia się tą modlitwę ? Spróbujmy to wyjaśnić.

W języku hebrajskim imię Matki Bożej brzmi: Mirjam, w aramejskim – Marjam, czyli piękna, napawająca radością Pani, ale we wszelkich przekładach na język polski Nowego Testamentu, występuje imię Maryja. Nie Maria, ale Maryja ! Już od początku wprowadzenia postaci Najświętszej Dziewicy, czyli w Ewangelii Zwiastowania - napisano: „...a Dziewicy było na imię Maryja...” (Łk 1,27). I nigdzie, ani w Ewangelii św.Mateusza (Mt 1 –18, 20; 2 – 11), ani u św.Łukasza (Łk 1 – 27, 29, 34, 38, 39, 41, 46, 50; 2- 5, 6, 16, 19, 34), ani w Dziejach Apostolskich (Dz 1—14) w odniesieniu do Matki Bożej nie używa się innego imienia, jak tylko – Maryja, aby odróżnić Ją od innych kobiet wymienionych w Ewangelii (Marii siostry Łazarza, Marii Magdaleny; Marii, żony Kleofasa; Marii, matki Jana zwanego Markiem), które nosiły to samo imię. A przecież Pismo Święte i zawarte w nim Ewangelie, są jedyną, niekwestionowaną i obowiązującą wyrocznią we wszystkich sprawach wiary, której trzeba przestrzegać. I ta wyrocznia zobowiązuje nas do wyróżnienia Matki Bożej już z samego imienia ! Takie samo określenie imienia Matki Najświętszej czyli Maryi a nie Marii, występuje w Katechizmie Kościoła Katolickiego, w Encyklopedii Katolickiej (t.12) i w każdym katolickim opracowaniu książkowym. Zdaje się więc niepojęte, jak można tak dowolnie używać Jej imienia. Czyżby to było lekceważenie treści ewangelicznych ???

A jeśli kogoś nie przekonuje nawet wyrocznia Pisma Świętego, jeśli ktoś mimo wszystko, uparcie trwa „przy swoim”, spróbujmy to wyjaśnić prościej, tak by wreszcie zrozumiał. Otóż, zapewne przez szacunek dla Matki Bożej, wielu rodziców niemal od zarania chrześcijaństwa nadawało i wciąż nadaje swym córkom imię Maria. Stało się jednak tak, że na przestrzeni wieków były kobiety o tym imieniu, które niechlubnie się wpisały w dzieje świata, nie tylko nie przynosząc chwały, ale wręcz uwłaczając tak zacnemu imieniu. I nawet nie potrzeba sięgać aż do historii świata, gdzie pośród Marii można było spotkać i nierządnice a nawet morderczynie, bo i u nas znana jest choćby uliczna Czarna Mańka z warszawskiej Woli, opiewana w piosenkach z półświatka przestępczego. A ileż jest frywolnych piosenek i dowcipów, w których bohaterkami są przeróżne Maryśki, Mańki czy Marychy...

Owszem, można spotkać niemało pieśni kościelnych, w których występuje imię Maria, są to jednak starsze, często wręcz stare, historyczne pieśni, które są naszym dziedzictwem kulturalnym i muszą być przekazane dalszym pokoleniom w oryginalnej, nie zmienionej postaci. A poza tym, kiedy one powstawały, imię Marii jako Matki Bożej, było jeszcze szanowane. Nikt nie odważyłby się układać sprośnych czy szyderczych piosenek z imieniem Matki Najświętszej.

Odnosząc się z całym szacunkiem do imienia Maria, jak i do wszystkich porządnych kobiet, które mają zaszczyt nosić to imię, trzeba jednak odróżnić Maryję nawet od nich. Bo chyba zbędne jest dalsze tłumaczenie tego, że Matka Najświętsza nie może być jedną z tysięcy Marii. Ona jedyna musi być spośród nich wszystkich wyróżniona, bo nie wolno owych Maniek czy Marysiek utożsamiać z Najświętszą Matką Boga !!! Dlatego musimy pamiętać, że Matka Boża jest jedyna i tylko Jej się przypisuje święte imię Maryja !!!

Mamy nadzieję, że odtąd już nikt nie będzie w Pozdrowieniu Anielskim używał słowa Maria – tylko MARYJA. I nie tylko w tej modlitwie, ale we wszystkim, w każdej wypowiedzi, w której będzie chodziło o Matkę Bożą.

***

I jeszcze jedna bardzo ważna sprawa w modlitwie różańcowej. Otóż ujmując krzyżyk do ręki, aby przeżegnać się nim, trzeba pamiętać, by przy tym geście krzyżyk trzymany był we właściwym, prawidłowym położeniu, gdyż krzyż odwrócony („do góry nogami”) jest znakiem satanistycznym !.


UWAGA DOTYCZĄCA PISOWNI SŁOWA RÓŻANIEC

Rozważając wszystko, co należy wiedzieć o Różańcu, trzeba jeszcze wspomnieć o różnicach w pisowni tego słowa, które nagminnie nie są przestrzegane. A to jest proste, gdyż przypomina pisownię słowa kościół, z czym już wszyscy zdążyli się oswoić.

Kościół pisany przez duże K – rozumiany jest jako katolicka wspólnota religijna, natomiast przez małe k - oznacza budynek, w którym zbiera się ta wspólnota dla odprawiania Mszy św., nabożeństw, uroczystości i obrzędów religijnych. Tak jest i ze słowem różaniec. Wyraz ten, piszemy przez duże R - kiedy jest mowa o modlitwie różańcowej, np. w zdaniu: „Teraz będziemy odmawiać Różaniec”. Natomiast przez małe r - gdy pisząc myślimy o różańcu jako przedmiocie (złożonym z koralików, supełków itp.) używanym do odliczania powtarzających się modlitw np.: „Podaj mi mój różaniec”.

Niektóre pisma katolickie np. „Różaniec” oraz niektórzy autorzy artykułów, opracowań, świadectw itp. zgłębiający treści różańcowe - przestrzegają tej zasady. Jednak dobrze byłoby, gdyby wszyscy zrozumieli ją i stosowali się do niej.

Na naszej stronie w tej pisowni, niestety, można dostrzec dość duży nieporządek. Z początku bowiem staraliśmy się w cytowanych tekstach zachować oryginalną pisownię. Jednak od pewnego czasu, próbujemy wprowadzać poprawność pisowni nawet w cytatach, aby ludzie jak najszybciej przyzwyczaili się do niej.



„Niechaj wszyscy mężczyźni i niewiasty, uczeni i prości, sprawiedliwi i grzesznicy, wielcy i mali, wysławiają i cześć oddają Jezusowi i Maryi, dniem i nocą odmawiając święty różaniec” (św.Ludwik Maria Grignion de Montfort)

wróć do strony głównej